Żużel. Widziane zza Odry. O nagrodach, karach i leżeniu (FELIETON)

1 tydzień temu

Zaczniemy jak co tydzień – od przeszłości, czyli od tego, co było i minęło. Wyniki wszyscy doskonale znacie, więc nie ma sensu przynudzać. Leszno odprawiło z kwitkiem Toruń i ci ostatni nie są na ten moment, jako wciąż aktualni mistrzowie Polski, pewni udziału w fazie play-off. Częstochowa „powalczyła” w Lublinie i ujechała tam ładnie wyglądające 40 „oczek”. Fajnie, podoba mi się ten wynik, ale sporo osób się dziwi się, iż w momencie, kiedy mecz był skazany na porażkę Włókniarz nie próbował drugiego „garnituru”, choćby po to aby nieco monet w kieszeni zaoszczędzić.

Żużel. Mocne słowa z Gorzowa! Uderzenie w Spartę i PGE Ekstraligę! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Szok! Pozytywny wynik testu dopingowego u zawodnika Wilków! – PoBandzie – Portal Sportowy

„Ale to jest kilkaset tysięcy” – mówi w „Misiu” reżyser Hofander do Ochódzkiego o wynajmie helikoptera. „Zapłacimy, zapłacimy” – odpowiada drugi. Księgowej Włókniarza do kieszeni, a raczej na konto, zatem nie zaglądam. Włókniarz jechał do końca o jak najlepszy wynik. Nie powiem, a raczej nie napiszę tego samego o zespole z Zielonej Góry. Wywalczyli 36 punktów u lidera tabeli. Zdziwił mnie nieco fakt, iż w biegach nominowanych trener Walasek wystawił młodzież wspartą Andrzejem Lebiediewiem. Spodziewałem się, iż biegi nominowane są po to, aby kibice przeżywali emocje oglądając najlepszych na torze. Tutaj odbudowywano najwyraźniej przesympatycznego Andrzeja Lebiediewa, a Ci, którzy w poprzednich biegach ciągnęli wynik Falubazu z „uśmiechem”, ale bardzo gorzkim oddali swój start innym zawodnikom w biegach nominowanych.

Pawlicki i Madsen w ten sposób zostali nagrodzeni za ciągnięcie wyniku zespołu. Była nagroda, była i kara, którą – jak przyznał Robert Kościecha w Magazynie Ekstraligi – otrzymał od niego junior Grudziądza, Halkiewicz. Nie wnikam w metody wychowawcze trenera GKM-u, ja jednak publicznie bym tematem kar dumnie nie szafował. Chyba, iż Kościecha przed telewizyjnym audytorium chciał się popisać, iż jest niczym Bruce Lee i nikt mu skakał nie będzie. Młodzież jednak ma to prawo, iż wyskoki, humory są w określonym wieku dorastania dniem powszednim. Brudy, a te są zawsze, powinno się prać w swoim domu, a nie przy wszystkich na podwórku. Szczególnie, kiedy nałożona kara dotyczy młodego zawodnika i to po wygranym meczu w Częstochowie. To oczywiście moje osobiste zdanie i każdy może mieć inne. W całkiem ciekawej pogadance w pokoju kibiców na platformie X usłyszałem stwierdzenie, iż trener GKM zaczyna mieć syndrom „sodowej” i nie ukrywam zacząłem się zastanawiać czy coś nie jest na rzeczy. Może poczekajmy z tymi zachwytami nad GKM do końca rozgrywek i wtedy bądźmy „zajebiści”.

