Awantura na koniec, a potem jeszcze te słowa Osaki. Rywalka nie wytrzymała

3 godzin temu
Naomi Osaka w drugiej rundzie Australian Open zmierzyła się z Soraną Cirsteą. Nie była to łatwa przerwa dla Japonki, która ponownie w tym turnieju zaliczyła trzy sety. Pod koniec spotkania atmosfera była bardzo napięta, a eskalacja nastąpiła już po zakończeniu gry. - Pewnie dlatego jest zła - powiedzała zawodniczka Tomasza Wiktorowskiego w pomeczowym wywiadzie.
Naomi Osaka (17. WTA), prowadzona przez Tomasza Wiktorowskiego, na starcie Australian Open wywołała poruszenie kreacją, w jakiej wkroczyła na kort przed meczem z Antonią Ruzić (65. WTA). Co najważniejsze, Chorwatkę pokonała 6:3, 3:6, 6:4, a jej kolejną przeciwniczką była Sorana Cirstea (41. WTA), która wcześniej ograła 3:6, 6:4, 6:3 Evę Lys (39. WTA).

REKLAMA







Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"



Naomi Osaka miała problemy z Soraną Cirsteą w drugiej rundzie Australian Open
Japonka przegrała otwierający serwis, ale w czwartym gemie zdołała wyrównać na 2:2. A w rozstrzygających momentach pokazała jakość - przy stanie 3:3 obroniła break point oraz utrzymała podanie, następnie odebrała je rywalce, po czym znów umknęła przed przełamaniem i wykorzystując pierwszą piłkę setową, zapewniła sobie zwycięstwo 6:3.


Osaka nie podłamała się, gdy na starcie drugiej partii przegrała serwis (na 0:2). Natychmiastowo odrobiła stratę, a w siódmym gemie miała dwie okazje, by przechylić szalę na swoją korzyść. Zmarnowała je, co dosyć gwałtownie się zemściło - podając, nie obroniła pierwszej piłki setowej i przegrała 4:6.


W tej sytuacji konieczny był trzeci set. W nim Osaka zaczęła świetnie i wykorzystała drugi break point. Potem był dłuższy moment dominacji serwujących, aż w szóstym gemie czterokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema wpadła w tarapaty. Przegrywała już 15-40, ale udało jej się wyjść z opresji.
Zobacz także: Burza po tym, co zrobiła Świątek. Od razu jej wytknęli. "Niepierwszy raz"



Naomi Osaka pokonała Soranę Cirsteę w Australian Open. Zadziwiające sceny pod siatką. Oto powód
Od tego momentu Japonka przejęła inicjatywę. Już przy pierwszej okazji przełamał Cirsteę, a przy własnym serwisie nie zostawiła przeciwniczce złudzeń. Po równo dwóch godzinach wygrała 6:3, 4:6, 6:2. Ku wyraźnemu niepocieszeniu Cirstei, dla której był to ostatni w karierze występ w Melbourne. Być może dlatego po chłodnym uściśnięciu sobie dłoni pod siatką obie zawodniczki krótko coś sobie jeszcze wyjaśniały.






W pomeczowym wywiadzie Osaka zdradziła, iż jej rywalka była zła nie tylko o porażkę, ale i o zachowanie podopiecznej Wiktorowskiego. Punkt krytyczny nastąpił w trzeciej partii przy stanie 2:4 30-30 z perspektywy serwującej Rumunki, która zaczęła zgłaszać pretensje do sędzi - chodziło o rozpraszające ją okrzyki przed serwisem. Przez to gra stanęła na dłuższą chwilę.






- Była zła z powodu moich (motywacyjnych - red.) okrzyków: "Come on". [...] Chyba to był jej ostatni Australian Open, więc pewnie dlatego jest zła [...] Mogła mi o tym powiedzieć w trakcie meczu - wyjaśniła 28-latka, cytowana przez portugalskiego dziennikarza Jose Morgado w serwisie X.






Wynik tego spotkania ma spore znaczenie dla Igi Świątek (2. WTA), która może zagrać z Japonką w czwartej rundzie. Wcześniej Polkę czeka starcie z Anną Kalinską (33. WTA), natomiast Naomi Osaka zmierzy się z Maddison Inglis (168. WTA).
Idź do oryginalnego materiału