Jason Doyle zdecydował się na zmianę klubowej przynależności. Australijczyk po sezonie w Częstochowie szukał dla siebie nowego miejsca. Możliwy angaż w PGE Ekstralidze stawał pod znakiem zapytania, niezależnie od roszad. Wówczas do gry weszły Cellfast Wilki Krosno. Jak widać, działacze ambitne podeszli do wizji tak ważnego zawodnika w ich klubie.
– To było bardzo tajne spotkanie. Odbyliśmy je po meczu Włókniarza ze Spartą Wrocław. Spotkałem się z dwoma osobami, aby porozmawiać o kolejnym sezonie. To nie była trudna decyzja do podjęcia. Po dobrych wspomnieniach z sezonu 2023 uznałem, iż to bardzo dobry ruch – przyznał Jason Doyle w rozmowie z klubowymi mediami.
Wraca na zaplecze
Sezon 2014 był ostatnim w dotychczasowej karierze Australijczyka, gdzie oglądaliśmy go w 1. Lidze. Wówczas Orzeł Łódź jechał jak z nut, a Jason Doyle był wiodącą twarzą tego zespołu. Doyle nie wierzył, iż jeszcze zejdzie na ten poziom rozgrywkowy, ale wierzy w przyszłościowy krok do przodu.
– Nie sądziłem, iż wrócę na ten poziom. Myślałem, iż zakończę karierę w PGE Ekstralidze. To świetny moment, aby to zrobić dla klubu. Liczę, iż zostanę tutaj na kolejne lata.
Rzuci wyzwanie Zmarzlikowi?
Przede wszystkim 41-latek przez cały czas czuje się młodo. Chce to potwierdzić w cyklu Speedway Grand Prix, gdzie otrzymał dziką kartę od organizatorów. Jego zdaniem, działacze z Krosna mogą dostać najlepszą wersję Doyle’a do tej pory. Jego celem jest walka o przynajmniej medale, ale najważniejszy jest tytuł najlepszego żużlowca na świecie.
– To dla mnie świetna wiadomość, iż mogę zostać w Speedway Grand Prix. przez cały czas mam motywację, aby zostać mistrzem świata. Nie jest to niemożliwe – uważa żużlowiec Cellfast Wilków Krosno. – Czuję w sobie dużo spokoju. Nowe wyzwania są zawsze potrzebne w życiu. Najważniejszym jest zostanie mistrzem świata, ale również walka o medale.
Motywacja jest kluczowa do przeskakiwania kolejnych poziomów. Doyle uważa, iż czuję się młody duchem i nie widzi powodów, aby pokonywać młodszych od siebie. Póki jest motywacja, nie ma rzeczy niemożliwych dla byłego zawodnika Startu Gniezno.
– Wiem, iż przez cały czas mogę pokonać młodszych od siebie. To mnie nakręca na kolejne wyścigi. Zawsze jest motywacja, aby być najlepszym w tym, co robię. o ile pozbawiasz się ambicji i myślisz tylko o zarabianiu pieniędzy, twoja kariera się kończy – podkreśla.
Zmiana bazy
Aby jak najlepiej wejść w sezon, Jason Doyle postawił na coś nowego. Otóż Australijczyk zmienił swoją bazę sprzętową na Tarnów. Wszystko w celu jak najbliższego dostępu do sprzętu przed ważnymi zawodami. Do tego udało mu się ściągnąć uznanego mechanika z Wielkiej Brytanii, więc były mistrz świata nie jest zaniepokojony stanem swojego sprzętu.
– Miałem szczęście znaleźć dwóch chłopaków z Tarnowa. Jestem bardzo zadowolony, iż jeden z moich młodych mechaników z Anglii przeprowadził się do Tarnowa – opowiada Jason Doyle. – W ostatnich miesiącach wszystko działa bardzo dobrze. Mój team ma dwa nowe zadania. Są bardzo zmotywowani do rozpoczęcia sezonu. Moim zdaniem, baza blisko klubu to bardzo dobre rozwiązanie.
Jason Doyle

















