Michelsen tego wieczoru zapisał przy swoim nazwisku dziewięć punktów z bonusem, co jest świetnym wynikiem, jeżeli chodzi o odbudowywanie pewności siebie, którą 31-latek powoli zatracał po niektórych słabszych spotkaniach. Gdy zestawimy ten wynik z postawą całej drużyny „Aniołów”, wyszło coś wręcz niesamowitego. Śmiało można powiedzieć, iż w niedzielę można było oglądać wersję 2.0 drużyny z grodu Kopernika, przypominającą tę, która przed rokiem weszła na ligowy tron.
– Zdecydowanie. Było znacznie lepiej niż przez ostatni czas. Początek zawodów na pewno nie był w moim wykonaniu najlepszy, ale po pierwszym wyścigu zmieniłem motocykl i wydawało się, iż wszystko zaczęło odpowiednio działać. To był kolejny świetny występ całej drużyny. Nie jestem pewien, czy wszyscy przed meczem wierzyli, iż stać nas dzisiaj na taki wynik, ale to tylko pokazuje, iż kiedy jedziemy na pełnych obrotach, jesteśmy równie mocni jak w zeszłym roku. Lekko nie jest, musimy dalej walczyć – przyznał Mikkel Michelsen.
Żużel. Wraca wielki PRES Toruń! Upokorzony Motor Lublin w tarapatach! (RELACJA)
Żużel. Vaculik tłumaczy się z blamażu w Toruniu! Mocne słowa, jest totalnie załamany!
Zawody dla byłego uczestnika cyklu Speedway Grand Prix zaczęły się wręcz fatalnie, gdy na trasie wyprzedził go Mateusz Cierniak, który przecież nie darzy Motoareny wielką miłością. Następne cztery wyścigi to już jednak tylko jedna porażka – w starciu przeciwko Bartoszowi Zmarzlikowi. Czy to właśnie zmiana motocykla była aż tak ważna, by po tak słabym pierwszym biegu wejść na wysoki poziom?
– Cóż, jeżeli spojrzymy na wynik, to chyba tak. Wielkie zero w pierwszym biegu, byłem naprawdę wolny, a potem zmieniłem sprzęt i było już okej. Wszyscy wiedzą, iż mój numer startowy nie zawsze jest super łatwy, ale tor zachowywał się dzisiaj trochę inaczej i wydawało się, iż nam to sprzyja. To najważniejsze – potrzebujemy atutu własnego toru tutaj, na Motoarenie, tak jak to miało miejsce w zeszłym roku. Myślę, iż jeżeli za każdym razem będziemy mieli tu takie warunki, będziemy u siebie bardzo silnym zespołem – wyjaśnił zawodnik.
Żużel. Mówi wprost o żenadzie Motoru Lublin! Nie będzie play-off, a mecz z… Włókniarzem?!
Żużel. Szokujące doniesienia! Stal zrobi odwet na Sparcie i pojedzie… juniorami?!
Jeśli budować pewność siebie, to nie ma na to lepszej okazji niż pokonanie Bartosza Zmarzlika. W tym jednak pomógł Duńczykowi jego nominalny kolega z pary – Norick Blödorn. Niemiec w dziesiątej gonitwie zacięcie walczył z sześciokrotnym mistrzem świata, dzięki czemu 31-latek zdążył uciec do przodu. Błędnym stwierdzeniem byłoby jednak powiedzenie, iż to wyłącznie dzięki Blödornowi Duńczyk dojechał w tym wyścigu na pierwszej pozycji. Należy podkreślić przede wszystkim świetną prędkość, jaką dysponował tego dnia Michelsen – oczywiście z wyłączeniem pierwszego wyścigu.
–Z drugiej strony, byłem w tym biegu naprawdę szybki. To był prawdopodobnie wyścig, w którym czułem się dzisiaj najlepiej i miałem największą prędkość. Wiecie jak jest, w dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo na pewno, czy jest się na dobrej drodze, czy nie. Żużel to bardzo specyficzny i momentami dziwny sport, dużą rolę odgrywa tu chociażby pogoda, tak jak dzisiaj. Mieliśmy wręcz tropikalne warunki, było duszno i gorąco. Na stadionie czułem się jak w saunie. To naprawdę trudne warunki do jazdy, ale jest jak jest. Tor zagrał na naszą korzyść, a ja czułem się na nim dobrze. Muszę po prostu dalej ciężko pracować i skupić się na tym, nad czym spędziłem ostatnie dwa tygodnie. Mam nadzieję, iż utrzymamy ten kierunek – podsumował Michelsen.

4 dni temu
![Rajd Jarociński 2026 – [LIVE RALLYPL]](https://rallypl.com/wp-content/uploads/2026/06/rjl.jpg)












