Żużel. Rok temu odszedł Józef Jarmuła. Córka o relacjach z wielką legendą żużla (WYWIAD)

2 miesięcy temu

Dzisiaj mija pierwsza rocznica śmierci śp. Józefa Jarmuly. O tym, jakim był zawodnikiem pisaliśmy wielokrotnie. Nierzadko wspominaliśmy też z nim stare żużlowe czasy. W związku z rocznicą śmierci wybitnego żużlowca prezentujemy Wam jednak rozmowę nieco inną. O tym, jakim był człowiekiem poza torem, jak układały się jego prywatne relacje z najbliższymi rozmawiamy z córką Józefa Jarmuły, Magdaleną Różycką.

Magda, nie można zacząć inaczej tej rozmowy niż od pytania o to, jak wspominasz tatę i jak Wasze relacje się układały?

Trzeba zacząć od początku. Jestem nieślubnym dzieckiem taty. Drugim w kolejności. Pierwsza była Karolina. Potem ja się urodziłam. Tatuś się z mamą nie związał na stałe, a moja mama zmarła jak miałam trzy lata. Wychowywali mnie dziadkowie. Tatuś przewijał się przez moje życie. Na pewno nie mogę powiedzieć, iż taty nie miałam, ale miałam go rzadko. Nigdy nie zapominał o moich urodzinach. Nie ukrywam, iż jak byłam nastolatką, to mocno oddaliliśmy się od siebie. Wiadomo, jak to jest w nastoletnim wieku. Z perspektywy czasu myślę, iż przeszkadzały mi taty uwagi itd. Cały czas jednak jakiś kontakt był. W 2009 roku spełniłam swoje marzenie i zaczęłam jeździć na motocyklu i…

Przepraszam, iż przerwę. Widziałem w mediach społecznościowych, iż nie tylko lubisz motocykle, ale sama na nich jeździsz. Zostały razem z genami..

Można tak powiedzieć. Wracając do tematu. Kolega dał mi motocykl crossowy. Nie miałam prawa jazdy na motocykl, ale nim jeździłam. Kiedyś złapała mnie policja, to powiedziałam, iż ma 50 pojemności (śmiech – dop.red.). Przyjechałam na nim do taty i doszły mnie później słuchy, iż z tej mojej jazdy na motocyklu był dumny. O slangu motocyklistów pisałam z kolei pracę licencjacką. Kochałam też jazdę samochodem. Tatuś nauczył mnie jeździć trabantem, jak byłam w szóstej klasie szkoły podstawowej. Później sama miałam trabanta i organizowałam w Raciborzu pierwsze zloty tych samochodów. Na pewno zamiłowanie do motoryzacji i motocykli mam po tacie – to nie ulega żadnej wątpliwości. Kiedyś tato był ze swoją Jawą na stadionie w Raciborzu, też tam przyjechałam i wtedy dał mi się przejechać swoim motocyklem, ale już tym żużlowym.

Z tego co wiem, w ostatnich latach życia Józefa Jarmuły Wasza relacja ojciec – córka była już wręcz książkowa.

Tak. Bez dwóch zdań.

Żużel. Falubaz z raportem zdrowotnym! Ratajczak jeszcze poczeka na starty? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Twierdza w Lesznie zostanie zburzona? „Trzeba zbierać bonusy” – PoBandzie – Portal Sportowy

Co się zatem wydarzyło, iż tak się do siebie zbliżyliście? Tata się zmienił?

Nie. Tata się nie zmienił. Ja się zmieniłam. W pewnym momencie swojego życia uznałam, iż było jak było, ale musimy się do siebie zbliżyć. Tak się stało. Nie ukrywam, iż tata był z tego też bardzo zadowolony. Z drugiej strony, to był „ostatni” moment, bo tato już coraz częściej potrzebował pomocy, choćby po, to aby podwieźć go do jego ukochanego źródełka, czy w zrobieniu zakupów. Tatuś uwielbiał jak przywoziłam mu swojej roboty naleśniki, które uważał za przepyszne. Na tyle, na ile mogłam to mu pomagałam.

O tym magicznym źródełku i zdrowej wodzie tata wspominał wielu. Również mi.

(śmiech – dop.red.). Tak, to była chyba jedna z najważniejszych rzeczy w życiu taty. Źródełko w Czechach. Pił wodę ze źródełka i ćwiczył. Jak wiesz, wszystkim to polecał. Źródełko jest w czeskiej miejscowości Bela, położonej 19 kilometrów od Raciborza.

Na torze tato był znakomity. W życiu był niepokorny. Zgodzisz się, iż gdyby bardziej słuchał lekarzy, to być może los potoczyłby się inaczej?

Tego już się nie dowiemy. Na pewno coś jest w tym, co mówisz. Wiesz, tato już w pewnym okresie mdlał, nie wyrażał zgody na zabranie do szpitala. Jego wysiłek fizyczny był przy jego dolegliwościach zagrożeniem dla życia. 13 maja na jego jednoznaczne życzenie odbierałam go ze szpitala, bo nie chciał w nim dalej przebywać. Lekarz prowadzący tatę był temu przeciwny. Stwierdził, iż musi się leczyć, bo inaczej zostanie mu miesiąc życia. Jak się okazało, lekarz miał rację, a tatuś – jak to tatuś – postawił na swoim. Szpital opuścił.

