Gdy już myśleliśmy, iż w polskich skokach narciarskich wszystko stracone, wszystkim objawił się 19-letni Kacper Tomasiak. Młody skoczek ze swoich pierwszych w karierze igrzysk olimpijskich wyjeżdża z trzema medalami - srebrnym i brązowym wywalczonymi indywidualnie oraz srebrnym za zajęcie drugiej lokaty w szalonym konkursie duetów, w którym reprezentował nasz kraj wraz z Pawłem Wąskiem.
REKLAMA
Zobacz wideo Kacper Tomasiak, jakiego nie znacie. 7 faktów o multimedaliście olimpijskim
Tomasiak wprowadził Niemców w kompleksy. Mają powody do obaw
O nieprawdopodobnym sukcesie naszego zawodnika rozpisują się światowe media, które wróżą mu ogromną karierę oraz przejęcie pałeczki po odchodzącym na emeryturę Kamilu Stochu. Na temat Tomasiaka głos zabrała Melanie Muschong z niemieckiego portalu "t-online.de", pisząc o... braku perspektywicznych juniorów w kadrze naszych zachodnich sąsiadów.
Najmłodszym olimpijczykiem w reprezentacji Niemiec bowiem jest 25-letni Philipp Raimund, czyli złoty medalista ze skoczni normalnej. Po nim jednak na próżno szukać talentów generacyjnych, które miałyby nawiązywać do sukcesów Svena Hannawalda, Martina Schmitta czy choćby Severina Freunda.
"Raimund wyróżnia się swoimi występami i z pewnością przyniesie wiele euforii w nadchodzących latach. Ale oprócz niego, jak adekwatnie wygląda sytuacja niemieckich juniorów? w tej chwili nie ma nazwiska, które narzucałoby się samo, tak jak w przypadku Austriaków, którzy mają 20-letniego Stephana Embachera czy 23-letniego Daniela Tschofeniga, którzy rywalizują z największymi i odnoszą sukcesy. Polska również ma w blokach startowych bardzo obiecujący młody talent w postaci 19-letniego Kacpra Tomasiaka. Czy Niemcy muszą się martwić?" - czytamy.
Korespondentka "t-online.de" z Predazzo wskazuje wprost, iż Felix Hoffmann skacze w tym sezonie świetnie, ale ma już 28 lat. 21-letni Ben Bayer z kolei nie wykorzystał swojej szansy podczas zawodów Pucharu Świata w Engelbergu (38. miejsce) oraz w trakcie konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen (43. lokata). W Sapporo z kolei był dopiero 47.
Kolejnymi nazwiskami wymienionymi przez Muschong są 19-letni Max Unglaube oraz 21-letni Adrian Tittel. Oni także mają ogromne problemy z punktowaniem, nie mówiąc o dorównaniu osiągnięciom Tomasiaka czy Embachera.
Legendarny skoczek mówi wprost. Oto problem niemieckiej kadry
Swoimi opiniami w tekście niemieckiej dziennikarki podzieliły się legendy skoków narciarskich, Martin Schmitt oraz Sven Hannawald.
- Każdy ma swoje trudności. Austria jest tu wielkim wyjątkiem. Mogą korzystać z pełnej kwoty startowej i rozstrzygają między sobą zawody Pucharu Kontynentalnego czy FIS Cup. Szerokość ich kadry jest imponująca. Nie jestem jednak aż tak negatywnie nastawiony do Niemiec. Mieliśmy zwycięstwo w Alpen Cup. Coś idzie do przodu, po prostu potrzeba czasu w rozwój - stwierdził Schmitt.
Nieco inaczej na ten problem patrzy Hannawald. Jego zdaniem dziś młodzi zawodnicy nie potrafią przegrywać, a wyjazdy młodych skoczków na zawody Pucharu Świata często wiążą się z rozczarowaniami, czego dowodem są miejsca zajmowane przez reprezentantów Niemiec z kadry B.
- Niewielu chce podążać ścieżką złożoną z bólu. Droga do pierwszej drużyny, na światowy szczyt boli. To problem pokoleniowy. Na przykład na Federalnych Igrzyskach Młodzieży każdy dostaje certyfikat i medal, co mnie irytuje. Kiedy jeżdżę ze swoim synem na turnieje piłkarskie, od początku jasne jest, iż każdy wyjedzie z medalem. Nie może tak być. Dzieci już nie uczą się, co oznacza porażka. jeżeli omijasz porażki, w zasadzie nie robisz nic. Odnoszę wrażenie, iż poza Raimundem, obecne pokolenie nie chce iść naprzód - stwierdził mistrz olimpijski z 2002 roku. Według niego winny porażki niemieckich skoków jest zły system.
- Niektóre rzeczy po prostu nie działają. To sygnał, iż czas nie stoi w miejscu. Krytyka nie jest czymś, co lubi się otrzymywać, ale w moich czasach też była ona obecna. Trzeba się z nią zmierzyć. Ale trzeba też nauczyć się, jak sobie z nią radzić i jak ją adekwatnie wykorzystać - dodał.
Niemcy mają prawo być rozczarowani. Z Predazzo wyjeżdżają z jednym złotym medalem, a warunki atmosferyczne uniemożliwiły im stanięcie na podium w rywalizacji duetów. Okazję do rehabilitacji będą mieli na przełomie lutego i marca podczas zawodów na skoczni mamuciej w Bad Mitterndorf (HS235). Konkursy indywidualne zaplanowano na 28 lutego i 1 marca.
Zobacz też: Polak odpowiada Niemcom i Japończykom. "Bez sensu"

2 godzin temu















