Borek nie wytrzymał ws. skandalu w Ekstraklasie. "My jesteśmy w XXI wieku?"

2 godzin temu
Cztery tysiące złotych grzywny oraz trzyletni zakaz stadionowy na mecze Radomiaka Radom - taką karę nałożył sąd na kibica zespołu z Radomia, który w ostatnim meczu tej drużyny z Koroną Kielce wdarł się na boisko. Zdaniem wielu ta kara jest niewystarczająco ostra. "O czym my mówimy?!" - grzmi wściekły Mateusz Borek, który domaga się znacznie poważniejszych konsekwencji - również dla samego klubu.
Po zakończeniu spotkania Radomiak - Korona (0:2) doszło do gorszących scen. Jeden z pracowników Korony Kielce dostał w głowę butelką, przez co wylądował w szpitalu z raną ciętą głowy. Na boisko wtargnął inny kibic, który zaczął atakować piłkarzy cieszącej się ze zwycięstwa drużyny. Interweniować musiała policja. Winni zaczęli już ponosić pierwsze konsekwencje.


REKLAMA


Zobacz wideo PGE Projekt zgarnął komplet punktów w Olsztynie. Jan Firlej: Mieliśmy w sobie sportową złość


Kibic ukarany przez sąd. Teraz czas na Radomiak? Borek jest wściekły
56-letni kibic, który wtargnął na boisko, został już ukarany przez sąd. Przez kolejne trzy lata nie będzie mógł pojawić się na meczu Radomiaka, musi też zapłacić cztery tysiące złotych grzywny. Policja zatrzymała też człowieka, który ma związek z rzuceniem butelki w głowę pracownika Korony. - Podejrzany przyznał się do czynu i wyraził skruchę - powiedział w rozmowie ze Sport.pl prokurator Cezary Ołtarzewski. Temu kibicowi grozi aż pięć lat więzienia.


Wydarzenia na stadionie w Radomiu były wstrząsające. Nic dziwnego, iż cała sprawa jest szeroko komentowana. Zareagował też Mateusz Borek. Komentator uważa, iż - w przypadku pierwszego ukaranego kibica - sąd był zbyt łagodny.
- Ten stadion jest do zamknięcia. Ci ludzie w ogóle nie umieją organizować imprez. Żeby trener uciekał, żeby kopali zawodnika Korony po brzuchu, żeby Cebula musiał bronić swojego kolegi... Ja wam powiem tylko tyle, jak zobaczyłem tego kibica. Niech on się cieszy, iż to był Cebula. Bo gdyby tam był Radek Kałużny, Piotrek Świerczewski, Marcin Wasilewski, to potrzebna byłaby pomoc tych noszowych, ale nie dla piłkarza, a dla tego kibica - zaczął.
- No ludzie, gdzie my jesteśmy? My dążyliśmy do otworzenia nowego stadionu? My jesteśmy w XXI wieku? My jesteśmy w produkcie "Nowoczesna Ekstraklasa"? My będziemy się rzucać butelkami z trybun, kopać się po brzuchach? Nieuprawnieni kibice z sektora VIP będą sobie zbiegać i wchodzić na murawę? Noszowi będą sobie robić jakieś podśmiechujki i nie będą udzielać pomocy ludziom, którzy tego potrzebują? Trener się będzie czuł zagrożony? Chłop, który przyjeżdża do Radomia, będzie dostawał po głowie i kończył ze szwami i w szpitalu? I ktoś będzie za to dostawał cztery tysiące złotych i trzyletni zakaz? O czym my mówimy?! Powinna się temu przyjrzeć każda komórka PZPN-u, Komisji Ligi i Ekstraklasy, bo po prostu ten mecz był nieprzygotowany, ten mecz był niezabezpieczony - apeluje Borek.


Za wydarzenia, do których doszło w meczu z Koroną, Radomiaka najpewniej czeka surowa kara, nie tylko finansowa. Komisja Ligi ma się zająć tą sprawą już w najbliższą środę. Według nieoficjalnych informacji - Mateusz Borek doczeka się zamknięcia stadionu w Radomiu.
Idź do oryginalnego materiału