Żużel. Musielak odpowiedział na zarzuty. Była ważna rozmowa w Wilkach Krosno

2 miesięcy temu
Cellfast Wilki Krosno z Jasonem Doylem w składzie miały być drugą siłą ligi, zdolną powalczyć w finale o awans z Polonią Bydgoszcz. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Drużyna z Podkarpacia przed startem rundy rewanżowej zajmuje co prawda drugie miejsce, tyle iż od końca tabeli. W pierwszych siedmiu spotkaniach krośnianie zdołali odnieść zaledwie dwa zwycięstwa. Nie jest to wina słabej postawy tylko jednego zawodnika. Na swoim optymalnym poziomie jadą w zasadzie jedynie Marcus Birkemose oraz Radosław Kowalski. Liderzy tacy jak Doyle, Musielak, Becker czy Chmiel notują z kolei jedne z najgorszych sezonów w karierze.

Żużel. Dyrektor Orła reaguje na słowa Skrzydlewskiego. Odpowiedział… memem!

Żużel. Ważna runda Grand Prix pod znakiem zapytania! Nie prowadzą rozmów

Przed startem rundy rewanżowej w Krośnie postawiono na „efekt nowej miotły”. Piotr Świderski zajmuje się od dzisiaj młodzieżą, a obowiązki menedżera pierwszej drużyny przejął Michał Finfa. Nowy sternik „Watahy” od razu miał pewne uwagi do kapitana Wilków. Dzień przed meczem w Łodzi wynajęto do treningu tor w Opolu. Nie wszyscy podeszli jednak do tego obowiązku w pełni poważnie – na owalu zabrakło między innymi właśnie Musielaka. Sam 32-latek niejednokrotnie wypowiadał się już o swojej specyficznej polityce treningowej. Jak sam przyznaje, potraktował słowa menedżera jako motywację, a nie obrazę.

– Nie odbieram tego jako atak, a bardziej jako kopa w cztery litery. Jednak Michał bardzo dobrze zna moją filozofię podejścia do żużla, a w tejże filozofii zawiera się kwestia treningu odbywającego się na innym torze, niż ten, na którym na drugi dzień mamy zawody. W tym przypadku: Opole – Łódź. Jaki był zresztą tor w Opolu po mocnych piątkowych opadach, to już inna sprawa. Oczywiście klub nie mógł przewidzieć piątkowej pogody, a owal został przygotowany na sobotę specjalnie dla nas. Ogólnie rzecz biorąc, podczas wczorajszej, bardzo długiej rozmowy z Michałem wyjaśniliśmy sobie parę kwestii. Myślę, iż ta spora frustracja wokół wyników naszej drużyny sprawiła, iż moja nieobecność przelała czarę goryczy. Michał doskonale wie, iż zasadniczo rzadko trenuję, jeżeli chodzi o stricte sprawdzanie sprzętu, który mam już dopasowany do danego toru, a w szczególności w Krośnie. Czy to był jakiś wielki zarzut? Myślę, iż dla kibiców na pewno, natomiast – tak jak mówię – znam się z Michałem od lat i on dobrze wie, w jaki sposób przygotowuję się do spotkań. Teraz też trzeba w to włożyć sporo pracy, mamy zaplanowane dwa dni treningów, a do Polski z mojego warsztatu w Coventry zjadą nowe „klamoty”. Mam więc nadzieję, iż wynik niedługo będzie znacznie lepszy – tłumaczył Tobiasz Musielak w Kolegium Żużlowym.

Żużel. Cierniak w Motorze Lublin czy Stali Gorzów? Mówi o idealnym układzie!

Żużel. Co ze zdrowiem Kubery? Senior Falubazu przekazał nowe wieści

Wilki Krosno nie mają najłatwiejszego rywala na przełamanie. Już w niedzielę na swoim domowym torze podejmą hegemona ligi – Abramczyk Polonię Bydgoszcz. Ewentualne zwycięstwo „Watahy” w tym spotkaniu byłoby najlepszym z możliwych sygnałów, iż krośnianie wracają na adekwatne tory. Przed gospodarzami stoi jednak piekielnie trudne zadanie.

Idź do oryginalnego materiału