Z lipca 2024 roku na kwiecień 2025. Scenariusz z organizacją Superpucharu Polski za sezon 2023/24 był momentami śmieszny, momentami absurdalny i zmieniał się kilkanaście razy, choćby na finiszu. W marcu PZPN ogłosił, iż zawody odbędą się w końcu 2 kwietnia w Białymstoku. Jagiellonia jednak później poinformowała, iż grać może, ale bez gości, bo ich sektor będzie w tym czasie remontowany. Była to jednak raczej chęć zbojkotowania kibiców "Białej Gwiazdy", którzy od ponad roku niemal nie jeżdżą na mecze wyjazdowe, bo pod różnymi pretekstami nie są na nie wpuszczani. O czym już na Sport.pl pisaliśmy.
REKLAMA
Zobacz wideo Jarosław Królewski doprowadzi do bojkotu Superpucharu? Bednarz: To oznacza, iż słucha kogoś kogo się boi
Murawa za 300 tysięcy, Superpuchar będzie tańszy
PZPN wziął sprawy w swoje ręce i stwierdził, iż skoro w Białymstoku kombinują i kibiców gości nie chcą, to on zaprosi obie drużyny na PGE Narodowy, gdzie miejsca dla fanów jest sporo, może choćby za dużo. Umowę z operatorem obiektu udało się dopiąć gwałtownie i szczęśliwie. 21 i 24 marca wielofunkcyjny stadion i tak był wynajmowany PZPN, na mecze kadry i adekwatnie wszedł już w tryb meczu piłkarskiego, a niebawem będzie tu też Puchar Polski. Gdyby kadra w marcu nie grała u siebie, raczej nie byłoby szans, by z tygodnia na tydzień dało się przygotować obiekt na Superpuchar.
- Operator podjął szereg natychmiastowych działań zmierzających do terminowego przekazania obiektu organizatorowi wydarzenia. zwykle prace przed meczem piłkarskim realizowane są do kilku tygodni. Tym razem działaliśmy pod ogromną presją czasu – przekazała nam Małgorzata Bajer z biura prasowego spółki. Dodała, iż doświadczenie i zaangażowanie zespołu da efekt w postaci "kolejnego fantastycznego wydarzenia sportowego". Superpuchar na PGE Narodowym jeszcze nie gościł.
Stadion uda się przygotować, bo - co najważniejsze - jest na nim murawa. Ta została po meczach kadry i była pielęgnowana. Na tym elemencie uda się więc zaoszczędzić najwięcej. Normalnie koszt przygotowania i położenia nowej trawy to około milion złotych i duża logistyka. Teraz prace ograniczyły się do samego jej utrzymania. Choć to też oczywiście kosztowało.
- Koszty związane z utrzymaniem murawy przez kolejnych osiem dni dotyczą przede wszystkim pielęgnacji, naświetlania i innych zabiegów niezbędnych do prawidłowego wzrostu i utrzymania odpowiedniej jakości trawy. Szacunkowy koszt wyżej wymienionych prac to około 300 tysięcy zł. Do tego tradycyjnie należy doliczyć koszty mediów - przekazuje Bajer.
Koszty organizacji meczu będą oczywiście większe, ale nie takie jak przy kadrze. Tam za ochronę, zabezpieczenie medyczne, sprzątanie, infrastrukturę czasową, obsługę techniczną i informatyczną oraz rachunki za prąd i wodę trzeba łącznie płacić około miliona złotych, bo stadion jest zwykle pełny. Tymczasem wszystko wskazuje na to, iż na Superpucharze niemal połowa obiektu będzie wyłączona z użytkowania, a druga połowa pustawa. Ochrony i sprzątania będzie więc potrzeba zdecydowanie mniej. Część prac przyda się też na kolejny mecz na Narodowym.
- Większość działań była zaplanowana na najbliższy okres w związku z przygotowaniami do finału Pucharu Polski, który odbędzie się na PGE Narodowym 2 maja. Oba mecze są dość podobne pod kątem organizacyjnym, co na pewno jest dla nas dużym ułatwieniem - informowała nas Bajer. Dodajmy jednak, iż na Puchar Polski murawa na Narodowym będzie już nowa, bo w kwietniu obędą się tu jeszcze całostadionowe wydarzenia, do których wykorzystywana będzie betonowa płyta główna obiektu.
