
W historii największej organizacji MMA na świecie, czyli UFC, mieliśmy swoich reprezentantów, którzy wojowali w tejże elicie. Jedni z mniejszymi, a inni z większymi sukcesami. Przyjrzymy się jednemu z nich. Kim jest Bartosz Fabiński? Oto jego sylwetka!
Kim jest Bartosz Fabiński?
Bartosz Fabiński to polski zawodnik MMA, który w swojej karierze toczył pojedynki dla takich organizacji, jak: UFC, KSW, PLMMA czy Strife. Aktualnie mocno zaangażowany w szkolenie oraz trenowanie innych zawodników.
„The Butcher” jest członkiem Uniq Fight Club w Warszawie. Regularnie pojawia się w narożniku zawodników organizacji KSW. Jest on jednym z trenerów chociażby: Damiana Piwowarczyka, Kacpra Paczóskiego czy Marcelo Morelliego.
Bartosz Fabiński – Wiek, Waga, Wzrost
Bartosz Fabiński urodził się 26 kwietnia 1986 roku w stolicy naszego kraju – Warszawie. Swoje pojedynki toczył w kategorii półśredniej, a także średniej, a zatem do 77 kilogramów oraz 84 kilogramów. Wzrost byłego zawodnika UFC to 180 centymetrów, a zasięg ramion to 190 centymetrów.
Kilka lat temu wziął udział w jednym z telewizyjnych reality show. Mowa o „Ameryka Express”, a u jego boku znalazł się inny zawodnik MMA – Marcin Różalski.
ZOBACZ TAKŻE: Mistrz KSW z mocnym przesłaniem. ”My chcemy ich tutaj, do Oktagonu niech idą odpady”
Bartosz Fabiński – Walki
Bazą Bartosza jest judo. To od tego sportu zaczynał treningi, czyniąc to bardzo wcześnie, bo będąc w drugiej klasie szkoły podstawowej. Trenował judo aż 12 lat, ale zdecydował się na zmianę. Stopniowo przenosił się w stronę MMA, dołączając do Nastula Team. Jego trenerem był Robert Jocz, czyli jeden z największych specjalistów w historii tego sportu w naszym kraju.
Zadebiutował w 2011 roku, mając 25 lat. Karierę rozpoczął od czterech wygranych z rzędu, z czego trzy to wiktorie przed czasem. Wszystkie starcia odbyły się nad Wisłą w kategorii średniej. Pierwszej zawodowej porażki doznał w listopadzie 2012 roku, ulegając Marcinowi Bandelowi przez poddanie w pierwszej rundzie na Fighters Arena 4: Atak.
Odbudował się trzema wiktoriami, pokonując m.in. Antoniego Chmielewskiego w walce wieczoru PLMMA 26. Była to cenna wiktoria, ponieważ Chmielewski był już uznaną marką w naszym kraju, mając na koncie kilkadziesiąt zawodowych potyczek. Z pewnością smaku tej wygranej dodał fakt, iż było to skończenie przed czasem.
Kolejną walkę przegrał, musząc uznać wyższość Wendresa Carlosa da Silvy na pełnym dystansie. Mimo tej porażki zawalczył o pas mistrzowski wagi średniej PLMMA w walce wieczoru gali z numerem 29. Pokonał Michała Szulińskiego przez TKO, zdobywając tytuł. Później wygrywał jeszcze walki dla kilku innych organizacji. Z bilansem 11-2 został zauważony przez UFC, które zakontraktowało Polaka. Debiutował w wadze średniej, pokonując Garretha McLellana na pełnym dystansie w Krakowie. Później przeniósł się do kategorii półśredniej, pokonując Hectora Urbina i Emila Webera Meeka. Jego bilans dla amerykańskiego hegemona wynosił 3-0. Warto dodać, iż Polak miał prawie trzyletnią przerwę w startach pomiędzy starciami z Meksykaninem i Norwegiem.
W listopadzie 2018 roku przegrał z Michelem Prazeresem przez poddanie, doznając pierwszej porażki pod egidą UFC oraz pierwszej od siedmiu walk. Nie walczył znów całkiem długo, bo przez 1,5 roku. Wrócił w walce poza organizacją UFC na gali Cage Warriors 113, pokonując Darrena Stewarta przez jednogłośną decyzję sędziów.
Do UFC wrócił we wrześniu 2020 roku, przegrywając na gali w Las Vegas z Andre Munizem przez poddanie. Kolejną walkę stoczył w kwietniu kolejnego roku, przegrywając z Geraldem Meerschaertem przez poddanie w pierwszej rundzie. Miał zatem trzy porażki z rzędu w organizacji przez poddania w pierwszych rundach. Pożegnał się z amerykańską organizacją z bilansem 3-3.
Fabiński miał za sobą kolejną długą przerwę w karierze, wrócił w październiku 2023 roku, pokonując Kacpra Karskiego na Strife 4 w Rzeszowie. W styczniu 2024 roku wszedł do co-main eventu gali KSW 90, gdzie zmierzył się z Laidem Zerhounim. Co ciekawe, zastąpił swojego klubowego kolegę, a zarazem podopiecznego – Radosława Paczuskiego. Debiut w organizacji nie potoczył się zbyt dobrze dla Polaka. Francuz znokautował go po raptem 12 sekundach boju.
Jak już wcześniej zostało wspomniane, Fabiński aktualnie skupia się na trenerce, ale kariery definitywnie nie zakończył. Jest zatem szansa, iż zobaczymy go jeszcze w klatce. Na obecną chwilę wypada mu życzyć sukcesów w pracy z podopiecznymi oraz rozwijaniu się jako szkoleniowiec.

20 godzin temu
















