Była 98. minuta, gdy sędzia podyktował rzut karny! Co za mecz w Ekstraklasie

13 godzin temu
Trzy mecze rozegrane, zero goli zdobytych, trzy gole stracone. Tak przed sobotnim meczem prezentował się ekstraklasowy bilans Piasta Gliwice. Piłkarze z Górnego Śląska na gola w ekstraklasie gliwiczanie czekali od 17 maja i 33. kolejki ubiegłego sezonu. W końcu dopięli swego. Z pomocą Maxowi Moelderowi i jego zawodnikom przyszło Zagłębie Lubin. Z Dolnego Śląska piłkarze Piasta wracają jednak z niedosytem. Zaważyła ostatnia akcja meczu.
Drugi sobotni mecz 7. kolejki ekstraklasy zapowiadał się jako starcie dwóch drużyn chcących coś udowodnić. Zagłębie Lubin miało nadzieję na drugą domową wygraną z rzędu i pokazanie, iż strzelenie sześciu goli Lechii Gdańsk nie było przypadkiem. Piast Gliwice przyjechał do Lubina z jednym podstawowym zadaniem - zdobyć gola. Drużyna Maxa Moeldera w trzech dotychczas rozegranych spotkaniach nie była w stanie trafić do siatki rywala, notując porażkę 0:1 i dwa bezbramkowe remisy.


REKLAMA


Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"


Przełamanie Piasta. Czekali na to od początku sezonu
Już po 18 minutach sobotniego meczu stało się jasne, iż szwedzki trener Piasta wróci do Gliwic z co najmniej jednym powodem do radości.


Spora była w tym zasługa defensywy Zagłębia. Leandro Sanca oddał groźny strzał z dystansu, a bramkarz gospodarzy sparował piłkę do boku. Romana Jakubę uprzedził jednak Erik Jirka i z bliskiej odległości wyprowadził gości na prowadzenie.


Gospodarze mogli odpowiedzieć strzałem Michalisa Kosidisa, który minimalnie przeleciał nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Placha. Pod drugim polem karnym Hładun zatrzymywał Tomasiewicza i Chrapka.


Kiedy wydawało się, iż goście dowiozą prowadzenie do końca pierwszej połowy, Zagłębie dopięło swego. Adam Radwański wrzucił piłkę z autu w pole karne, na bliższym słupku zagranie przedłużył Aleks Ławniczak i w podbramkowym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Filip Kocaba.


Po zmianie stron role się odwróciły. W 52. minucie po aucie gola zdobył Piast. Do piłki w polu karnym dopadł Jirka i potężnym strzałem z woleja ponownie wyprowadził gości na prowadzenie.


Zagłębie mogło doprowadzić do wyrównania. Mateusz Wdowiak po jednej z kontr trafił w słupek, a strzał Kamila Nowogońskiego szczęśliwie obronił Plach. W doliczonym czasie gry groźne uderzenie po rzucie rożnym oddał Luka Lucić.
Kiedy wydawało się, iż wynik ustalony w 51. minucie nie ulegnie już zmianie, nadeszła ostatnia akcja meczu. Sędzia Sebastian Krasny podszedł do monitora VAR. Po obejrzeniu powtórki uznał, iż Grzegorz Tomasiewicz zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Arbiter podyktował jedenastkę, którą na swojego trzeciego gola w tym sezonie zamienił Michalis Kosidis.
Teraz przed Zagłębiem i Piastem przerwa reprezentacyjna. W kolejnym spotkaniu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zagrają na wyjeździe z Lechem Poznań. Mecz zaplanowano na 12 września o 20:30. Piast dzień później (13 września, 20:15) podejmie u siebie Jagiellonię Białystok.


Zagłębie Lubin 2:2 Piast Gliwice (1:1)
Gole: Filip Kocaba' 40, Michalis Kosidis' 90+8k - Erik Jirka' 18' 51
Zagłębie Lubin: Hładun (gk) - Kłudka, Nalepa, Ławniczak, Jakuba (75' Nowogoński) - Kocaba (86' Woźniak), Dąbrowski (k) - Sypek (61' Szmyt), Radwański (61' Wdowiak), Reguła (61' Lucić) - Kosidis
trener: Leszek Ojrzyński
Piast Gliwice: Plach (gk) - Tomasiewicz, Czerwiński (k), Drapiński, Twumasi - Boisgard, Dziczek, Chrapek (90+1' Leśniak) - Jirka, Felix (75' Dalmau) , Sanca (69' Lokilo)
trener: Max Molder
sędziował: Sebastian Krasny
żółte kartki: Damian Dąbrowski, Michał Nalepa, Luca Lucić - Erik Jirka, Grzegorz Tomasiewicz, Quentin Boisgard


Przed Wami najnowszy Magazyn.Sport.pl! Polscy koszykarze zagrają w Katowicach o mistrzostwo Europy. Korespondenci Sport.pl czuwają, a już teraz mamy oryginalny starter pack kibica basketu. Ekskluzywne wywiady, odważne felietony i opinie przeczytasz >> TU
Idź do oryginalnego materiału