zwykle w połowie igrzysk zaczyna się pogrzeb polskiego sportu. Odpalają się w mediach publikacje, jak to jest fatalnie, bo Polskę w klasyfikacji medalowej wyprzedzają choćby egzotyczne państwa.
REKLAMA
Zobacz wideo
Na grad medali nikt nie liczył
W tym roku jest inaczej. Pewnie dlatego, iż po fatalnych występach skoczków w Pucharze Świata nikt specjalnie nie liczył na olimpijskie medale. Wiadomo przecież, iż w powszechnym odbiorze polski sport zimowy to tylko skoki. Biathlon skończył się na Tomaszu Sikorze, a biegi narciarskie na Justynie Kowalczyk. Łyżwiarstwo szybkie nie przebija się u nas do sportowego mainstreamu, więc o tym, iż mamy świetnych panczenistów i o tym, iż Damian Żurek czy Władimir Semirunnij są wymieniani w gronie kandydatów do medali, tzw. kibic w kapciach mógł dowiedzieć się dopiero w trakcie igrzysk.
Przed igrzyskami eksperci krajowi i zagraniczni widzieli w polskich łyżwiarzach i łyżwiarkach szybkich jedyne polskie szanse na medale. I to bardziej na krótkich dystansach niż na długich. Niestety, Żurkowi na 500 m zabrakło do medalu 0,11 sekundy, a na 1000 metrów – 0,07. Szósta na 500 m Kaja Ziomek-Nogal straciła do medalu 0,12 sekundy. I choć oboje są rozczarowani tym, iż nie przywiozą do kraju medali, to trudno mówić, żeby zawiedli kibiców. Owszem, wymieniani byli jako kandydaci do podium, ale na pewno nie można ich było uznać za murowanych faworytów.
Miłą niespodziankę – patrząc na prognozy zagranicznych ekspertów – sprawił Władimir Semirunnij. Reprezentant Polski zdobył srebro i zaimponował nie tylko sportową formą. Po zdobyciu medalu pokazał swoją skromność i głód kolejnych sukcesów.
Tomasiak okazał się gigantem
A już prawdziwym gigantem okazał się Kacper Tomasiak. 19-latek, który niespełna trzy miesiące temu zadebiutował w Pucharze Świata, skacze na olimpijskich obiektach jak rutyniarz. I na skoczni K-98 i na K-128 m zdobył medal, atakując z czwartego miejsca. Już te dwa medale wystarczyły, żeby Polacy – którzy kochają skoki narciarskie jak żaden inny naród na świecie – mieli udane igrzyska. Nawiasem mówiąc, gdy czyta się, jak bardzo poukładanym człowiekiem jest nastolatek z Bielska-Białej, to aż trudno nie odnieść wrażenia, iż oto mamy zawodnika, który daje nadzieję na kolejne sukcesy nie tylko sportowym talentem, ale całą postawą życiową. Wdarł się on do światowej czołówki niczym Iga Świątek w tenisie. Jako 19-latek okazał psychicznie gotowy na największe sukcesy. Przez dziesięciolecia przyzwyczailiśmy się raczej do tego, iż wielkie polskie talenty na największych imprezach zawodzą jak Paweł Fajdek na igrzyskach w Rio. A tu takie zaskoczenie! Mentalna siła jak u Aleksandry Mirosław.
I gdy już się wydawało, iż na dwóch medalach w skokach się skończy na wyżyny wspiął się Paweł Wąsek i razem z Tomasiakiem zapewnili Polsce to, czego nikt się nie spodziewał: czwarty medal na tych igrzyskach. To przerosło wszelkie oczekiwanie. Takich igrzysk, z taką liczbą niespodziewanych medali, nie mieliśmy chyba nigdy.
Tomasiak i Semirunnij dają gwarancje, iż i na kolejnych igrzyskach polski kibic będzie miał komu kibicować. Natomiast liczni polscy panczeniści w czołówkach poszczególnych dystansów pokazują, iż i w Polsce możemy budować cały system wokół tej dyscypliny sportowej. Wreszcie nasze sporty zimowe nie będą się zaczynać i kończyć na skokach narciarskich.

2 godzin temu









![Wystawa Zofii Stryjeńskiej już otwarta [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/02/stryjenska-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)





