Niezwykle dramatyczny przebieg miały niedzielne zawody ligowe pomiędzy Śląskiem Świętochłowice a Wybrzeżem Gdańsk, zakończone wyjazdowym zwycięstwem gości 49:41. Oprócz zaciętej walki na torze i trudnych warunków atmosferycznych, oczy wszystkich kibiców i działaczy zwrócone były na park maszyn w obawie o zdrowie Eryka Kamińskiego. Młodzieżowiec ekipy z Trójmiasta uczestniczył w fatalnie wyglądającym wypadku, który na dłuższą chwilę wstrzymał rywalizację na śląskim owalu.
Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w drugim wyścigu dnia. Podczas drugiego okrążenia, na przeciwległej prostej, gospodarze jechali na podwójnym prowadzeniu, jednak Jakub Breński miał wyraźne problemy z opanowaniem motocykla. Żużlowca Śląska mocno wyniosło pod samą bandę, po czym zaczął ścinać do środka toru, gdzie zderzył się z jadącym adekwatną ścieżką Erykiem Kamińskim. Motocykle obu zawodników sczepiły się, a pędzący z tyłu Jan Przanowski nie miał już żadnych szans na ominięcie kolegów z toru. W efekcie cała trójka jechała sczepiona przez pół prostej, co zakończyło się koszmarnym uderzeniem o tor.
Na torze natychmiast pojawiły się dwie karetki pogotowia, a poturbowany Kamiński długo leżał bez ruchu na nawierzchni. Choć pierwsze optymistyczne doniesienia z murawy stadionu mówiły o tym, iż zawodnik zachował przytomność oraz rusza kończynami, został on niezwłocznie przetransportowany do szpitala na szczegółowe badania diagnostyczne. To oczywiście wykluczyło go z dalszego udziału w meczu. W powtórce biegu sędzia podjął decyzję o wykluczeniu reprezentanta Wybrzeża. Pozostali uczestnicy karambolu zostali uznani za zdolnych do jazdy i kontynuowali spotkanie.
Po zakończeniu meczu gdański obóz mógł na szczęście odetchnąć z ulgą, a bardzo ważne informacje na temat stanu zdrowia swojego podopiecznego przekazał za pośrednictwem oficjalnych klubowych mediów szkoleniowiec Wybrzeża Gdańsk, Lech Kędziora. Badania kliniczne okazały się łaskawe dla młodego żużlowca.
– Upał dał się nam we znaki i na pewno były to niełatwe warunki. Najważniejsze, iż zrobiliśmy swoje i wracamy z trzema punktami. Trochę strachu napędził nam Eryk Kamiński, ale szczegółowe badania nie wykazały złamań i zawodnik wraca już do domu – przekazał w oficjalnym komunikacie trener Lech Kędziora.
Dzięki pomyślnym wynikom badań lekarskich, gdańszczanie mogą świętować cenny triumf na Śląsku w pełnym spokoju ducha. Choć poturbowany organizm Kamińskiego z pewnością będzie wymagał kilku dni całkowitego odpoczynku na regenerację, najważniejszy pozostaje fakt, iż młodzieżowiec uniknął skomplikowanych urazów.
Eryk Kamiński













![Test iMagazine: Chery Tiggo 4 Hybrid Prestige. Cenowy kiler z miejskim paszportem [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/IMG_7757.jpg)