Było tuż po meczu, gdy Świątek ogłosiła światu. Odpaliła opcję atomową

1 godzina temu
- Myślę, iż opuścimy jakieś turnieje rangi 1000. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji... - wypaliła wprost Iga Świątek po porażce z Jelną Rybakiną. Odpadnięcie z Australian Open sprawiło, iż Polka postanowiła zupełnie zmienić swoje podejście do rywalizacji. Wszystko ogłosiła podczas pomeczowej konferencji prasowej. Nie zabrakło również szpilki pod adresem organizatorów.
Iga Świątek nie zdobędzie w tym roku Wielkiego Szlema Kariery. Polka w nocy z wtorku na środę odpadła z Australian Open. W ćwierćfinale lepsza okazała się Jelena Rybakina. Wygrała 5:7, 1:6. Niepowodzenie może okazać się jednak punktem zwrotnym w karierze Świątek. Wszystko przez zaskakującą deklarację, jaką złożyła zaraz po meczu.

REKLAMA







Zobacz wideo Nokaut Świątek, a teraz mecz prawdy! Jak zatrzymać wielką rywalkę?



Świątek sama to ogłosiła. "W tym roku zmienię moje podejście"
W trakcie konferencji prasowej Świątek pytana była, czy nie potrzebuje dłuższej przerwy, by poprawić pewne elementy. Od razu zgodziła się z tą tezą i ogłosiła, iż ma w związku z tym plan. - Nie sądzę, żeby było to możliwe w tym krótkim czasie, jaki mamy pomiędzy turniejami. W zeszłym roku miałam problem, żeby podjąć taką decyzję, ale w tym roku zmienię moje podejście. Myślę, iż opuścimy jakieś turnieje rangi 1000 - postawiła sprawę jasno.


Tłumaczyła też, iż jest jedyne rozwiązanie, aby odnosić większe sukcesy. - Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem, jaki będzie efekt, ale uważam, iż to konieczne. jeżeli chcesz poprawić swoją grę - chyba iż chcesz pozostać na tym samym poziomie i po prostu przygotowywać się do każdego turnieju - wtedy można tak robić i grać dobrze. Ale jeżeli chcesz coś poprawić, fajnie byłoby mieć na to czas. Niestety kalendarz go nie daje - mówiła, wbijając szpilę organizatorom.
Świątek mówi wprost, co poszło nie tak. "Zajęło nam to więcej czasu"
W dalszej części Świątek nawiązała do ubiegłorocznej edycji Australian Open i de facto wyjawiła, dlaczego zdecydowała się zrezygnować z części turniejów. - W zeszłym roku czułam, iż gram trochę lepiej. Ale z drugiej strony przed meczem z Madison nie grałam z żadną płasko uderzającą, mocno bijącą zawodniczką. Pierwszą taką okazją był mecz z Maddie i przegrałam, choć byłam blisko. Wtedy rozpoczynałam współpracę z Wimem i zmieniliśmy parę rzeczy, które były dla mnie takim momentem "eureki". A dzisiaj nie udało nam się całkowicie wprowadzić zmian, które chcieliśmy zmienić w okresie przygotowawczym. No cóż, zajęło nam to więcej czasu. Dlatego poczułam, iż muszę popracować nad tym także w trakcie turnieju. Dlatego miałam wrażenie, iż w tym roku grałem odrobinę gorzej - wyjaśniła.


W postawie Świątek czuć było ogromną chęć zdobycia tytułu w kolejnych latach. - Oba turnieje były dla mnie dobre, ale fajnie byłoby grać jeszcze lepiej. Ale tak jak mówiłam, granie na szlemie jest trudne, więc spróbuję innym razem i mam nadzieję, iż następny turniej będę mogła rozpocząć z nowymi umiejętnościami i większą różnorodnością, albo rzeczami, które uda się w pełni dopracować w następnym roku - zakończyła.
Idź do oryginalnego materiału