Boniek wszystko wygarnął Morawieckiemu. O tych słowach będzie głośno

2 godzin temu
Czesław Michniewicz prowadził reprezentację Polski do największego sukcesu na mistrzostwach świata od 36 lat. Historyczny wynik nie uratował jednak selekcjonera, który po turnieju pożegnał się z drużyną. W dużej mierze przez aferę premiową. Zbigniew Boniek w jasny sposób wypowiedział się o zachowaniu ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego, który obiecał nagrodę za wyjście z grupy, a potem z obietnicy się wycofał.
Czesław Michniewicz prowadził reprezentację Polski podczas mistrzostw świata w 2022 roku. Biało-Czerwoni osiągnęli najlepszy rezultat od 1986 roku, wychodząc z grupy, ale odpadając w 1/8 finału. Selekcjoner po turnieju stracił jednak pracę. Było to pokłosie tzw. afery premiowej.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki: Wracałem do Ekstraklasy i zanim zawiązałem sznurówkę, już naderwałem ścięgno



Podczas turnieju pojawiły się bowiem informacje, iż ówczesny premier Mateusz Morawiecki obiecał reprezentantom wysoką premię za wyjście z grupy. W mediach zawrzało. Ponoć głównym tematem rozmów przed meczem z Francją był sposób podziału tych środków.


- My nie wyciągnęliśmy ręki po tę premię, my nie prosiliśmy o tę premię. Premier wymyślił, iż to będzie jakaś motywacja dla nas i stało się tak, jak się stało. Zrobiono z tego główny motyw mistrzostw świata w Katarze, a my zagraliśmy tam przecież fajny turniej. Jestem przekonany, iż gdyby nie było takiej nagonki, inaczej by się to zakończyło - opowiedział o aferze Michniewicz w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.
Zbigniew Boniek wrócił do mundialu w Katarze. Mateusz Morawiecki w ogniu krytyki
Na całą sprawę krytycznie patrzy Zbigniew Boniek, który swoją opinię zawarł w felietonie opublikowanym na Weszło. Oberwało się byłemu premierowi. Za co? "Uważam, iż w życiu trzeba dotrzymywać obietnic. Szczególnie jeżeli są to obietnice powszechnie znane. Bo obietnice czasami są pod względem prawnym tak samo ważne, jak podpisane umowy. Skoro pan Morawiecki kiedyś powiedział, iż za awans do fazy pucharowej da 40 milionów złotych, to powinien je dać" - ostro potraktował polityka Prawa i Sprawiedliwości.
Zobacz też: Legenda doradza Lewandowskiemu. Wskazała, gdzie powinien przejść



Przy tym Boniek wskazał, iż rzeczona premia mogłaby zostać przeznaczona nie na majętnych kadrowiczów, a na budowanie polskiej piłki u podstaw. "Nie mówię, iż koniecznie do kieszeni polskich piłkarzy, ale wypadałoby, żeby te pieniądze zostały przekazane na rozwój piłki młodzieżowej, dziecięcej. Bo na razie oprócz obietnicy, iż 'dam Wam 40 milionów', to ja tych pieniędzy nie widzę. A to nie najlepiej świadczy o tej obietnicy" - uważa. Przypomnijmy, iż ostatecznie szef rządu wycofał się z wypłaty premii dla kadry.
Zbigniew Boniek jasno ws. Czesława Michniewicza
Były prezes PZPN-u stwierdził też, jakie podjąłby decyzje dotyczące ówczesnego selekcjonera kadry. "Czy ja zatrudniłbym Czesia Michniewicza jako pierwszego selekcjonera? Zatrudniłem go do roli selekcjonera reprezentacji U21 po przebadaniu wielu sytuacji i wielu spraw. Natomiast gdybym już zrobił go trenerem pierwszej kadry i wyszlibyśmy z grupy do 1/8 finału, to pewnie bym go nie zwolnił" - czytamy.
Zbigniew Boniek uważa też, iż o ile to on zarządzałby federacją podczas mistrzostw świata w 2022 roku, sytuacja byłaby zgoła inna. "Gdybym był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, to nie byłoby żadnej afery premiowej, która zdecydowała o tym, iż Czesiu nie mógł już dalej pracować. Klimat zrobił się gęsty, nieprzyjemny… Cała ta sytuacja z premierem i 40 milionami złotych była źle zarządzana" - podsumował.


Niedługo po katarskim mundialu Czesław Michniewicz opuścił reprezentację Polski. W kolejnych latach prowadził saudyjskie Abha Club oraz marokańskie FAR Rabat, jednak w żadnym z tych klubów nie przepracował choćby pół roku. W kadrze zastąpił go Fernando Santos.
Idź do oryginalnego materiału