Żużel. Nabytek Wilków Krosno od początku imponuje! Mówi o szalonym meczu z Polonią

13 godzin temu

Cellfast Wilki Krosno pozbawiły się szans na zwycięstwo w Bydgoszczy tak naprawdę już po pierwszej serii, którą przegrały 4:20. To bardzo ciężkie wejście w mecz było spowodowane opadami, które tego dnia rozdawały karty podczas organizacji spotkania. Zawodnicy nie mieli okazji wyjechać na próbę toru, na czym oczywiście najbardziej stracili goście. Od początku drugiej serii startów aż do samego końca zawodów bydgoszczanie powiększyli przewagę tylko o dwa punkty. Jednak to wspomniane wejście w mecz pozbawiło Wilki marzeń już na starcie zawodów.

– Myślę, iż na tym torze w większości przypadków tak właśnie zaczyna się mecz gościom. Trudny tor, żeby się spasować. Mocny rywal, więc gdyby zawody zaczęły się od biegu ósmego, to może i byśmy wygrali, ale to był ciężki początek. Mocne parę strzałów od gospodarzy i zaczęło się robić ciepło. Jakieś tam szybkie zmiany poszły w ruch i już później było coraz lepiej, ale to trudny teren i ciężki dla gości. Na przyszłość wiemy już może coś więcej, chociaż tak jak mówię: ciężki teren, ciężki początek. Każdy z nas przywoził punkty na swoich zawodnikach, więc tutaj nie ma się co oszukiwać. Byliśmy bardzo źle spasowani i to był nasz błąd, iż nie trafiliśmy z ustawieniami – powiedział Chmiel po meczu.

Żużel. Deklasacja w Bydgoszczy! Kosmiczny Woźniak (RELACJA)

Żużel. Buczkowski zadowolony po starcie sezonu. „Cieszę się z jazdy, niezależnie od pozycji”

Tor tego dnia aż do samego końca był przykryty plandeką. Zawody zaplanowane były na godzinę 19:00. Jednak dopiero około 20:00 rozpoczęto proces zdejmowania plandeki, który zakończył się przed godziną 21. Czy ta cała otoczka przeszkodziła w jakimkolwiek stopniu zawodnikom „Watahy”? – Wydaje mi się, iż tor dzisiaj bez plandeki czy z plandeką byłby taki sam, więc tutaj i dla gości, i dla gospodarzy były równe szanse. choćby atut, który mieli w tych pierwszych seriach, się utrzymał, bo byliśmy po prostu pogubieni. Gospodarze na pewno trenowali u siebie, a my nie mieliśmy okazji wypróbować tego toru wcześniej, więc może z próbą toru byłoby trochę lepiej. Chociaż teraz nie lubię gdybać, więc zostawmy to – zaznaczył.

Żużel. Głos z Krosna po porażce z Polonią. Tylko na to dostali zgodę od sędziego!

Z racji zagrożenia ponownymi opadami zawody do ósmego wyścigu toczyły się bez równania toru, co zdecydowanie odczuł Robert Chmiel. Polak startował z czwartym numerem startowym, co powodowało, iż na torze planowo meldował się w 4., 5., 8. oraz 11. wyścigu. Tempo tego spotkania, w szczególności do wspomnianego ósmego biegu, było dość szybkie, co zwłaszcza zawodnikom przyjezdnym mogło utrudniać pracę nad sprzętem, ponieważ nie mieli dłuższej chwili, by zebrać swoich myśli.

– Przez pierwsze trzy serie, gdzie jechałem praktycznie bieg po biegu, nie zdążyłem choćby schłodzić sprzętu do końca, więc też nie było czasu w myślenie. Szybkie zmiany, chociaż w moim przypadku to zadziałało. Właśnie przez to, iż nie było czasu w przemyślenia, konkretne korekty wprowadzaliśmy bardzo szybko. Jak wyjeżdżałem, to zwykle zostawała minuta do biegu, sam byłem bardzo zagrzany i sprzęt też był bardzo ciepły, więc to utrudniało zadanie. Jednak tak jak mówię, u mnie zadziałało to na plus, bo z marszu wyjeżdżałem do biegu i dowiozłem w tamtym momencie dwie trójki.

Żużel. Brennan zabiera głos ws. kontrowersji! Mówi o mocnym starciu z Bańdurem

Trener Piotr Świderski również z tego powodu zdecydował się nie używać rezerw taktycznych i dać swoim zawodnikom przetestować różnorakie ustawienia. Wiadomo, iż potencjalne rezerwy mogłyby spowodować, iż Wilki Krosno z Bydgoszczy wracałyby z lepszym wynikiem, jednak postawiono na testowanie, które prawdopodobnie przyda się w najważniejszej części sezonu.

– Nad ewentualnymi roszadami znowu trenerzy i cały sztab szkoleniowy muszą pomyśleć. Myślę, iż jako drużyna mamy dobrą atmosferę i nie chcemy wprowadzać zmian już od pierwszego meczu, bo to może coś popsuć. Każdy po prostu musi się wjechać i dostać swoje szanse. W składzie nie mamy słabych zawodników, żeby kogoś zmieniać, więc to był dobry ruch, żeby po prostu dać chłopakom pojeździć i poszukać ustawień, aby każdy miał szansę się odbudować.

Żużel. Popadł w długi a teraz błyszczy z Piłą w wyższej lidze! „Czuję się jak w domu”

Robert Chmiel tego dnia zapisał przy swoim nazwisku osiem punktów z bonusem, a szczególnie dobrze zapamięta piąty oraz ósmy bieg, w których zanotował dwie trójki. Taki mały szczegół może spowodować, nowemu nabytkowi Wilków Krosno milszą drogę powrotną do domu. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż Polak nie najlepiej czuł się w poprzednich sezonach na torze przy ul. Sportowej.

– Osobiście jestem bardzo zadowolony z tych zawodów, bo jakbym miał zsumować moje ostatnie pięć, sześć spotkań na tym torze, to tamta suma punktów nie równa się wynikowi z dzisiejszego meczu. Na pewno czuję się dzisiaj dużo lepiej niż podczas moich poprzednich wizyt na tym obiekcie – skomentował.

Żużel. Tłumaczy zamianę Pedersena na Bloedorna. To będzie strzał w dziesiątkę?

Od tego sezonu w teamie 27-latka możemy obserwować Marcina Momota, czyli postać, którą kojarzymy głównie z Mikkelem Michelsenem. Znany mechanik już przed sezonem w rozmowie z nami zapowiadał, iż o ile tylko terminy jego głównego zawodnika nie będą się pokrywać z terminami Roberta Chmiela, to będzie chciał pomagać Polakowi. Pomoc tak doświadczonego mechanika w trudnym meczu może mieć tylko pozytywne skutki.

– Marcin był dzisiaj ze mną i z Kamilem. Cały czas mieliśmy dobre pomysły i odpowiednie zmiany. Każdy bieg to nie była strata czasu, tylko dobra zmiana, dobra informacja, więc dziękuję mu za to, iż mógł dzisiaj mi towarzyszyć, bo Mikkel miał akurat wolne. W takich sytuacjach Marcin zawsze będzie ze mną, o ile nie będzie miał zajętego swojego głównego zawodnika. Cieszę się, iż był z nami i mam nadzieję, iż będzie jak najczęściej – zakończył.

Idź do oryginalnego materiału