Australijski as żużlowy i dwukrotny mistrz świata juniorów, Darcy Ward, w brawurowej i bezkompromisowej wypowiedzi ocenił przebieg rywalizacji o indywidualny czempionat globu. Legendarny zawodnik, którego kapitalną karierę przedwcześnie przerwała koszmarna kontuzja, nie gryzie się w język i wskazuje jasnego faworyta do końcowego triumfu. Jego zdaniem Bartosz Zmarzlik musi czuć na plecach niezwykle gorący oddech najgroźniejszego rywala, a dotychczasowy układ sił w światowym czempionacie mocno się zachwiał. Słowa Australijczyka nabierają szczególnego znaczenia teraz, gdy różnica między dwoma liderami stopniała do zaledwie pięciu punktów, a wielkie emocje przenoszą się na tor w Łodzi.
Zmarzlik w defensywie? Ward stawia sprawę jasno
Przed zbliżającą się, historyczną rundą Grand Prix na Moto Arenie w Łodzi, która odbędzie się już 1 sierpnia, oczy całego żużlowego środowiska są zwrócone na batalię dwóch absolutnych gigantów tegorocznych zmagań. Choć Bartosz Zmarzlik od lat dominuje na światowych torach i przyzwyczaił kibiców do roli uciekającego lidera, Darcy Ward uważa, iż to nie Polak rozdaje w tej chwili karty na dystansie całego sezonu. Australijczyk bez wahania wskazuje na swojego rodaka, Brady’ego Kurtza, jako zawodnika, który aktualnie dyktuje warunki w walce o złoty medal. Ward widzi w postawie Polaka niespotykany dotąd niepokój. Zapytany o swoje przemyślenia na temat tej elektryzującej batalii, były zawodnik odpowiedział bez ogródek, iż to młodszy z Australijczyków ma w tym momencie psychologiczną przewagę, co stawia mistrza świata w niecodziennym położeniu.
– Myślę, iż Brady ma przewagę. Uważam, iż Zmarzlik jest trochę w defensywie – ocenił krótko i dosadnie Darcy Ward dla mediów cyklu Grand Prix.
Te słowa znajdują idealne odzwierciedlenie w aktualnej klasyfikacji generalnej cyklu. Po sześciu rozegranych rundach Bartosz Zmarzlik zgromadził na swoim koncie 98 punktów, jednak rewelacyjny Brady Kurtz depcze mu po piętach z dorobkiem 93 oczek. Różnica wynosi zaledwie pięć punktów, co oznacza, iż walka o mistrzowski tron wkracza w decydującą, niezwykle emocjonującą fazę, a w jaskini lwa w Łodzi może dojść do przetasowania na samym szczycie.
Zachwyty Warda nad postawą Kurtza nie są bezpodstawne. Darcy, który sam słynął z nieprawdopodobnej, wręcz ekwilibrystycznej jazdy i genialnego wyczucia motocykla, ocenia styl rodaka jako coś absolutnie unikalnego w całej historii czarnego sportu. Brady Kurtz, który w okresie 2026 zachwyca niesamowitą formą nie tylko w cyklu Grand Prix, ale i w rozgrywkach ligowych, wszedł na pułap nieosiągalny dla reszty stawki. Dla Warda obserwowanie tak szybkiego zawodnika to czysta przyjemność, a także powód do ogromnej dumy. Legendarny żużlowiec mocno trzyma kciuki za życiowy sukces swojego rodaka, z którego rodziną jest zresztą bardzo blisko związany od wielu lat.
– Brady jest na poziomie, na którym niewielu ludzi kiedykolwiek jeździło na motocyklu żużlowym tak szybko. Nie sądzę, żeby ktokolwiek kiedyś tak jeździł. Chciałbym, żeby zdobył tytuł mistrza świata, to byłoby dla mnie szaleństwo. Znam go od małego dziecka, znam jego rodzinę od lat, cały australijski żużel i oczywiście jego samego – podkreślił Ward.
Fani czarnego sportu z zapartym tchem czekają na moment, kiedy taśma pójdzie w górę na łódzkim owalu. Nowoczesny stadion w Łodzi po raz pierwszy w historii ugości najlepszych jeźdźców globu, a specyficzna nawierzchnia i geometria tamtejszego toru mogą sprzyjać widowiskowej, niezwykle szybkiej jeździe, w której Kurtz czuje się jak ryba w wodzie. Wszak zna tamtejsze kąty bardzo dobrze, gdyż w Łodzi spędził trzy sezony startując na zapleczu PGE Ekstraligi.
Talent czystej wody musiał w końcu eksplodować
Dla Darcy’ego Warda kosmiczna dyspozycja Kurtza nie jest żadnym zaskoczeniem ani dziełem przypadku. To raczej naturalna kolej rzeczy, choć sam proces wchodzenia na żużlowy Mount Everest trwał w tym przypadku odrobinę dłużej, niż przewidywali eksperci. Darcy doskonale pamięta początki kariery Brady’ego i od samego startu widział w nim potencjał na absolutny światowy top. Pytany o to, czy od zawsze dostrzegał w Kurtzu papiery na jazdę o najwyższe cele i wdrapanie się na sam szczyt, Ward odpowiedział z pełnym przekonaniem, nie kryjąc jednak lekkiego zdziwienia tempem rozwoju kariery młodszego kolegi.
– Tak, zawsze to widziałem. Jestem wręcz zaskoczony, iż nie dotarł na ten szczyt szybciej – skwitował były mistrz świata juniorów.
Kto wyjdzie obronną ręką z tej wyniszczającej bitwy nerwów? Czy Zmarzlik odeprze wściekły atak rozpędzonego Australijczyka w parku maszyn w Łodzi, czy też Kurtz udowodni rację Wardowi i przejmie fotel lidera? Odpowiedź poznamy już 1 sierpnia na Moto Arenie.
Darcy Ward
Brady Kurtz