No i na koniec mecz, którego nie było, czyli niedoszły pojedynek Wrocławia z Gorzowem. Nie pierwszy taki przypadek i nie ostatni w żużlu, kiedy po odwołaniu mamy niekończącą się historię o tym komu zależało, a komu nie. Fakt pierwszy jest taki, iż w niedzielę o godzinie 17 w stolicy Dolnego Śląska padało srogo. Drugi z kolei taki, iż Gorzów również by się nie zabijał pracami na własnym torze, aby za wszelką cenę jechać osłabiony brakiem – załóżmy – Holdera i Thomsena. Tak było, jest i będzie. Okoliczności to rzecz ważna w sporcie. Raz mogą pomóc, raz zaszkodzić. Tym razem sprzyjały niebiosa, a raczej chmury, Wrocławianom. Jedyną uwagę jaką mam to narracja Wojciecha Stępniewskiego w Magazynie PGE Ekstraligi o wręcz pladze egipskiej, która napotkała Stadion Olimpijski już parę dni przed meczem. Po co był ten wątek wyciągany? Nie rozumiem. Nie wiem po co włodarz Ekstraligi dolewał jeszcze oliwy do ognia.

Żużel. Stal traci kolejnego zawodnika! Za chwilę będzie w nowym klubie? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Świetne wieści dla fanów GKM! Kluczowa postać zostaje na dłużej! – PoBandzie – Portal Sportowy

Ligę niżej Grzegorz Leśniak cementował w sobotę zespół przed meczem z liderem tabeli. Jak się okazało, wspólny obiad wniósł zaledwie 38 punktów do zespołu i skończył się kolejną porażką. jeżeli „Wilki” nie wygrają w Ostrowie, to będzie w Krośnie po sezonie, a przecież jeszcze niedawno Wilki były kandydatem do „zagryzienia” ligi. Rzeszów przegrywa w Łodzi w końcówce meczu. Nie wiem o co chodzi w tym Rzeszowie, ale jest tak. Z jednej strony Katarzyna, bynajmniej nie caryca, mówi na naszych łamach, iż ma być nowy sponsor, z drugiej zawodnicy chcą rozwiązywać kontrakty z powodu zaległości finansowych. Nie rozumiem polityki klubu. Z jednej strony nie płacimy swoim, z drugiej kontraktujemy – nie za darmo – lewoskrętnych Gustsa i Pickeringa. Czarna magia. Gdzieś latają plotki, iż najlepiej na kontrakcie w Rzeszowie wyszedł „cesarz” Kasprzak. Ponoć menadżer ma płacone regularnie. Być może prawda, być może nie.

No i na koniec miało być trochę o sławetnym, sobotnim wpisie w socjalach reprezentacji Polski. Opłacani sowicie przez centralę „specjaliści” zapomnieli, promując publicznie zawody na Facebooku, iż w Lonigo startuje oprócz braci Pawlickich jeszcze dwóch Polaków. Tematu jednak szerzej drążył nie będę w myśl powiedzenia, iż leżącego się nie kopie. A bez wątpienia cały PR – i nie tylko – w GKSŻ dla mnie po rozwinięciu Głównie Kawka Stołek Żadnych działań po prostu leży i kwiczy.


Poprzedni sternicy w postaci Piotra Szymańskiego i Zbigniewa Fiałkowskiego, zdaniem antagonistów, robili niewiele. Co by jednak o czasach ich „rządów” nie mówić, to klasę w stosunku do piszących o dyscyplinie, a zatem i szeroko pojętą kulturę osobistą, mieli nieporównywalnie większą od swoich pochowanych – nie wiadomo gdzie i po co – obecnych „następców”. Chodzą „słuchy”, iż niedługo jeden z posłów ma zadać parę poważnych i niegłupich pytań Ekstralidze i GKSŻ publicznie. jeżeli tak się stanie „Mysią dziurę” i strefę komfortu trzeba będzie zatem niedługo opuścić i objawić się światu ponownie. Póki co, tym którzy udają się do Wrocławia życzę udanej soboty, a kierownikowi reprezentacji, Dariuszowi Cieślakowi, który pewnie ponownie będzie delegatem na Grand Prix mniej owocnych, nocnych wpisów w mediach, a więcej odwagi spojrzenia w oczy, a nie odwracania wzroku.

Do wkrótce. Nadszedł czas corocznego odpoczynku.

ŁUKASZ MALAKA

Idź do oryginalnego materiału