Barcelona oszukana?! W Hiszpanii wrze. Lewandowski wszystko zaczął

2 godzin temu
FC Barcelona kompletnie rozbita! W półfinale Pucharu Króla w fatalnym stylu przegrała z Atletico Madryt aż 0:4. Ekipie Hansiego Flicka pozostał jeszcze rewanż, ale nastroje przed nim z pewnością byłyby lepsze, gdyby nie kilka decyzji sędziów. W sieci wrze przede wszystkim z powodu nieuznanej bramki Katalończyków, w której kluczowa była pozycja Roberta Lewandowskiego. Hiszpanie rzucili na tę sytuację nowe światło.
Robert Lewandowski nie tak wyobrażał sobie czwartkowy mecz z Atletico Madryt w Pucharze Króla. Polak wszedł na boisko w 37. minucie, gdy na tablicy wyników było już... 0:3. Cała pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:4. Rezultat utrzymał się także do ostatniego gwizdka, co stawia FC Barceloną w koszmarnej sytuacji przed rewanżem. Być może losy spotkania dałoby się jeszcze odwrócić, gdyby nie kontrowersyjne decyzje sędziów.

REKLAMA







Zobacz wideo Pola Bełtowska ujawnia, co wypisywali do niej ludzie...



Barcelona zaczęła odrabiać straty. Nagle do gry włączył się VAR
Po spotkaniu kibice najwięcej zastrzeżeń mają do sytuacji z 52. minuty. Wówczas do siatki Atletico trafił Pau Cubarsi i wydawało się, iż Barcelona złapała kontakt. Nic z tego! Sędziowie postanowili sprawdzić, czy gol był prawidłowy. Analiza wideo trwała bardzo długo, ale ostatecznie trafienie anulowali. Zanim strzał oddał środkowy obrońca, piłka odbiła się jeszcze od nóg Roberta Lewandowskiego. A jak orzekli arbitrzy, Polak znajdował się na pozycji spalonej.








Co do werdyktu pojawiły się jednak poważne wątpliwości. W momencie podania od Fermina Lopeza pięta Lewandowskiego miała być dalej niż pięta Robina Le Normanda. Tak przynajmniej wynika z linii, jaką w trakcie transmisji pokazano na powtórkach. Problem w tym, iż zaczęto ją kwestionować.






Lewandowski ograbiony z asysty? Oto co wyszło ws. spalonego
Jak poinformowało na portalu X El Partidazo de COPE, system automatycznego wykrywania spalonego w tym wypadku nie zadziałał. Wszystko przez zbyt dużą liczbę zawodników skupionych blisko siebie. Z tego powodu hiszpańscy sędziowie manualnie wyrysowali linię spalonego, a co za tym idzie, istnieje spore ryzyko błędu. A to dało części kibiców podstawy, by polemizować z decyzją o spalonym.








Na tym jednak nie koniec kontrowersji. Profil Barca Universal wylicza, także trzy inne sytuacje, w których Barcelona miała zostać skrzywdzona. Chodzi o brak czerwonych kartek dla Marcona Llorente i Giuliano Simeone za brutalne ataki na Fermina i Alejandro Balde. Obaj gracze Atletico pozostali jedynie z żółtymi kartkami. Z drugiej strony sędziowie tyle pobłażania nie mieli dla Erica Garcii. Stoper FC Barcelony wyleciał z boiska w 85. minucie za faul na Alexie Baenie.









Rewanż pomiędzy FC Barceloną a Atletico Madryt zaplanowany jest na 3 marca na Camp Nou. O drugie miejsce w finale Pucharu Króla rywalizują za to Athletic Bilbao i Real Sociedad. W pierwszym meczu było 1:0 dla Sociedad.
Idź do oryginalnego materiału