Żużel. Ostrovia straci swoją gwiazdę? Jakobsen odpowiada! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Oto najwięksi wygrani Manchesteru! Kurtz nie zyskał najwięcej?! (RANKING) – PoBandzie – Portal Sportowy

Czyli się nie zmienił. Kiedyś w Gdańsku, jeszcze w czasach „żużlowych”, ze szpitala uciekł.

Dokładnie (śmiech – dop.red.). Rok temu też nie chciał w nim dłużej przebywać. Tata się nie leczył tak jak powinien i ciężkim, a choćby niemożliwym było przekonanie go do adekwatnego podejścia. 12 czerwca zmarł podczas prac w swoim ogródku. Tato niemal do końca chwalił się, iż wciąż ćwiczy – pompki, brzuszki i tak dalej. Znałeś tatę, więc co ci będę opowiadała. Dusza niepokorna.

Wróćmy do czasów dzieciństwa. Jak byłaś małym dzieckiem, to chodziłaś na zawody żużlowe, aby oglądać tatę?

Nigdy nie chodziłam. Pierwszy raz byłam jak tato miał 70 lat i jechaliśmy na mecz do Częstochowy. Świadomość tego, iż tata to ten słynny żużlowiec była, ale wtedy – powiem szczerze – żużel mnie od siebie odpychał, a nie przyciągał.

Czyli wtedy relacja z tatą łatwa nie była.

Tak. Jak wspominałam, tatusia za nią nie winiłam. Czasami pewnie, jak każde dziecko w takiej sytuacji, na niego czekałam, a nie zawsze się pojawiał. Do żużla wtedy mnie kompletnie nie ciągnęło, a teraz jestem w nim zakochana.

Ostatnio byłaś z motocyklem taty na zawodach żużlowych w Świętochłowicach. W mediach społecznościowych prowadzisz profil taty. Widać, iż pielęgnujesz pamięć po nim.

Staram się. Tak, prowadzę na facebooku profil tatusia, ale dostęp do konta mają wszystkie dzieci i każde z nich może się na nim logować. Całkiem niedawno, przy pomocy Eugeniusza Skupienia, odpaliliśmy motocykl taty, a później ktoś rzucił pomysł, aby publicznie go pokazać. Była propozycja, aby pojechać do Rybnika, ale jak wiesz, gdyby tam motocykl taty się pokazał, to tata pewnie w grobie by się przewrócił (śmiech – dop.red.). (Przed laty prezes ROW przekazał Józefowi Jarmule, iż aby obejrzeć zawody musi sobie kupić bilet). Tym samym byłam z motocyklem w Świętochłowicach i było bardzo miło patrzeć jak kibice robią sobie zdjęcia z motocyklem taty czy jego w rozmowach wspominają.

Jak wspominał tato swoją żużlową karierę?

Wiesz, tutaj powiem Ci niewiele, a prawie nic. Po prostu czas, który mieliśmy w ostatnich latach na rozmowy wykorzystywaliśmy go na rozmawianie o wszystkim poza żużlem. Tematów nie brakowało. Bardziej skupialiśmy się na mnie, a nie na nim. Wspierał mnie, pocieszał, a sporo rzeczy o nim dowiedziałam się z jego książki. Taka prawda.

Żałował tato po latach, iż wcześniej nie mieliście takiego kontaktu, jak w jego ostatnich latach życia?

Ciężko mi powiedzieć co tatuś sobie w środku myślał. Tatuś uważał, jak chyba sporo mężczyzn na Śląsku, iż to do niego się przychodzi, a nie na odwrót. Bardziej chyba żałował tych wszystkich swoich, nazwijmy to, ekscesów z kobietami.

Parę ich w w życiu taty było.

Tak. Miał żal, iż nie mógł spotykać się z Karoliną. Pewne rzeczy go bolały i na pewno po latach żałował tych wszystkich swoich romansów.

Masz kontakt z przybranym rodzeństwem?

Karolina wyjechała do Holandii i jak ja miałam 18 lat, to później mnie do siebie zaprosiła. Po jakimś czasie wyjechała do Anglii, a w tej chwili mieszka w Rzymie. Ola i Marek, dzieci z drugiego małżeństwa, mieszkają w Katowicach. Olę i Marka poznałam jak byli ze swoją mamą i tatusiem na Miedonii jako małe dzieci. Potem Marka spotkałam drugi raz na pogrzebie. Z siostrą Olą raz się spotkałyśmy w dorosłości, a potem na pogrzebie tatusia.

Wróćmy do taty. Jak się poznaliście „po latach” już naprawdę dobrze, to jak wspominasz tatę?

W samych superlatywach. Ciepły, cudowny i mądry człowiek. Tatuś był bardzo fajny, taki jak Wy go wspominacie czy kibice. Dla mnie jako córki okazał się po prostu – i to nie będzie słowo na wyrost – idealny. Czuły, mądry zawsze mający czas i doradzający. Tak go teraz wspominam dzięki temu, iż udało nam się zdążyć jeszcze zbliżyć. Smutne tylko, iż nie nastąpiło to wcześniej. Szkoda czasu, który straciliśmy.

Najlepsze Twoje wspomnienie z tatą już z tych doskonałych w stosunkach czasów?

Na pewno wszystkie nasze wspólne długie wieczorne rozmowy. Bardzo ich brakuje.

Dziękuję bardzo za rozmowę

Ja również. Serdecznie pozdrawiam kibiców żużla, szczególnie tych którzy wciąż o tacie pamiętają.

Rozmawiał ŁUKASZ MALAKA

Idź do oryginalnego materiału