Barcelona nie chce być "Klaunem Europy". Sama prosi się o kłopoty

1 godzina temu
W obecnej edycji Ligi Mistrzów FC Barcelona traci 1,86 gola na mecz. Czy z tak ryzykowną grą w defensywie można odnieść sukces w tych rozgrywkach? Były gwiazdor Realu Madryt, Niemiec Toni Kroos, uważa, iż nie.
Dwie bramki po rzutach rożnych, stracone w środę w Pradze, to jedno z wielu ostrzeżeń dla trenera Hansiego Flicka. Hiszpańskie media zwracają uwagę na ekstremalną pogodę, która "zmroziła" graczy Barcelony na początku rywalizacji ze Slavią. Czeskie gole ich rozgrzały, więc ostatecznie zwyciężyli 4:2. Robert Lewandowski trafiał najpierw do bramki Joana Garcii (samobój), a potem Jindricha Stanka. To dopiero pierwszy gol Polaka w tym sezonie Champions League.

REKLAMA







Zobacz wideo Jak piłkarze radzą sobie z hejtem? Łukasik: Najgorsze to, gdy przypną nam łatkę



Barcelona czeka już 11 lat na triumf w tych rozgrywkach. W tym czasie jej kibice pięć razy musieli oglądać, jak najbardziej prestiżowe trofeum w klubowej piłce wznosi Real Madryt. Kiedy latem w 2018 roku opaskę kapitana drużyny z Katalonii, po Carlesie Puyolu, Xavim Hernandezie i Andresie Inieście, z dumą przejmował Lionel Messi, obiecał fanom, iż ten piękny, uchaty puchar za triumf w Champions League wróci na Camp Nou.
Łzy Leo Messiego
Najwybitniejszy piłkarz w historii klubu obietnicy nie spełnił. W półfinale Ligi Mistrzów w 2019 roku z Liverpoolem Barcelona wygrała na Camp Nou 3:0. W rewanżu na Anfield Road zespół z Katalonii stracił cztery gole, niektóre kuriozalne. Po meczu straconej szansy Messi w szatni płakał. Odszedł do PSG po sezonie 2020/21.
Barcelona przeżyła kilka upokarzających porażek w Lidze Mistrzów, łącznie z tymi poniesionymi już w fazie grupowej w sezonach 2021-2022 i 2022-2023. Doszło do tego, iż po jednym ze słabych meczów dziennik "El Pais" napisał, iż klub z Camp Nou stał się "klaunem Europy". Oburzyło to głęboko ówczesnego trenera, Xaviego Hernandeza, który w drugim sezonie pracy z zespołem (2022/23) dotarł z nim do ćwierćfinału Champions League. Antybohaterem rywalizacji o półfinał z PSG został wtedy teoretycznie najlepszy obrońca klubu z Katalonii, Ronald Araujo. Gdy w dwumeczu Barcelona prowadziła 4:2, wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Zespół Xaviego nie potrafił obronić tego wyniku na własnym boisku.


Kiedy półtora roku temu Xaviego zastąpił Hansi Flick, z miejsca wprowadził zespół na wyższy poziom. Barcelona stała się rewelacją w europejskiej piłce. Biła rekordy zdobytych goli, podejmowała ekstremalne ryzyko "w tyłach". Niemiec doprowadził do perfekcji wysoki pressing, ale skutkiem ubocznym była linia obrony ustawiona na środkowej linii boiska. Za plecami obrońców Barcy rywal miał masę miejsca. Stąd bramkarze (od stycznia 2025 Wojciech Szczęsny) musieli często interweniować nogami daleko poza polem karnym.



Barcelona grała z rywalami "w spalonego". Biła rekordy, jeżeli chodzi o liczbę pułapek ofsajdowych. To jednak igranie z losem, choć drużyna Flicka odzyskała dla klubu utracony prestiż na całym świecie. Niemiec wylansował na gwiazdy wychowanków, z Lamine Yamalem na czele. Raphinha rozegrał najlepszy sezon w karierze. Piłkarska Europa zachwycała się, jak Pedri i Frenkie de Jong rozgrywają piłkę. Klub z Katalonii zdobył wszystkie trofea w Hiszpanii, wygrał cztery klasyki z Realem Madryt. A jednak najważniejsze marzenie - triumf w Lidze Mistrzów - przepadło w półfinale, z ultradefensywnym Interem Mediolan.
W dwumeczu drużyna Flicka zdobyła aż sześć goli. To dałoby awans do finału każdemu innemu zespołowi w Europie. Ale "delikatna" defensywa Barcelony została pokonana przez graczy Interu aż siedmiokrotnie. "Nie, tak się nie da podbić Champions League" - pisał madrycki dziennik "Marca", ale uważali tak też dziennikarze "El Pais", a choćby media katalońskie. To prawda, iż sędziujący rewanż na San Siro Szymon Marciniak popełnił błąd na niekorzyść Barcelony i zamiast rzutu karnego, po faulu Henricha Mychitariana na Lamine'u Yamalu, podyktował rzut wolny. Mimo wszystko Barcelona przegrała szansę na własne życzenie, ze względu na fatalną grę w defensywie. A przecież grał w niej wtedy jeszcze Bask Inigo Martinez, który był opoką obrony Katalończyków.


