Co za oferta dla Iordanescu! Były trener Legii podjął decyzję

2 dni temu
Edward Iordanescu pozostaje bez pracy od początku listopada zeszłego roku, kiedy to rozstał się z Legią Warszawa. Rumun nie może narzekać na brak zainteresowania, o czym świadczą ostatnie doniesienia z jego kraju. Okazuje się, iż Iordanescu mógł objąć jeden z klubów z Arabii Saudyjskiej, przez co zarobiłby sporo pieniędzy.
31 października 2025 r. Edward Iordanescu zakończył współpracę z Legią Warszawa. Czarę goryczy przelała porażka 1:2 z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. Pierwszą część sezonu w roli następcy Iordanescu dokończył Inaki Astiz, a 19 grudnia Legia ogłosiła, iż nowym szkoleniowcem został Marek Papszun. Mimo rozstania z Legią Iordanescu nie mógł narzekać na brak zainteresowania ze strony innych klubów, przynajmniej poprzez artykuły w mediach.


REKLAMA


Zobacz wideo Iordanescu zwolniony! Wilkowicz: Zawdzięczamy mu niewiele. Był niepodrabialny


Iordanescu jeszcze nie wraca do pracy. Odrzucił cztery oferty
Rumuński portal prosport.ro informuje, iż Iordanescu dostał oferty z czterech zagranicznych klubów. Dwa z nich pochodzą z Turcji. Mowa o Antalyasporze oraz Fatihu Karagumruk. Są to drużyny, które znajdują się w dolnej połowie tabeli ligi tureckiej. Karagumruk zajmuje ostatnie miejsce z dziewięcioma punktami, a Antalyaspor znajduje się tuż nad strefą spadkową. Obie te propozycje Iordanescu odrzucił.
Pozostałe oferty pojawiły się z Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W przypadku przedstawiciela ligi saudyjskiej chodzi o Al-Najma, które zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. W barwach tego klubu grają David Tijanić i Romell Quioto, którzy w Polsce reprezentowali barwy odpowiednio Rakowa Częstochowa oraz Wisły Kraków. Saudyjczycy mieli zaproponować Iordanescu 2,5 mln euro za podpisanie 18-miesięcznego kontraktu, a klub z Dubaju - 3 mln euro za podobny okres.


Te propozycje też zostały przez Iordanescu odrzucone. Zgodnie z doniesieniami prosport.ro, trener chce wrócić do pracy w klubie, który walczy o mistrzostwo kraju bądź o grę w europejskich pucharach. "Edi oczekuje równowagi między wartością finansową kontraktu a realistycznymi założeniami do osiągnięcia celów sportowych. Oferty ze strony arabskiej piłki nożnej naturalnie implikują wyjście z europejskiego kręgu" - czytamy w artykule.
Warto dodać, iż Legia nie była jedynym zagranicznym klubem w trenerskiej karierze Iordanescu. Od sierpnia do listopada 2016 r. Iordanescu był trenerem bułgarskiego CSKA Sofia. Poza tym Rumun pracował jedynie w rodzimej lidze, a także z narodową kadrą Rumunii.


To zadanie miało przerosnąć Iordanescu. "Był mocno zdziwiony"
W trakcie pracy Iordanescu w Legii, a także po rozstaniu obu stron, w sieci zaczęły pojawiać się różne informacje nt. Rumuna. Choćby Michał Żyro stwierdził, iż Iordanescu... przerosło analizowanie gry rywali.
Zobacz też: Barcelona ma nowego bohatera. Wszyscy chcą go w kadrze. Selekcjoner mówi: nie
- Wiem, iż trener Iordanescu miał problem. Był mocno zdziwiony tym, jak inne zespoły są przygotowane na Legię. Dziwiło go też to, iż i on musi analizować rywali tak dogłębnie. W Rumunii trenował drużyny, które po prostu miały grać w piłkę. Bez jakiegoś przygotowania, jeżeli chodzi o analizę rywala - tłumaczył były zawodnik Legii, aktualnie ekspert Canal+ Sport.
Wcześniej Iordanescu był łączony z pracą przy innych klubach. Rumuńska Antena Sport podawała, iż Iordanescu miał osiągnąć "90-procentowe porozumienie" z klubem z Zatoki Perskiej. Poza tym nazwisko tego trenera pojawiało się w kontekście zatrudnienia nowego szkoleniowca we włoskiej Genoi, która ma rumuńskiego właściciela.


- Nigdy nie pojawił się temat zatrudnienia Ediego Iordanescu w Genoi. Nie szukaliśmy go i nie kontaktowaliśmy się z nim. Nie ma wątpliwości co do jego jakości i zasług w reprezentacji, ale nie jest typem trenera, którego szukamy. My potrzebujemy trenera z bogatym doświadczeniem we Włoszech, który potrafi wyprowadzić drużynę ze strefy spadkowej. Edi nie spełnia tego warunku - opowiadał Dan Sucu, właściciel Genoi.
Idź do oryginalnego materiału