10 tysięcy to mało? "W imię zasady równego podejścia"
Co do Superpucharu zapowiadanego jako "fantastyczne" wydarzenie, to może być z tym różnie, przynajmniej pod względem oprawy, atmosfery i frekwencji. Dzień przed meczem sytuacja ze sprzedażą biletów wyglądała kiepsko. Według naszych informacji każdy z klubów miał zarezerwowane po 3600 biletów na swoje sektory. Jagiellonia - z powodu zbojkotowania meczu przez swych kibiców - rezerwację odwołała, więc bilety zostały w PZPN. Jedna z trybun za bramką będzie więc w całości wyłączona, ale nie tylko ona. Związek nie sprzedaje biletów na górne sektory wzdłuż boiska od strony Wybrzeża Szczecińskiego. Bilety na miejsca, które są po przeciwnej stronie boiska, rozchodzą się przeciętnie. Na większości ze 10 zlokalizowanych tam sektorów sprzedano zaledwie po kilkadziesiąt wejściówek. Lepiej wygląda to na dwóch górnych środkowych sektorach i wszystkich dolnych wzdłuż boiska. Na dobę przed meczem było to jednak ledwie kilka tysięcy sprzedanych biletów. Do tego nieco ponad trzy tysiące biletów na swój sektor sprzedała Wisła. Zbierając to wszystko do kupy - w środę wieczorem mecz Jagiellonii z Wisłą na Narodowym obejrzy około 10 tys. kibiców, co potwierdził nam Tomasz Kozłowski, dyrektor departamentu komunikacji PZPN.
- Spodziewamy się ponad 10 tysięcy kibiców. Sprzedaż przez cały czas trwa, a ostateczną liczbę kibicujących na PGE Narodowym podamy jak zawsze w trakcie meczu. choćby jeżeli liczba widzów będzie mniejsza aniżeli możliwości obiektu, to w imię zasady równego podejścia do każdego kibica i przeciwstawiając się swoistemu układowi, czy zmowie jakiejś grupy, warto było, to wydarzenie zorganizować w tym miejscu – dodaje. Podkreśla też, iż widzów byłoby więcej, gdyby nie sprawa z bojkotem meczu.
- Decyzja kibiców Jagiellonii w sposób oczywisty powoduje, iż całościowa frekwencja na meczu będzie dużo niższa. Priorytetem dla PZPN było zapewnienie kibicom jednej i drugiej drużyny możliwości udziału w meczu o Superpuchar Polski. Ten cel został zrealizowany. Bojkot kibiców Jagiellonii dziwi, bo termin meczu był zaakceptowany przez władze klubu – dodaje Kozłowski.
Według naszych ustaleń wśród nabywców biletów sprzedawanych na sektory ogólne jest trochę zgłoszeń nie tylko z Małopolski, ale też z Podlasia czy samego Białegostoku. Głosy, żeby przyjechać do Warszawy i pomóc drużynie w wywalczeniu trofeum, pojawiały się zresztą sporadycznie na niektórych forach internetowych kibiców Jagiellonii więc można zakładać, iż grupka fanów będzie tego dnia trzymała też kciuki za mistrza Polski w stolicy.
Co ciekawe, PZPN przy tym meczu postanowił wynagrodzić finalistów finansowo. Wygrany środowej batalii dostanie 200 tys. złotych, przegrany 100 tys. W kolejnych sezonach te premie mają być większe, a Superpuchar przejdzie kilka zmian. Po pierwsze ma dostać stały termin w kalendarzu – weekend przed startem ekstraklasy. Po drugie, organizację tego spotkania ma przejąć PZPN. "Spotkanie ma zyskać nowe, stałe miejsce jego rozgrywania. Nie będzie to już stadion mistrza Polski, jak to jest w tej chwili w regulaminie. Na dziś najbardziej prawdopodobna jest opcja z corocznym rozgrywaniem Superpucharu Polski na Stadionie Śląskim w Chorzowie" - przekazał Jakub Seweryn ze Sport.pl.
Mecz zaplanowano na 2 kwietnia na godz. 21. Spotkanie pokażą TV4 oraz Polsat Sport 1 i Polsat Sport Premium. Relacja na żywo na Sport.pl.