Piotr Pawlicki mimo poważnego urazu postanowił dokończył spotkanie z Bayersystem GKM-em Grudziądz. Zawodnik praktycznie nie był w stanie chodzić i pomagać mu musiały osoby obecne w parku maszyn, w tym pauzujący przez kontuzję Janusz Kołodziej.
W 5. biegu meczu pomiędzy drużynami z Grudziądza i Leszna na prowadzeniu motocykla nie opanował Piotr Pawlicki. Lider Fogo Unii zwijał się z bólu i ciężko było mu się samodzielne poruszać, jednak nie wycofał się z zawodów i odjechał łącznie 7 wyścigów. Widoczny był jednak ogromny ból na jego twarzy i nie był w stanie samodzielnie poruszać się po parku maszyn.
Żużel. Pawlicki nie może chodzić, a jedzie! Determinacja czy brak rozwagi?
Żużel. Pawlicki przekazał ważne wieści! Porusza się o kulach
Następnego dnia nie był w stanie wystąpić w finale Drużynowych Mistrzostw Europy. Okazało się, iż po upadku w Grudziądzu zdiagnozowano u niego zwichnięcie, skręcenie, naderwanie stawów i więzadeł na poziomie stawu skokowego i stopy. Czy zatem Pawlicki powinien kontynuować jazdę w meczu PGE Ekstraligi?
– My nie jesteśmy lekarzami. Ja zawsze sprzeciwiałem się takiemu podejściu, iż zawodnik ma upadek, lekarz stwierdza zdolność do jazdy, a ten być może powinien znaleźć się w szpitalu, a jest na stadionie. Sam kiedyś skrytykowałem za to publicznie lekarza Unii Leszno. To jest naganne. O tym czy zawodnik jest zdolny, czy nie, decyduje zwykle końcowo sam zawodnik. Jak widać, Pawlicki był zdolny do dalszej jazdy. To jest kwestia bonusów. Gdyby nie to, iż jedzie się nie tylko o zwycięstwo, ale też o niską porażkę, to by było inaczej. Jak już jedzie, to trzyma go adrenalina i większość bólu odczuwa następnego dnia. Nie była sytuacja, która zagrażałaby życiu. To jest inna sytuacja niż sztuczne przytrzymanie zdolności i tracenie czasu, w którym powinien mieć prześwietlenia – skomentował Rufin Sokołowski.
Żużel. Są informacje nt. zdrowia Leona Szlegiela. Doszło do złamania
Żużel. Rusza zbiórka dla Patryka Budniaka! „Najbliższe godziny i dni są kluczowe”
Kontuzjowany Kołodziej pomagał kontuzjowanemu Pawlickiemu
Co ciekawe, kamery Canal+ zarejestrowały, jak z doprowadzeniem motocykla do ładu pomagał kontuzjowany Janusz Kołodziej. Były prezes Unii Leszno nie ma wątpliwości, iż jeżdżąca legenda „Byków” nie wróci gwałtownie na tor, a przygotowywany może być powoli do roli szkoleniowca.
– Janusz Kołodziej nie może postawić lewej nogi na torze. On nie może jechać, dlatego miał wyniki, jakie miał. Jak on postawił nogę na ziemię, to czuł potworny ból. o ile przez zimę go nie wyleczono, to nie sądzę, żeby zrobili to w 2 tygodnie. Z mojego punktu widzenia biorąc pod uwagę relację między nim a Józefem Dworakowskim jest szykowany na przyszłego trenera. Stąd też pomoc w trakcie meczu – powiedział Sokołowski.

23 godzin temu

















