
Prezydent Sanów Zjednoczonych Donald Trump był obecny na minionej w nocy czasu polskiego gali UFC 327 w Miami, gdzie przyznał, iż chce mieć konkretnego zawodnika w rozpisce gali UFC w Białym Domu. Wiadomość mediom przekazał szef UFC Dana White.
Donald Trump jest deklarowanym fanem sportów walki. W swoim życiu oglądał on na żywo wiele zawodów sportowych, a na galach UFC widywany był już niejednokrotnie.
Jego wejście na arenę podczas UFC 327 jednak nie spotkało się już z takim entuzjazmem jaki Trump wywoływał wcześniej. Powodem najpewniej są jego ostatnie decyzje polityczne, które pogłębiają Stany Zjednoczone w kolejnych konfliktach zbrojnych.
Pod oktagon na gali UFC 327 Donalda Trumpa podprowadził szef UFC, Dana White:
President Donald Trump just made his entrance at UFC 327 in Miamipic.twitter.com/jjQrbXP7my
— Championship Rounds (@ChampRDS) April 12, 2026- ZOBACZ TAKŻE: „Nikt mnie nie powstrzyma”. Pierwsze słowa Mateusza Gamrota po wygranej na UFC 327
Co się działo na UFC 327?
Gala UFC 327 w Miami dostarczyła kibicom ogromnych emocji, a jej najważniejszym momentem była walka wieczoru w wadze półciężkiej. Carlos Ulberg pokonał byłego mistrza Jiriego Prochazkę przez nokaut w pierwszej rundzie, sięgając po pas mistrzowski i zostając nowym czempionem dywizji. Starcie miało dramatyczny przebieg, ale ostatecznie to Nowozelandczyk przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, kończąc pojedynek efektownym technicznym nokautem.
W karcie głównej nie brakowało także innych mocnych występów. Swoje pojedynki wygrywali m.in. Dominick Reyes, który po wyrównanej walce wypunktował Johnny’ego Walkera, oraz Josh Hokit, który pokonał Curtisa Blaydesa i zgarnął dodatkowo bonusy za najlepszą walkę i występ wieczoru. Efektowne zwycięstwo przez TKO odniósł także Cub Swanson, potwierdzając swoją klasę w starciu z Nate’em Landwehrem.
Z perspektywy polskich kibiców ważnym akcentem była wygrana Mateusza Gamrota, który zakończył swoją walkę przed czasem przez poddanie, prezentując wysoką formę i dominację nad Estebanem Ribovicsem.
„Dlaczego on nie walczy?” Donald Trump chce konkretnego zawodnika na UFC w Białym Domu
Po gali szef UFC, Dana White opowiedział o rozmowie z Donaldem Trumpem, w której wskazał on zawodnika, którego chętnie widziałby w rozpisce gali UFC w Białym Domu.
Historyczna gala amerykańskiego giganta odbędzie się w czerwcu na trawniku Białego Domu w Waszyngtonie i będzie częścią obchodów 250-lecia Niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Na tej gali Donald Trump widziałby… Derricka Lewisa.
Dana White powiedział, iż poprosił o chwilę przerwy i podobno zadzwonił do Nicka Maynarda, który odpowiada za matchmaking w organizacji UFC i polecił mu znaleźć Derrickowi Lewisowi rywala na czerwcową galę w Waszyngtonie.
Kandydatem miał być Josh Hokit – ekscentryczny Amerykanin, który także wygrał swoją walkę na gali UFC 327 w Miami:
Dana White says he didn’t want to add any fights to the White House card but Donald Trump asked him to:
“An hour before that, the president said to me, “Why Derrick Lewis is not on the White House card?”
So I said, "I’ll be back in 5 minutes. I told Nick Maynard to find a… pic.twitter.com/EWsKZ28LrV
Derrick Lewis na UFC w Białym Domu?
Derrick Lewis, znany jako „Czarna Bestia”, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciężkich w historii UFC. Amerykanin zadebiutował w organizacji w 2014 roku i gwałtownie zasłynął ze swojego nokautującego ciosu oraz nieprzewidywalnego stylu walki. W trakcie kariery bił się z czołówką dywizji, w tym z Stipe Miocicem czy Danielem Cormierem, a w 2018 roku stanął przed szansą zdobycia pasa, przegrywając jednak walkę o tytuł, właśnie ze wspomnianym wcześniej „DC”.
Lewis przez lata zapisał się w historii jako rekordzista UFC pod względem liczby nokautów w wadze ciężkiej. Jego styl opiera się głównie na sile fizycznej i umiejętności kończenia walk jednym ciosem, często choćby w momentach, gdy przegrywa na kartach punktowych. Mimo braków technicznych, „Czarna Bestia” wielokrotnie udowadniała, iż potrafi odwracać losy pojedynków. W swojej karierze odnosił spektakularne zwycięstwa nad takimi rywalami jak Curtis Blaydes czy Alexander Volkov, co zapewniło mu miejsce w ścisłej czołówce kategorii ciężkiej na przestrzeni wielu lat.
W ostatnich walkach forma Lewisa była jednak nierówna. Przeplatał efektowne zwycięstwa przez nokaut z szybkimi porażkami, co pokazało, iż jego pozycja w elicie zaczęła słabnąć. Wciąż pozostaje groźnym rywalem dla wszystkich przeciwnika, ale coraz częściej mierzy się z młodszymi i bardziej wszechstronnymi zawodnikami.
Jednak mimo tego faktu, najprawdopodobniej zobaczymy go na czerwcowej gali UFC w Białym Domu i to na polecenie samego Donalda Trumpa.

5 godzin temu















