Denis Załęcki znów znalazł się na ustach kibiców przed galą FAME 31, ale tym razem nie przez awanturę, a… brak reakcji. Jego zachowanie podczas panelu wyraźnie odbiegało od tego, do czego zdążył przyzwyczaić fanów.
Po zakończeniu programu Ultra Cage „Bad Boy” porozmawiał z Fansportu TV i odniósł się do gorącej sytuacji z udziałem Kasjusza Życińskiego. To właśnie „Don Kasjo” przez dłuższy czas prowokował Załęckiego, rzucając w jego stronę kolejne zaczepki. Ku zaskoczeniu wielu, Denis nie wszedł w ostrą wymianę, tylko z uśmiechem zbywał kolejne ataki.
„Nie będę robił cyrku pod publikę”
Dla kibiców to była zupełnie inna wersja Załęckiego. Zawodnik, który w przeszłości potrafił reagować błyskawicznie i bez hamulców, tym razem postawił na dystans. W rozmowie z Michałem Tuszyńskim wprost przyznał, iż wszystko zależy od tego, z kim ma do czynienia.
– To wszystko zależy [od tego] z kim siedzę przy stole. Jestem taki i taki. Wszystko zależy z kim mam do czynienia. Na takich śmieci trzeba mieć wyje*ane i trzeba się z nich śmiać. Co miałem teraz robić? Krzesłami w niego rzucać? Wyjdę tam, dostanie w pysk i pójdzie na policję.
Załęcki podkreślił, iż nie zamierza odgrywać żadnej roli tylko po to, by podkręcić atmosferę. jeżeli sytuacja tego wymaga – reaguje, ale nie zawsze widzi sens w eskalowaniu konfliktu.
– Z Labrygą była awantura, czy z „Taazym”, czy coś, to oczywiście – jak mamy chęć zmierzenia się po walce, to wyjdziemy na solówkę, kulturalnie, damy se po mordzie i tyle w temacie. Tak to wygląda w tych czasach. A ten śmieć siedzi, się pruje i tak to wygląda, wiesz… Może się to nie podoba federacji, może się to nie podoba widzom, może się podoba… Ja mam w to wyje*ane. Nie będę aktorzył.
Przed FAME 31 emocji i tak nie zabraknie, ale wszystko wskazuje na to, iż Załęcki tym razem zamierza przemówić przede wszystkim w klatce.

6 dni temu
















