Adrian Polak wraca do nielegalnego kopnięcia Ferrariego. Wciąż ma żal do FAME

14 godzin temu


Adrian „Polak” Polański wraca myślami do nielegalnego kopnięcia Amadeusza Ferrariego. Freak fighter ma żal do organizacji FAME.

Ostatni wpis Adriana Polańskiego to powrót do jednego z najbardziej kontrowersyjnych momentów w historii freak fightów. Mianowicie autor odnosi się do sytuacji, która od lat budzi emocje, czyli nielegalnego kopnięcia, jakie Amadeusz „Ferrari” Roślik wyprowadził podczas gali FAME MMA 7. Tamtej nocy sportowa rywalizacja zeszła na drugi plan, a dyskusję zdominowały pytania o granice widowiska i konsekwencje łamania zasad.

Konflikt między Polańskim, a Roślikiem narastał już na długo przed tą walką, która zresztą była ich rewanżowym pojedynkiem. Zarówno w social mediach, jak i programach organizowanych przez FAME dochodziło do licznych wymian zdań, uszczypliwości i personalnych przytyków. Obaj zawodnicy budowali napięcie, które idealnie wpisywało się w konwencję freak fightów – mieszankę sportu i show. Starcie na FAME MMA 7 miało być kulminacją tej historii, a jednocześnie testem, kto lepiej poradzi sobie z presją i atmosferą wokół pojedynku.

Przypomnijmy, iż ich pierwszy bój, który odbył się w trakcie gali z numerem 4 w Częstochowie, zakończył się zwycięstwem „Polaka” po bardzo wyrównanym boju. Przypomnijmy teraz, co się wydarzyło w trakcie ich kolejnej rywalizacji, która miała miejsce we wrześniu 2020 roku.

ZOBACZ TAKŻE: To jego zabraknie na FAME 30. Legenda freak fightów odmówiła udziału w jubileuszu

Sama walka od początku była dynamiczna, ale to jej finał zapisał się w pamięci kibiców. Zaczynając jednak od początku, to w 1. odsłonie starcia będącym co-main eventem wydarzenia panowie przez długi czas się badali, zdając się na pojedyncze uderzenia czy kopnięcia. Obaj wyczekiwali na ataki rywala, starając się kontrować – bardziej konsekwentny był reprezentant „WCA Fight Team”. W drugiej mieliśmy do czynienia z czymś identycznym do momentu, gdy Roślik posłał swojego rywala na deski potężnym uderzeniem. Ułamek sekundy później wyprowadził on już tzw. soccer kicka, choć zdecydowanie nie powinno to nigdy mieć miejsca.

Otóż zgodnie z ówczesnymi zasadami Polański znajdował się w pozycji parterowej, bowiem miał conajmniej trzy punkty podparcia, tj. obie stopy oraz kolano, a choćby chyba oba. Tak czy siak były minimum trzy wspomniane punkty w związku z czym „Ferrari” nie mógł go kopnąć w głowę, a mimo to zrobił to. Na gorąco ówczesny podopieczny Mirosława Oknińskiego tłumaczył się w sposób, który jasno daje do zrozumienia, iż pomieszały mu się w głowie zasady walki głoszone przez sędziego głównego organizacji, Piotra Jarosza.

Oczywiście to kopnięcie zakończyło pojedynek, a Amadeusz został zdyskwalifikowany. Zamiast jednoznacznego rozstrzygnięcia pojawiła się burza. Jedni skupiali się na efekcie nokautu, inni na nielegalnym charakterze akcji. Kontrowersja była tym większa, iż sytuacja stała się nie tyle jednym z najczęściej komentowanych epizodów gali, co najczęściej komentowanym incydentem w historii polskich freak fightów.

Adrian Polak wraca do kopnięcia Ferrariego

Ostatni wpis Polańskiego pokazuje, iż mimo upływu czasu temat ten wciąż nie jest dla niego łatwy. Zawodnik zwraca uwagę na problem szerszy, niż jednostkowy incydent, a mianowicie na sposób, w jaki federacja i odbiorcy reagują na łamanie przepisów. Mowa oczywiście o tym, iż „Ferrari” został wyniesiony na piedestał za owy faul, łamiąc przepisy, czego do dziś nie pojmuje ofiara potężnego kopnięcia. Poniżej pierwsza z dwóch wypowiedzi Adriana Polaka na ten temat:

Niektórzy się dziwią, iż minęło tyle czasu, a ja dalej nie mam do tego dystansu. Mam dystans, ale ile można podniecać się jednym i tym samym. Gdyby to był nokaut, a nie faul, to jeszcze bym zrozumiał. Poza tym ja po prostu nie lubię na to patrzeć.

– napisał freak fighter.

ZOBACZ TAKŻE: Będzie walka Pudzianowski-Materla na gołe pięści? Jest komentarz szefa GROMDY

Następnie „Polak” kontynuował wątek nielegalnego kopnięcia:

Ale widzieliście kiedyś, żeby KSW propsowało kopnięcie Wikłacza na Przybyszu? Przecież to też był soccer kick. Tak, wiem, iż FAME MMA to freaki i rządzi się swoimi prawami, ale potem nie dziwcie się, iż Denis kopie Marconia albo Bomba Camera Boya. Zaraz będą następni, bo też będą chcieli powtórzyć „sukces” Amadeusza – skoro wszyscy widzą, iż FAME MMA sra tym faulem na prawo i lewo. Po co przestrzegać zasad i regulaminu, skoro jest się nagradzanym za NIEprzestrzeganie?

– napisał Adrian Polański w swoim Insta Story.

Niewątpliwie freak fighter ma sporo racji w swojej wypowiedzi. FAME jednak ma zdecydowanie inne cele od wspomnianej federacji KSW. Warto odnotować, iż ten nielegalny nokaut stał się viralem, który nie umknął choćby oczom niektórych zawodników UFC. Ciekawostką dla niektórych może być to, iż gdy Amadeusz przebywał parę lat temu na Florydzie, to pewni zawodnicy amerykańskiej organizacji trenujący w „American Top Team” kojarzyli go i owy nokaut.

Niewątpliwie Adrian pomimo zwycięstwa nie wygrał zbyt wiele, w przeciwieństwie do Amadeusza. Publika śledząca freak fighty była rzecz jasna w bardzo młodym wieku 6 lat temu – jej sporą część nie interesowały zasady, a fakt, iż Polak odleciał do krainy Morfeusza. FAME raczej nie jest, a z pewnością wówczas nie było sportową organizacją w związku z czym Polańskiemu wygrana nie zdała się na wiele, bowiem bilans w tej branży nie gra kluczowej roli.

Idź do oryginalnego materiału