Hunters PSŻ Poznań dokonał czegoś niemożliwego. Poznaniacy po raz pierwszy w historii powalczą o awans do PGE Ekstraligi, ponieważ w niedzielne popołudnie odprawili z kwitkiem INNPRO ROW Rybnik. Jacek Kannenberg nie krył zadowolenia z takiego przebiegu wydarzeń. Po trzech latach pracy jako główny menedżer zespołu przyznał, ze taki sukces przyjąłby z pocałowaniem ręki.
– Coś niesamowitego. Po pięciu latach pracy z drużyną wchodzimy do finału. Nikt przed sezonem, na pewno, na nas nie stawiał. Co niektórzy liczyli, iż będzie awans do play-off – przyznał menedżer Hunters PSŻ Poznań po meczu. – Rybnik dosyć gwałtownie wystrzelił się też z rezerw taktycznych. choćby Janek Kvech przeplatał lepsze biegi z gorszymi. Super, iż wszystko się udało. Bardzo cieszymy się, iż jesteśmy w finale.
Dzień przed zawodami Poznań nawiedziły opady deszczu, które spotkały się z brakiem rozłożonej plandeki na torze. Przez to również opóźniono próbę toru, aby jak najlepiej przygotować skąpany wodą tor na piętnaście wyścigów rywalizacji o finał Metalkas 2. Ekstraligi. Zgromadzeni kibice na Golęcinie nie powinni jednak narzekać, iż sam tor miał pewne mankamenty. Przede wszystkim było mnóstwo ścigania się na torze, a niektóre akcje Ryana Douglasa będą wspominane przez pewien czas. Jak przyznał Jacek Kannenberg, niesamowicie ucieszył się na widok deszczu w sobotnie popołudnie.
– Wczoraj (w sobotę) były nieco większe opady, ale odkąd pamiętam w Poznaniu, kiedy dzień przed zawodami popadał deszcz, tor nam zwykle pasował – przyznał sternik poznańskiego klubu. – Jak było widać, na torze się działo. Było wiele możliwości, aby wyprzedzać. Nie ukrywam, iż cieszyłem się z deszczu i braku plandeki. Wiedziałem, iż wszystko będzie dobrze.
Przede wszystkim sporą pracę wykonał toromistrz Hunters PSŻ Poznań Jan Choroś. Pomimo obaw wśród osób funkcyjnych, nawierzchnia toru wytrzymała trudy spotkania i sprawiła, iż kibice obejrzeli niezapomniane widowisko, okraszone zarazem awansem ich ulubieńców do wielkiego finału Metalkas 2. Ekstraligi.
– Finał 2. Ligi z Opolem – też tor był opadach. Rok temu, przed meczem z Tarnowem, wymieniona cała nawierzchnia i było świetne ściganie. Nie ukrywam, iż byłem zadowolony z deszczu. Świetną pracę wykonał również nas toromistrz Jan Choroś. Ogromne podziękowania, iż stanął na wysokości zadania. Byłem spokojny o tor – podkreślił menedżer.
Hunters PSŻ Poznań nie będzie jakimkolwiek faworytem w pojedynku z Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Drużyna Dariusza Śledzia ma zamiar bezpośrednio awansować do PGE Ekstraligi, pomijając prawdopodobne mecze barażowe z Gezet Stal Gorzów. Jacek Kannenberg zapewnia, iż jego zawodnicy nie mają zamiaru składać broni. Plan zakłada pokazanie się z jak najlepszej strony w kontekście finałowego dwumeczu.
– Jeżeli chodzi o nas to zrobiliśmy historyczny wynik. Na pewno nie musimy, ale to nie będzie tak, iż pojedziemy dwa mecze z Bydgoszczą treningowo. Mamy świadomość, jak bardzo mocny to przeciwnik. To jest sport, więc wiele może się wydarzyć. Miejmy nadzieję, iż powalczymy – dodał na koniec zadowolony Jacek Kannenberg.
