Latem wyjechał do Saudi Pro League. Trudno było zabronić 34-letniemu zawodnikowi skorzystać z finansowej oferty jego życia.
Latem defensywa Barcelony została wzmocniona przez znakomitego bramkarza Joana Garcię. Flick ustawia w środku defensywy bocznego obrońcę Gerarda Martina, a także wycofuje z pomocy Erica Garcię. Ci dwaj wystąpili w Pradze, obchodzący 22 stycznia 19. urodziny Pau Cubarsi odpoczywał. Wracający po przezwyciężeniu załamania psychicznego Araujo wszedł na boisko w 79. min.



W tym meczu, mimo zwycięstwa faworyta z Barcelony, stała się jednak rzecz znacząca. Gracze Slavii, którzy w poprzednich sześciu meczach Ligi Mistrzów zdobyli zaledwie dwie bramki, podwoili swój bilans w starciu z mistrzem Hiszpanii.
Widząc kłopoty swoich obrońców, Flick nie zmienia taktyki ani ustawienia choćby na chwilę. Jest nieugięty. Przy rzutach rożnych rywala, w pole karne Joana Garcii wraca Robert Lewandowski, aby wesprzeć niskich kolegów w walce powietrznej.
Czy Hansi Flick powinien zmieniać Barcelonę
Zespół z Camp Nou jest liderem La Liga, przed ostatnią kolejką fazy ligowej LM ma szansę na awans do czołowej ósemki w tabeli, co pozwoli uniknąć play offów od 1/8 finału. Flick ma więc podstawy, by uważać, iż jego taktyka działa. Być może jej zmiana w trakcie sezonu przyniosłaby więcej problemów niż korzyści.
Katalończycy zdobyli już pierwsze trofeum w tym roku. W niedawnym finale Superpucharu Hiszpanii pokonali Real Madryt 3:2. Byli drużyną zdecydowanie lepszą, dominowali, ale gole tracili łatwo. Przy pierwszym Vinicius urządził sobie slalom między obrońcami Barcelony, drugi padł po rzucie rożnym. Stałe fragmenty gry to dla zespołu Flicka śmiertelne zagrożenie. Po meczu Toni Kroos postawił tezę, iż obecna Barcelona nie ma szans na międzynarodowe trofea, czyli na triumf w Champions League.



Powie ktoś, iż to były słowa sfrustrowanego porażką byłego gracza Realu. Ale Kroos wygrał Ligę Mistrzów sześciokrotnie (raz z Bayernem i pięć razy z Królewskimi). Trudno zakładać, iż nie wie, co mówi, choćby jeżeli nie kibicuje klubowi z Camp Nou. Czy jego przepowiednia się spełni? Zobaczymy. Na pewno gra w tyłach jest piętą achillesową zespołu Flicka.
Najbardziej traumatycznym spotkaniem dla Barcelony w tym sezonie była porażka z Chelsea na Stamford Bridge 0:3 w Lidze Mistrzów. Czerwona kartka dla Araujo, po której popadł w depresję, wszystkiego nie usprawiedliwia. "Trzeba zdecydowanie poprawić grę, zamiast opowiadać o planach podboju Ligi Mistrzów" - skomentował wówczas jeden z najbardziej znanych dziennikarzy barcelońskiego "Sportu", David Bernabeu.
Zespoły angielskie grają dziś z intensywnością znacznie większą niż hiszpańskie. W 10 meczach tej edycji Ligi Mistrzów między rywalami z Premier League i La Liga, kluby z Wysp wygrały dziewięć razy. Wyjątkiem było zwycięstwo Barcelony w Newcastle w pierwszej kolejce rozgrywek. Dziś wśród 11 najlepszych zespołów tabeli ligowej Champions League jest sześć z Premier League, czyli wszystkie, które przystąpiły do rozgrywek. Z Hiszpanii tylko Real i Barcelona, Atletico jest na 12. pozycji.
Kombinacyjna gra zespołu Flicka jest efektowna, zgodna ze wzorcem tiki-taki, czyli stylu Barcelony, który jest w katalońskim klubie niepodważalny. Wiele razy w swojej historii Barca za swój "dogmatyzm" płaciła wysoką cenę na boisku. Przykłady: mecz z Liverpoolem na Anfield Road z 2019 roku, czy rok wcześniej z Rzymu, gdy Katalończycy stracili przewagę trzech goli z pierwszego meczu ćwierćfinału z Romą. Porażka z Interem sprzed sześciu miesięcy w półfinale LM też się do nich zalicza, bo do zwycięstwa 3:2 na San Siro Barcelonie zabrakło 60 sekund. choćby wtedy nie potrafiła obronić prowadzenia.



Niektórzy kibice kochają zespół z Katalonii za tę bezkompromisowość, dla innych jest ona autodestrukcyjna.
Idź do oryginalnego materiału