Boniek usłyszał, co powiedział właściciel Widzewa. Powiedział szczerze, co myśli

2 godzin temu
- W polskiej piłce i w Polsce jest kult dziadostwa - tą ostrą tezą podzielił się właściciel Widzewa Łódź, Robert Dobrzycki. Słowa te padły w kontekście gigantycznych pieniędzy, jakie w tym okienku klub wydał na transfery. Mowa tu o ponad 13 mln euro. Po tym, co jego drużyna pokazała w meczu z Jagiellonią, do słów odniósł się Zbigniew Boniek. - o ile ja bym mógł coś panu Robertowi podpowiedzieć, to... - rozpoczął.
13,2 mln euro - tyle w zimowej przerwie na transfery miał wydać Widzew Łódź. Do drużyny dołączyło kilka głośnych nazwisk, w tym Lukas Lerager, Osman Bukari, Bartłomiej Drągowski czy Przemysław Wiśniewski. Tymczasem w sobotę ekipa Igora Jovicevicia zanotowała wyraźny falstart. W pierwszej kolejce rundy wiosennej Ekstraklasy nie potrafiła przeciwstawić się Jagiellonii Białystok i przegrała 1:3. W tych okoliczności wręcz kuriozalnie brzmią słowa, jakie w niedawnym wywiadzie wypowiedział właściciel Widzewa - Robert Dobrzycki.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Boniek usłyszał słowa Dobrzyckiego. "Zawistny i zazdrosny"
Biznesmen, nawiązując do włożonych w klub pieniędzy i reakcji ze strony sympatyków ligowych rywali, podzielił się odważnym spostrzeżeniem. - W polskiej piłce i w Polsce jest kult dziadostwa. Nie działamy otwarcie, proaktywnie i tym się różnimy od wielu państw w Europie, a od Stanów Zjednoczonych kompletnie. W USA, o ile ktoś nie radzi sobie biznesowo, to jest źle oceniany. W Polsce źle oceniana jest osoba, która sobie radzi. Chcę to zmieniać i nie chwalić się tym, iż jestem dziadem - stwierdził w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.


Po spotkaniu Widzewa z Jagiellonią o tę wypowiedź został zapytany Zbigniew Boniek. Jak na nią zareagował? - Ktoś kiedyś też powiedział, iż Polak jest bezinteresowanie zawistny i zazdrosny. Trudno mi się to tego odnieść. o ile ja bym mógł coś panu Robertowi podpowiedzieć, to wskazałbym jedną rzecz. Pan Robert w Łodzi jest na meczach. Natomiast w tygodniu ma tam swoich ludzi, którzy pracują. Ale nic tak dobrze nie działa na klub, jak obecność właściciela. Bo zdalne zarządzanie ma swoje przywileje, ale nie zawsze się musi sprawdzić... - skomentował w programie "Pogadajmy o piłce" na kanale Meczyki.
Słowa Dobrzyckiego poszły w świat. Błyskawiczna kontra. "Dziadostwo to pokazał Widzew"
Co do samej istoty tej tezy były prezes PZPN-u się jednak zgodził. - jeżeli chodzi o to dziadostwo. No cóż, jesteśmy krajem, gdzie nie zawsze kompetencje decydują o tym, czy jesteś na górze, czy na dole. Czasami liczy się bardziej kolesiostwo, poparcie, różne rzeczy... - stwierdził.


Bardziej dosadnie do słów Dobrzyckiego podszedł dziennikarz Janusz Basałaj. - Dziadostwo to pokazał Widzew momentami wczoraj w meczu z Jagiellonią. Pan Dobrzycki powinien w trakcie sezonu być zweryfikowany - jego zespół, jego sztab, trener, drużyna, piłkarze. Więc tego rodzaju wypowiedzi, być może szczere, wypowiedziane z pełnym przekonaniem, niczego tu nie wniosą - podsumował.
Idź do oryginalnego materiału