„Byłem wkurzony”. Jakub Wikłacz o swojej ostatniej walce w UFC

16 godzin temu


Jakub Wikłacz zabrał głos po swojej ostatniej walce w UFC. Teraz już na chłodno wskazał, co go najbardziej zdenerwowało w trakcie fight weeku.

Ostatni występ Jakuba Wikłacza w UFC, czyli pojedynek z Muinem Gafurovem, był walką, która doskonale pokazała, jak nieprzewidywalne potrafi być MMA na najwyższym poziomie. Dla polskiego zawodnika był to niezwykle istotny sprawdzian – nie tylko sportowy, ale również mentalny. Każde kolejne wejście do oktagonu największej organizacji świata wiąże się z presją, a starcie z groźnym i dynamicznym rywalem zapowiadało trudną przeprawę.

Od pierwszych minut było widać, iż obaj fighterzy podchodzą do siebie z dużym respektem. Wikłacz starał się pracować spokojnie, kontrolując dystans i nie wdając się w niepotrzebne wymiany. Polak wyglądał na skoncentrowanego, dobrze przygotowanego kondycyjnie i konsekwentnie realizującego założenia taktyczne. Gafurov z kolei próbował narzucać tempo, wywierać presję i szukać okazji zarówno w stójce, jak i w klinczu.

Walka miała momenty, w których inicjatywa przechodziła z rąk do rąk. Wikłacz notował udane akcje, punktował kopnięciami i starał się rozbijać rytm przeciwnika. Rywal odpowiadał agresją, próbami skracania dystansu i wchodzenia w półdystans. Starcie było intensywne, momentami bardzo fizyczne, ale jednocześnie taktyczne – mało w nim było chaotycznych zrywów czy desperackich ataków.

ZOBACZ TAKŻE: Michał Oleksiejczuk głodny kolejnych wyzwań. Chce byłego pretendenta do pasa UFC

Kluczowy fragment pojedynku nastąpił w końcowej fazie walki. Gdy wydawało się, iż o wyniku zadecydują karty punktowe sędziów, doszło do akcji, która całkowicie odmieniła obraz starcia. Mianowicie Wikłacz wykorzystał swój moment, błyskawicznie reagując na ruch przeciwnika i zakładając duszenie gilotynowe. Chwyt został dopięty bardzo ciasno, a Gafurov znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji na ostatnie parę sekund pojedynku. Polak nie odpuścił, utrzymał kontrolę i zmusił rywala do poddania, który uczynił to dosłownie w ostatniej sekundzie pojedynku.

Tak spektakularne zakończenie walki ma ogromne znaczenie. Zwycięstwo przed czasem w UFC zawsze robi wrażenie, a szczególnie gdy dochodzi do niego w tak dramatycznych okolicznościach. Dla Wikłacza była to nie tylko cenna wygrana, ale też jasny sygnał, iż potrafi zachować zimną krew i być niebezpieczny do ostatnich sekund pojedynku.

Wikłacz o ostatniej walce w UFC

Warto odnotować, iż „Tajik” nie wypełnił limitu kategorii koguciej przed starciem z naszym rodakiem w związku z czym poniekąd był on w lepszej dyspozycji. Oczywiście poniósł on karę finansową – część jego gaży została oddana w ręce byłego mistrza federacji KSW.

Od tego pojedynku minął już ponad tydzień. Teraz Kuba wypowiedział się na jego temat już na chłodno, będąc gościem Artura Mazura. W trakcie ich rozmowy dowiedzieliśmy się o tym, co wywołało bardzo negatywne emocje u naszego rodaka w związku z tym wydarzeniem:

Byłem wkurzony. Tak mnie zmotywowało to taką sportową złością, bo pierwsze co, to przyjeżdżamy na ważenie i tam jest tak, iż godzinę przed ważeniem oficjalnym, czyli o ósmej mieliśmy się zgłosić w hotelu i tam było od ósmej prowadzone takie ważenie kontrolne. Dwa razy wagę sprawdzają, w hotelu później, z dwa razy w Apex – czy na pewno, jaka ta waga jest, żeby tam się nic nie zmieniło w międzyczasie. No i przyszedłem punkt ósma, byłem któryś tam w kolejce w miarę szybko, jako jeden z pierwszych. Siedzimy, czekamy z trenerem, a tu przychodzi pracownik i mówi: Chodźcie na chwilę, Sean Shelby chce z wami pogadać. (…) Sean nas przeprosił i powiedział, iż po prostu nie chce, żebyśmy na ważeniu zobaczyli, iż przeciwnik wnosi za dużo, więc informuję was o tym teraz, żebyście nie byli zaskoczeni i nie byli w szoku.

– opowiadał „Masa”.

ZOBACZ TAKŻE: Znany zawodnik się wygadał. Już wiadomo, iż wystąpi na FAME 30

Reprezentant „Czerwonego Smoka” zaznaczył, iż od razu wiedział, co się święci, po czym kontynuował:

Dlatego byłem wkurzony, bo ja się ustawiam w kolejce do ważenia, tak jak była ta kolejność, jak przychodziliśmy o tej 8-mej w hotelu i ja patrzę, a on stoi praktycznie za mną. Stoi, uśmiecha się i żartuje z jakimś tam swoim znajomym – nie wygląda, jakby robił tę wagę w ogóle. Zero jakiegoś przepraszam, gadka, świeży, uśmiechnięty…

– przedstawił swoje spostrzeżenia Jakub Wikłacz na kanale „Klatka po Klatce”.

Co ciekawe, prowadzący wywiad po wyżej przytoczonych słowach zapytał się Jakuba, czy ten jest zdania, iż jego rywal z premedytacją podszedł do niego w lekceważący sposób, nie decydując się chociażby na przeprosiny, z czym były mistrz Konfrontacji Sztuk Walki od razu się zgodził, mówiąc, iż taka jest jego opinia. Młody Polak zaznaczył przy tym jednak, iż nie jest to żadne stwierdzenie, a jedynie jego perspektywa.

Idź do oryginalnego materiału