Co za mecz Świątek w Dosze! Nagle włączyła tryb "turbo"

1 godzina temu
Iga Świątek pokonała Darię Kasatkinę 5:7, 6:1, 6:1 w trzeciej rundzie turnieju w Dosze. Polka odniosła cenne zwycięstwo, radząc sobie z dobrze dysponowaną tego dnia rywalką i z własnymi słabościami. Jest już w ćwierćfinale w Katarze!
Iga Świątek typowana była przez ekspertów do roli jednej z faworytek turnieju WTA 1000 w Dosze. Polka wygrała już trzy razy zawody rozgrywane w Katarze (2022 - 2024), odnosząc 15 zwycięstw z rzędu. Jednocześnie do imprezy w tym roku nie przystąpiła liderka rankingu WTA Aryna Sabalenka, a inne zawodniczki z top 10 - Coco Gauff, Amanda Anisimowa, Jekaterina Aleksandrowa i Jasmine Paolini - odpadły już na samym starcie rywalizacji.

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



W środę Iga Świątek rywalizowała w pojedynku trzeciej rundy katarskiego turnieju. Jej przeciwniczką była Daria Kasatkina, która urodziła się w Rosji, ale dziś gra dla Australii. Początek meczu nie był łatwy dla Polki, która gwałtownie została przełamana. Na koniec pierwszego gema popełniła podwójny błąd serwisowy, a Kasatkina w odpowiedz podawała dużo dokładniej i odskoczyła na 2:0. A miała choćby szansę na 3:0, ale Świątek obroniła się asem.
Przełamanie za przełamaniem
- Kasatkina prezentuje się bardzo odważnie. Widać, iż taki ma plan na to spotkanie - zauważył komentujący w Canal+ Sport Maciej Łuczak. Imponowała returnami, grała niemal bezbłędnie. Zupełnie inaczej Świątek, która myliła się, popsuła m.in. smecz w siatkę. - Wyraźnie nie może złapać odpowiedniego rytmu - przyznała Klaudia Jans-Ignacik, która także komentowała mecz.


Daria Kasatkina prowadziła 3:1, ale za moment był 3:4 z jej perspektywy. Faworytka zaczęła się rozpędzać, jej forhend sprawiał coraz większy problem rywalce. Na koniec szóstego gema reprezentantka Australii próbowała zaskoczyć Polkę skrótem, ale ta łatwo doszła do piłki i odrobiła stratę przełamania.


Iga Świątek przyspieszała w wymianach, a przeciwniczka biegała od prawej do lewej, ale przestała nadążać za piłką. Efekt? 5:3 i serwis wiceliderki rankingu. Prowadziła 30:15 i nagle znów zaczęła grać niedokładnie, zaliczyła kolejny podwójny błąd serwisowy i w przerwie zarzuciła ręcznik na głowę. - Reakcja dość emocjonalna, wymowna - wskazali komentatorzy.



Rosjanka poczuła, iż ma jeszcze szansę, znów uderzała mocniej, chciała przejmować inicjatywę. Ze stanu 3:5 wyszła na 6:5, raz jeszcze przełamując Polkę. Pomogły jej błędy Igi, w tym przestrzelony na koniec forhend. W dwunastym gemie Świątek miała jeszcze aż trzy break pointy na uratowanie partii. Kasatkina jednak w chwili próby posłała asa, a następnie nasza tenisistka popełniła cztery błędy z rzędu z returnu. Reprezentantka Australii wykorzystała drugą piłkę setową i po 61 minutach wygrała partię 7:5. - Iga jakby zaskoczona tym, gdzie ta piłka odbiła się - wskazała Jans-Ignacik.
Świątek zareagowała
Początek drugiego seta to kolejne kłopoty naszej tenisistki. Posyłała kapitalnego winnera z forhendu lub bekhendu, a następnie psuła. Brakowało regularności, dzięki czemu Daria Kasatkina miała gwałtownie trzy okazje na przełamanie. Długi trzeci gem, trwający aż 15 punktów, zakończył się jednak sukcesem Igi Świątek. Po chwili poszła za ciosem, świetnie returnując, a w jednej z akcji błysnęła grą w obronie. Kasatkina była wściekła, rozłożyła szeroko ręce. Nie mogła uwierzyć, iż nie wygrała tamtej wymiany. - Jakby chciała powiedzieć nam: "Już więcej nie mogłam zrobić" - dodał Maciej Łuczak. Polka odskoczyła na 4:1, bo zaserwowała dwa asy i krzyknęła głośne "Jazda!".
Czytaj także: Dramat Polek na igrzyskach
W przeciwieństwie do pierwszego seta, nie tylko Iga Świątek zaczęła prezentować się lepiej, ale i Daria Kasatkina znacznie gorzej. W efekcie nie była w stanie dogonić już naszej zawodniczki, która zwyciężyła 6:1. Rosła liczba błędów u reprezentantki Australii. Kasatkina przez lata należała do top 10 rankingu WTA, występowała w imprezach kończących sezon WTA Finals. Poprzedni rok miała znacznie słabszy i spadła na 61. miejsce na świecie. Niemniej wciąż ma potencjał, by wrócić do ścisłej czołówki.



Iga Świątek w ćwierćfinale!
W trzecim secie z Darią Kasatkiną w Dosze Iga Świątek gwałtownie odskoczyła na 3:0 z dwoma przełamaniami. Podkręcała tempo, a rywalka wyglądała na coraz bardziej zagubioną. - Jest zniechęcona tym, co się dzieje na korcie. Nerwowe reakcje - zauważyli komentatorzy Canal+ Sport. Była półfinalistka Roland Garros chciała odpowiedzieć ofensywnymi akcjami, ale brakowało jej precyzji. Nie pomagał także serwis i rosła przewaga Świątek.
Był jeszcze jeden moment niepewności, gdy w czwartym gemie druga rakieta świata straciła podanie, znów grała niepewnie, jak na początku spotkania. To jednak nie trwało długo. Za moment wrzuciła znów wyższy bieg i zamknęła trzecią partię wynikiem 6:1. Kamery pokazały w końcówce meczu członków teamu Świątek, w tym m.in. trenera Wima Fissette'a oraz psycholog Darię Abramowicz, którzy wyglądali na spokojniejszych niż po pierwszym secie.
To był już ósmym pojedynek między Świątek a Kasatkiną. Polka prowadzi w bezpośredniej rywalizacji z reprezentantką Australii 7:1. Jedyną porażkę poniosła w czerwcu 2021 w ich pierwszym spotkaniu. Kasatkina reprezentowała wówczas jeszcze Rosję, a pokonała naszą zawodniczkę na trawie w Eastbourne 4:6, 6:0, 6:1. Obie panie znajdowały się jednak wtedy na zupełnie innych etapach kariery.
Środowe zwycięstwo nad Darią Kasatkiną pozwoliło Idze Świątek awansować do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Dosze. Jej kolejną rywalką będzie Greczynka Maria Sakkari (52. WTA), która pokonała reprezentującą Francję Warworę Graczową (73.) 7:6, 6:0. Transmisje z imprezy w Canal+ Sport, relacje w Sport.pl.
Idź do oryginalnego materiału