Audi wkracza do świata hiperaut. Nuvolari udowadnia, iż 1001 KM to dopiero początek [galeria]

2 godzin temu

Magiczna bariera tysiąca koni mechanicznych przestała szokować w świecie motoryzacji. Dziś, gdy na rynku znajdziemy potężne elektryki od Rimaca czy Lotusa, Audi w najnowszym modelu Nuvolari stawia na coś zupełnie innego.

Zamiast licytować się na suchą moc, marka przenosi na drogi filozofię działania współczesnego bolidu Formuły 1. Największą innowacją nie jest tu silnik, ale zintegrowany, inteligentny system potrafiący przewidzieć poślizg, zanim ten w ogóle się rozpocznie.

Napęd, który szanuje fizykę

Prawdziwą perłą w koronie modelu Nuvolari jest system „quattro predictive ride”. Inżynierowie z Ingolstadt zrezygnowali z tradycyjnego reagowania na utratę przyczepności na rzecz wysoce zaawansowanej predykcji. Komputer pokładowy nieustannie analizuje kąt skrętu kierownicy, siły odśrodkowe, uślizg kół i aktualny poziom przyczepności asfaltu.

Gdy system wykryje, iż auto zbliża się do fizycznej granicy w zakręcie, interweniuje z wyprzedzeniem. Proaktywnie rozdziela moment obrotowy, koryguje aerodynamikę i dohamowuje odpowiednie koła, ucinając niebezpieczeństwo w zarodku. To technologia, która de facto myśli szybciej od kierowcy, wyciskając z układu jezdnego absolutne maksimum przy zachowaniu pełnej stabilności. Tak przynajmniej przedstawia to Audi.

Moc jako narzędzie, a nie cel sam w sobie

Oczywiście, parametry napędu wciąż budzą potężny respekt. Sercem maszyny jest 4-litrowe, podwójnie doładowane V8, które wspomagają trzy silniki elektryczne. Łączna moc systemowa wynosi aż 1001 KM, a jednostka spalinowa potrafi wkręcić się na 10 000 obrotów na minutę – to wartości, do których zbliżają się tylko najbardziej ekstremalne, wyczynowe konstrukcje na rynku.

Taki zestaw katapultuje Nuvolari do „setki” w zaledwie 2,6 sekundy, pozwalając docelowo na przekroczenie prędkości 350 km/h. Jednak w odróżnieniu od wielu konkurentów, cała ta moc nie jest brutalnie zrzucana na asfalt. Rygorystycznie trzyma ją w ryzach elektronika oraz precyzyjne systemy wektorowania momentu i odzyskiwania energii, które mocno inspirowano strategiami wyścigowymi.

Formuła 1 w drogowym wydaniu

Połączenie potężnej mocy i predykcyjnego napędu wymagało bezkompromisowej oprawy. Podwozie oparto na architekturze Audi Space Frame i – po raz pierwszy w historii marki – obudowano w całości włóknem węglowym. Za dociskanie auta do podłoża, oprócz zaawansowanego zawieszenia i wyczynowych opon, odpowiada w pełni aktywna aerodynamika.

Formuła 1, potwory z Le Mans i legendy rajdów w Warszawie. Audi organizuje bezkompromisowy festiwal

Adaptacyjne tylne skrzydło potrafi wygenerować choćby 400 kg siły dociskającej w zakrętach. Z kolei na długich prostych kierowca może zredukować opór powietrza, korzystając z przycisku DRS, znanego wprost z królowej motorsportu. O bezpieczne wytracanie prędkości dba natomiast system brake-by-wire, który płynnie żongluje bardzo mocną rekuperacją elektryczną i potężnymi tarczami węglowo-ceramicznymi ze zmodyfikowanym chłodzeniem.

Zabawka dla garstki wybranych

Nazwane na cześć legendarnego włoskiego kierowcy, Tazio Nuvolariego, hiperauto od Audi nie jest pojazdem, który zobaczymy w codziennym ruchu ulicznym. To rasowy demonstrator inżynieryjnych możliwości marki i ekskluzywny obiekt kolekcjonerski, którego produkcję ograniczono do zaledwie 499 sztuk. Pierwsze gotowe egzemplarze mają trafić do wyselekcjonowanych klientów w pierwszej połowie 2027 roku.

Jeśli artykuł Audi wkracza do świata hiperaut. Nuvolari udowadnia, iż 1001 KM to dopiero początek [galeria] nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału