Adrian Błąd przeszedł zawał serca. Teraz czeka na „zielone światło”

1 godzina temu

Adrian Błąd ujawnił przyczynę swojej przedłużającej się nieobecności na boisku. Doświadczony zawodnik GKS-u Katowice przeszedł zawał serca. Mimo poważnych problemów zdrowotnych 35-latek nie zamierza kończyć kariery.

Adrian Błąd nie rozegrał w tym sezonie ani jednego spotkania. Wcześniej GKS Katowice informował jedynie, iż zawodnik przechodzi rehabilitację kardiologiczną. Teraz sam piłkarz opowiedział, z czym mierzył się w ostatnich miesiącach.

Pomocnik pojawił się w studiu Canal+ Sport przed niedzielnym meczem GKS-u z Wisłą Płock. W rozmowie z Żelisławem Żyżyńskim przyznał, iż przeszedł zawał serca. Poważne problemy pojawiły się po zakończeniu poprzedniego sezonu.

Adrian Błąd przeszedł zawał serca

Błąd po raz ostatni zagrał 23 maja w wyjazdowym spotkaniu z Pogonią Szczecin. Wszedł na murawę w 78. minucie. Natomiast w samej końcówce GKS zdobył bramkę na 1:1 i zapewnił sobie awans do europejskich pucharów.

Piłkarz, już z pewnym dystansem, nawiązał do ogromnych emocji towarzyszących tamtemu wieczorowi. Przyznał, iż jego serce ich nie wytrzymało. „Po pewnym czasie stwierdzono u mnie zawał serca” powiedział na antenie Canal+ Sport.

Choć sytuacja była bardzo poważna, w tej chwili zawodnik patrzy w przyszłość z optymizmem. Ma już za sobą liczne badania i pozostaje pod opieką lekarzy. Co najważniejsze, liczy na zgodę na wznowienie piłkarskiej kariery.

Adrian Błąd chce wrócić na boisko

35-latek cały czas pozostaje blisko zespołu. Pojawia się na treningach oraz spotkaniach GKS-u. Towarzyszył drużynie także podczas wyjazdowego meczu z Hapoelem Tel Awiw w eliminacjach Ligi Konferencji.

Co więcej, w trudnym okresie może liczyć na wsparcie rodziny i kolegów z szatni. Teraz czeka na decyzję lekarzy. „Myślę, iż niedługo dostanę zielone światło do powrotu” zapowiedział.

Błąd wykorzystał również swoją historię, aby przypomnieć o profilaktyce. Zaapelował o regularne kontrolowanie stanu zdrowia. Jego przypadek pokazuje, iż poważne problemy mogą dotknąć także zawodowego sportowca, który na co dzień pozostaje pod stałą opieką specjalistów.

Idź do oryginalnego materiału