Były mistrz uderza w Jiriego Prochazkę po UFC 327: Nigdy więcej o mnie nie mów

2 godzin temu
Zdjęcie: Byl-mistrz-uderza-w-Jiriego-Prochazke-po-UFC-327-Nigdy-wiecej-o-mnie-nie-mow


Magomed Ankalaev nie gryzł się w język po gali UFC 327 i w ostrych słowach odniósł się do występu Jiriego Prochazki. Rosjanin wykorzystał moment po porażce Czecha, by wbić mu szpilkę i jasno określić swoją pozycję w dywizji.

„Nie mów o mnie, jeżeli nie chcesz walczyć”. Ankalaev bez litości

Jiri Prochazka stanął przed szansą na zdobycie pasa mistrzowskiego wagi półciężkiej, mierząc się z Carlosem Ulbergiem. Początek walki wskazywał, iż los może sprzyjać Czechowi – jego rywal doznał kontuzji kolana. Wielu kibiców uznało, iż to moment przełomowy, który może przesądzić o wyniku pojedynku.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Ulberg, mimo problemów, trafił Prochazkę potężnym sierpowym, posyłając go na deski, a następnie dołożył ciosy w parterze i zakończył walkę przez nokaut.

Po wszystkim głos zabrał Magomed Ankalaev, który w serii wpisów na platformie X (dawniej Twitter) bezlitośnie skrytykował byłego mistrza.

– Jiri nigdy więcej o mnie nie mów. Możesz to zrobić tylko wtedy, jeżeli chcesz walczyć. Żaden z tych gości nie jest na moim poziomie. Gratulacje, Carlos. Prochazka został znokautowany trzy razy w swoich ostatnich sześciu walkach. Nie chcę już słyszeć jego nazwiska w kontekście walk o pas. Wystarczy – napisał.

Po walce Prochazka tłumaczył, iż opuścił gardę, widząc problemy zdrowotne przeciwnika. Ankalaev nie kupuje jednak tej wersji wydarzeń i zarzuca Czechowi nieszczerość.

Cały czas kopał jego nogi. Nie okazał mu żadnej litości. Fałszywiec – dodał.

Nie jest tajemnicą, iż między Ankalaevem a Prochazką od dłuższego czasu iskrzy. Już w październiku 2025 roku Czech w rozmowie z Arielem Helwanim przyznał, iż rozważał konfrontację z Rosjaninem i jego menedżerem Alim Abdelazizem po wcześniejszych wypowiedziach pod swoim adresem.

Co więcej, Prochazka otwarcie przyznał, iż kibicował Alexowi Pereirze w rewanżu z Ankalaevem. Tamto starcie zakończyło się zwycięstwem „Poatana”, który rozbił rywala przez TKO w pierwszej rundzie. Od tamtej pory Ankalaev nie wracał do oktagonu, jednak niewykluczone, iż zestawienie z Prochazką mogłoby być kolejnym rozdziałem ich konfliktu.

Idź do oryginalnego materiału