Żużel. Widziane zza Odry. O piachu w mózgu, koszulce i królu Jerzym (FELIETON)

20 godzin temu

Paluch w piachu

Zaczniemy, bo nie może być inaczej, od Gorzowa i horroru z Częstochową. Takiego „widowiska” dawno nie było. Karetki zwoziły lewoskrętnych niczym niemieccy sanitariusze znosili z pola walki walczących pod Stalingradem. Ostatecznie to jednak Gorzów zapewnił sobie dalszą walkę o zachowanie statusu ekstraligowca z poznańskim PSŻ.

Najwięcej kontrowersji przyniosła jednak nie jazda na torze, a pytanie czy młody Bednar po dzwonie w 14. biegu faktycznie miał wstrząs mózgu, stracił przytomność czy być może miał piach w oczach i dlatego z toru się nie podnosił i leżał na nim dłuższą chwilę nieruchomo. Jedno stwierdzili komentatorzy na antenie Canal plus, drugie trener Gorzowa, niejaki „Bolo” Paluch. Powiem Wam, a raczej napiszę krótko, iż mnie tym piachem, jak większość odbiorców wiadomości, złotousty Paluch nie kupił i śmiem twierdzić, iż o ile Bendar tak przydzwonił, iż go faktycznie odcięło, o tyle piasek w mózgu, a nie w oczach miał trener, który przed dziennikarzami zaklinał w tak idiotyczny sposób „rzeczywistość”.

Żużel. Gigantyczne tarapaty Stali Gorzów! Taki będzie skład na baraż z PSŻ?! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Unia może zapomnieć o medalu? Mówi o sile Motoru Lublin – PoBandzie – Portal Sportowy

Zwykła etyka trenera, wychowanka młodzieży, jak i radnego miasta do określonych publicznych zachowań w moim mniemaniu obliguje. Na pewno nie obliguje chęć wykorzystania zawodnika w meczach barażowych do robienia z siebie pajaca. Lepiej nic nie mówić aniżeli się kompromitować. Jednak żużel rządzi się swoimi prawami. Wszystkie chwyty dozwolone, jeżeli gra idzie o największą stawkę. choćby Lidsey, aby nie było, iż jadę tylko po Gorzowie, jak się okazuje, może wyjechać do biegu ze złamaną ręką. Nie chcę być złym prorokiem, ale ta zabawa w lekarzy „klubowych” i ich rozpoznawanie dolegliwości u swoich zawodników prędzej czy później doprowadzi do kolejnej tragedii i tyle.

Co w tej sytuacji interesujące? Gdy o temacie zrobiło się już naprawdę głośno – Speedway Ekstraliga zapowiedziała postępowanie wyjaśniające, a my wystosowaliśmy listę pytań dotyczących działań lekarzy do PZM, w poniedziałkowy wieczór pojawił się nowy raport medyczny klubu, w którym już wstrząs mózgu młodego Czecha został uwzględniony.

Podejrzewam, iż jeżeli Gorzów spadnie po barażach, a jest to prawdopodobne, może się dosyć gwałtownie skończyć ta wieloletnie zabawa w przetrwane żużla nad Wartą niczym innym tylko upadłością klubu i pewne, nazwijmy to, „historie”, które skutecznie przez ostatnie sezony zamieciono pod dywan – chcąc nie chcąc – będą musiały ujrzeć światło dzienne. Żużel przy reakcjach władz dopiero w momencie, gdy mleko się rozleje, doszedł do punktu takiego, w którym robi się jeszcze śmieszniej aniżeli w komediach Stanisława Barei. Rok temu była „cudowna”, niczym u Maradony, ręka Oskara Fajfera, teraz u Bednara sypnęło piachem po oczach.

Dla mnie, z racji samych objawów po dzwonie, z urzędu – 10 dni przerwy od narażania siebie i kolegów na utratę zdrowia. Myślę, iż słowo skandal przez cały czas jest adekwatne do sytuacji. Jak na przyszłość zaradzić temu, aby lekarze – zanim opiszą aktualny stan zdrowia zawodnika – nie „konsultowali” go nie tylko z samym zainteresowanym, ale postronnymi osobami? Jakieś dwa lub trzy lata temu pisałem, iż o ile Ekstraligę stać na komisarzy, kilka umiejących speców od PR i marketingu, to powinno ją być również jak najszybciej stać na to, aby lekarzem zawodów pomiędzy klubami X i Y był ktoś z nieżużlowego ośrodka Z i tyle. Być może wtedy nie dojdzie do sytuacji, kiedy wszyscy będą się zastanawiali czy Pani lekarz piątkowych zawodów – Agnieszka Krasnowska, która od soboty stała się, póki co telefonicznie nieosiągalna, wszystko co ważne wpisała w odpowiednie dokumenty czy może coś jednak w pośpiechu i stresie – patrząc jak sypie piachem po oczach – przeoczyła. I na koniec tego wątku jedno pytanie, które zadaliśmy już w naszym liście do Polskiego Związku Motorowego, który przeczytacie TUTAJ.

