Po 5. kolejkach Innpro ROW Rybnik z jednym zwycięstwem na koncie okupuje ostatnią pozycję Metalkas 2. Ekstraligi. „Rekinom” ciężko mówić o atucie domowego toru, co zauważa kapitan – Jakub Jamróg.
Porażka z Hunters PSŻ-em Poznań była nie do zaakceptowania przez kibiców Innpro ROW-u. „Skorpiony” jednak wykorzystały słabości rywali i cieszyli się z pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w okresie 2026. Po czwartej porażce zawrzało wśród kibiców, którzy nie mają wątpliwości, iż na ten moment „Rekiny” są głównym kandydatem do spadku.
– Po Rzeszowie myśleliśmy, iż będzie już z górki, ale nie poszło. Mamy fatalne wejście w sezon, zawaliliśmy kolejny mecz – skomentował Jakub Jamróg po ostatnim meczu dla klubowych mediów.
Żużel. Koniec cierpliwości do Madsena? Walasek zaskakuje!
Żużel. Polonia została oszukana?! „Trwa analiza prawna”
Rybniczanie odjechali już trzy spotkania na domowym torze. Kapitan ROW-u nie ukrywa, iż męczy się na tym torze, a jednak ścieżka przy krawężniku nie ułatwia ścigania.
– Ciężko mówić, czyja to wina, iż tak jest. Przegrywamy starty. Tor nie jest na razie naszym sprzymierzeńcem. Ścigania jest na nim, jak na lekarstwo. Dla mnie nie jest to korzystne, bo lubiłem w Rybniku wyprzedzać. W sumie jednak ciężko cokolwiek powiedzieć – stwierdził.
Żużel. Pytają czy… zlikwidować żużel! Mocna odpowiedź!
Żużel. Będą spotkania i analizy! Minister sportu jasno ws. wypadku w Gnieźnie!
Najbliższe mecze dla nich nie będą łatwe. 24 maja udadzą się do Ostrowa, gdzie miejscowy zespół również ma duże problemy. Faworytem niewątpliwie będą jednak gospodarze. Następnie podejmą na domowym torze Cellfast Wilki Krosno, które również nie zamierzają wrócić z Rybnika bez punktów.
– Mamy teraz w drużynie burzę mózgów i zrobimy wszystko, żeby było lepiej. Leżeć nie będziemy – powiedział Jakub Jamróg.

7 godzin temu

















