Zagłębie Lubin w trakcie zimowego okienka transferowego było na ustach całej piłkarskiej Polski. Wszystko przez zamieszanie związane z Leonardo Rochą, którego klub nie zdecydował się wypić z Rakowa Częstochowa za - jak informowały media - 900 tysięcy euro, oferując kwotę o ok. 200 tysięcy euro niższą. Portugalczyk we wtorek oficjalnie pożegnał się z "Miedziowymi" i wrócił do Częstochowy. Teraz kłopoty ma właściciel piątej w tej chwili siły Ekstraklasy, spółka KGHM.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki szczerze o zwolnieniu Urbana: To było dla mnie strasznym ciosem
CBA weszło do KGHM
Do giganta miedziowego w ubiegłym tygodniu weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przez dwa dni prowadzili działania w ramach śledztwa prowadzonego od 2024 roku pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi w związku z zawiadomieniem Miniesterstwa Zdrowia o możliwości popełnienia przestępstwa.
- Dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników Ministerstwa Zdrowia, Kancelarii Premiera i Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych - mówił rzecznik łódzkiej prokuratury regionalnej Krzysztof Kopania. (cytat za tvn24.pl). - Chodzi o wszelkie zachowane maile, dokumenty związane z procesami negocjacji umów oraz następnie ich realizacji - dodało źródło tvn24.pl, zastrzegając anonimowość.
Afera respiratorowa. Zakupy u handlarza bronią
W tle całej sprawy jest osławiony zakup respiratorów od handlarza bronią. Od 2020 roku KGHM na polecenie premiera Mateusza Morawieckiego skupował sprzęt medyczny potrzebny do walki z pandemią. To ta spółka była odpowiedzialna za znalezienie dostawcy respiratorów. Padło na nieżyjącego już biznesmena z Lublina Andrzeja Izdebskiego, którego firma produkowała motolotnie. Przedsiębiorca w przeszłości był jednak zamieszany w nielegalny handel bronią. Skarb Państwa miał stracić na tym interesie 27 milionów złotych.
- W śledztwie koncentrujemy się na odpowiedzialności ówczesnych władz KGHM, najwyższych urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, gdzie trafiły respiratory od handlarza bronią - taką informację tvn24.pl uzyskał w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.
Prezes nieodwołany
Dziennikarz Marcin Torz na portalu X informował w środę, iż dziś miał zostać odwołany prezes i dwóch wiceprezesów. W tle miała być sprawa jednego z dyrektorów. Do głosowania jednak nie doszło. Dlaczego?
"Prezes miał zostać odwołany, ale nie został. Bo na posiedzenie rady nadzorczej - na której miało się to stać - nie dotarł jeden z jej członków. Jak słyszę: specjalnie" - napisał Torz. "Cyrk!" - skwitował.

2 godzin temu













