Denis Labryga w KSW? Jeden warunek może zmienić wszystko

1 godzina temu


Czy Denis Labryga zawalczy w federacji KSW? Spełnienie jednego warunku może zmienić aktualny stan rzeczy.

Denis Labryga wyraźnie pokazuje, iż jego sportowe ambicje wykraczają poza świat freak fightów. Choć przez cały czas pozostaje jedną z największych gwiazd federacji FAME, sam zawodnik coraz częściej mówi o chęci rywalizacji w bardziej sportowym środowisku. Jednym z kierunków, który regularnie przewija się wokół jego nazwiska, jest rzecz jasna federacja KSW. Labryga ostatnio przyznał już, iż organizacja kontaktowała się z nim więcej niż raz i temat potencjalnej współpracy rzeczywiście istnieje.

Sam zawodnik nie zamyka sobie drzwi do największej polskiej organizacji MMA. Wręcz przeciwnie, bowiem jasno daje do zrozumienia, iż jest gotowy na taki krok, o ile oferta będzie odpowiednio atrakcyjna finansowo. W przypadku Labrygi kwestie medialne i biznesowe odgrywają dużą rolę, dlatego trudno spodziewać się, by zdecydował się na duży sportowy ruch bez satysfakcjonujących warunków. Z drugiej strony pojawia się pytanie, czy jego działalność we freak fightach nie jest dziś największą przeszkodą w potencjalnym debiucie dla KSW.

ZOBACZ TAKŻE: Dementujemy. Roberto Soldić wciąż na kontrakcie z ONE. Oczekuje walki o pas

Ciężko nie odnieść wrażenia, iż regularne występy na galach o freak fightowym zabarwieniu mogą komplikować sytuację Labrygi. KSW od lat stara się budować wizerunek organizacji stricte sportowej i choć federacja coraz częściej sięga po medialne nazwiska, to temat zawodników mocno związanych ze światem freaków przez cały czas budzi sporo dyskusji. Nie można jednak traktować tego jako pewnik, bowiem ostatecznie wiele zależy od biznesu, zainteresowania kibiców i samego zawodnika. Tym bardziej iż Labryga pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych ciężkich w naszym kraju.

Co ciekawe, reprezentant WCA już dziś jasno deklaruje, iż byłby gotowy wystąpić w KSW choćby w roli zastępcy:

Jeśli będzie potrzeba – czy to KSW czy inne organizacje, zobaczymy.

– mówił zawodnik WCA w rozmowie z Hubertem Mściwujewskim.

Oczywiście wiązałoby się to ze sporym wynagrodzeniem dla jego osoby, jednakże biorąc pod uwagę jego medialność, jest to coś jak najbardziej zrozumiałego. Poniżej dalsza część wypowiedzi zwycięzcy Golden Tournamentu:

Sianko się musi zgadzać. jeżeli by się zgadzało? Oczywiście, iż tak. (…) Odzywali się dwa razy i tak naprawdę to ode mnie zależy, czy podejmę z nimi rozmowę czy nie.

– oznajmił Denis Labryga w wywiadzie dla „MMA-Bądź na bieżąco”.

ZOBACZ TAKŻE: Mistrz KSW ma pomysł na następnego rywala. Wielu ten wybór zaskoczy

Co z UFC?

Problem polega na tym, iż jego sportowa droga rozwija się dość nietypowo. Denis od dłuższego czasu otwarcie mówi o aspiracjach związanych z UFC i podkreśla, iż chciałby kiedyś trafić do największej organizacji MMA na świecie. Taki plan brzmi bardzo ambitnie i mimo wszystko realnie, ale na ten moment trudno mówić o szybkim marszu w stronę amerykańskiej federacji. Wszystko dlatego, iż Labryga po prostu nie buduje klasycznego rekordu w zawodowym MMA.

Zamiast regularnych walk w pełnej formule MMA, zawodnik często rywalizuje w pojedynkach stójkowych. Takie starcia dają ogromny rozgłos medialny, ale w żadnym stopniu nie przybliżają go sportowo do UFC. W świecie największego MMA liczy się przede wszystkim doświadczenie zdobywane przeciwko solidnym rywalom w profesjonalnych pojedynkach. Tymczasem Labryga przez cały czas funkcjonuje pomiędzy sportem a freak fightami i trudno dziś ocenić, w którą stronę ostatecznie pójdzie jego kariera.

Ostatnim dużym sprawdzianem dla Denisa była walka wieczoru gali FAME 30: Icons, gdzie zmierzył się z Makhmudem Muradovem. Starcie wzbudzało ogromne zainteresowanie, ponieważ naprzeciw siebie stanęli zawodnicy z kompletnie innych światów. Labryga wniósł do klatki warunki fizyczne i medialność, natomiast Muradov ogromne doświadczenie zdobyte na najwyższym poziomie MMA, w tym również w UFC.

ZOBACZ TAKŻE: Juras jest gotowy wrócić do klatki. Tylko jeden rywal może go przekonać

Co ciekawe, Muradov na co dzień walczy w kategorii średniej, a mimo to zdecydował się na pojedynek o pas wagi ciężkiej federacji FAME. Walka odbyła się jednak w formule stójkowej, co teoretycznie mogło działać na korzyść Labrygi. Ostatecznie były zawodnik UFC pokazał jednak dużą przewagę pod względem techniki, spokoju i doświadczenia. Muradov kontrolował przebieg pojedynku i z rundy na rundę udowadniał, iż lata spędzone na najwyższym poziomie robią ogromną różnicę.

Dla Labrygi była to bolesna, ale bardzo cenna lekcja. Porażka z bardziej doświadczonym rywalem pokazała, ile pracy przez cały czas przed nim. Jednocześnie trudno odmówić mu ambicji, gdyż mimo krytyki przez cały czas próbuje łączyć medialność ze sportowymi aspiracjami. Podkreślić należy, iż Denis faktycznie od lat przelewa na sali treningowej litry potu, trenując z najlepszymi zawodnikami w Polsce.

Idź do oryginalnego materiału