Żużel. Piszemy do PZM ws. wydarzeń z Gorzowa! Czas coś zrobić z lekarzami – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Bednar wykluczony z barażu?! Oto, co mówią przepisy! – PoBandzie – Portal Sportowy

Czy PZM lub Ekstraliga należycie zweryfikują rozbieżności pomiędzy informacjami przekazanymi przez Canal Plus, wedle których zawodnik stracił przytomność, a tymi przekazanymi chwilę później przez Piotra Palucha? Domniemuję już teraz, iż czas jest tak zajęty, iż zabraknie go, aby choć to wyjaśnić.

No i pytanie do Piotra Palucha – czy gdyby tak jak Bednar „przydzwonił” Paluch junior, to też patrzyłby w kamery i zaklinał rzeczywistość?

Król Thomsen

Udział w barażach zapewnił Stali nie kto inny, jak Anders Thomsen, którego natychmiast okrzyknięto królem Gorzowa. Nic dziwnego. Duńczyk od lat dla Stali startuje, a w piątek odjechał dla niej być może najważniejszy bieg jeżeli chodzi o te kręcone na stadionie imienia Edwarda Jancarza. Mam nadzieję, iż o przydomku król pamiętali będą kibice jeżeli w wypadku spadku Thomsen stwierdzi, iż zanim Staleczka powróci do PGE Ekstraligi to on sobie robi od niej mniejszą lub dłuższą przerwę. Co ciekawe, chętnych na jego usługi nie brakuje i parę klubów czeka na rozstrzygnięcie baraży.

Prezesowska koszulka

Wielki sukces w Rzeszowie. Utrzymanie fetowano tam niczym piłkarskie mistrzostwo Brazylii na legendarnej Maracanie. Dwumecz z Piłą wygrany. Dla mnie jednak najważniejsza była tego dnia koszulka pani prezes i transparenty wywieszane przez miejscowych kibiców. O ile tych ostatnich rozumiem, iż zapomnieli kto po Ireneuszu Nawrockim sprawił, iż przy Hetmańskiej toru nie „zaorano”, o tyle nie rozumiem kompleksów aktualnej pani Prezes na punkcie Piksorza i Drymajły. O ile jazda quadem po wygranej z Rybnikiem jakoś uszła, o tyle koszulka, w której rzeszowska dama paradowała po stadionie dla mnie trąci wsią totalną i niestety kompleksami. Ktoś napisał do redakcji: co to za prezes, iż ma prywatne konta pozajmowane i własnej złotówki nie włożyła do klubu? Nie wiem, nie osądzam. Pewnie plotka. Po czynach ich poznamy – jak to mówili. A raczej po szybkości procesu licencyjnego.

Kanclerz Jerzy król młodzieży

Prezesowi Polonii Bydgoszcz wypada oczywiście pogratulować awansu. Kolejna próba okazała się udana, a przeciwnik w rewanżowym meczu zbyt wymagający nie był. Trybuny pełne, sporo młodzieży i król Kanclerz Jerzy. Czemu król Jerzy? Ano dlatego, iż Jerzy Kanclerz niczym król Jerzy V, który tworzył nowoczesną monarchię, tak ten bydgoski od lat tworzy – jak widać z sukcesem – nowoczesną Polonię. Oby ta przygoda Polonii Bydgoszcz trwała z Ekstraligą jak najdłużej. Awansowało również gdańskie Wybrzeże i pogratulować im także jak najbardziej należy.

Największe gratulacje jednak muszą „popłynąć” w kierunku PRES Toruń, który jak pisałem tydzień temu, stał się pod każdym względem stolicą polskiego żużla. Rozgromienie na własnym torze w finale Betard Sparty Wrocław dla mnie nie pozostawia złudzeń kto za dwa tygodnie we Wrocławiu zawiesi na szyjach złote medale.

ŁUKASZ MALAKA

Idź do oryginalnego materiału