Jack Holder zaliczył bardzo groźny upadek podczas Grand Prix Wrocławia. W 7. biegu Doyle po starcie zahaczył motocyklem o Worynę, a w trakcie upadku obaj uderzyli jeszcze w zawodnika Gezet Stali Gorzów. Niestety doszło do złamań.
Żużel. Stal poddała się przed meczem? Paluch tłumaczy brak ZZ!
Żużel. Sparta uratowała się… nieczystym zagraniem? Dalej wierzy w Stal w play-offach!
Na temat stanu zdrowia Australijczyka pojawiło się wiele informacji. Krążyły wieści chociażby o tym, iż Holder złamał miednicę, przez co na tor może już w tym sezonie nie wyjechać. Do tych doniesień odniósł się szkoleniowiec gorzowskiego klubu.
– To jest nieprawda. Nie ma połamanej miednicy, nie ma połamanych nóg, ma tylko stłuczoną kostkę. Poza tym przechodzi jutro (w środę – dop. red.) operację złamanej ręki i jak sam mówił, wróci silniejszy. Myślę, iż za około 1,5 miesiąca będzie gotowy – powiedział Piotr Paluch po meczu z Betard Spartą Wrocław.
Żużel. Falubaz zrobił świetny ruch? Mówi o postawieniu na Lebiediewa
Żużel. Start reaguje na plagę kontuzji! Pozyskali młodzieżowca Unii Leszno
55-latek przypomniał również o kontuzji Andersa Thomsena z początku sezonu. Duńczyk wrócił na tor szybciej, niż przypuszczano i liczy, iż przerwa Australijczyka też nie będzie się przeciągała. Według prognoz ma on być dostępny na Derby Ziemi Lubuskiej.
– Stłuczona jeszcze kość ogonowa, także to jest mniejsza dolegliwość. Wszystko się wyleczy rehabilitacją. Będzie przez 1,5 miesiąca ostro ćwiczył, żeby wrócić jeszcze silniejszym. Można trzymać się tej prognozy. Wiadomo, iż u żużlowców wszystko goi się szybciej. Zresztą patrzcie na Andersa, który po ciężkiej kontuzji gwałtownie wrócił i zdobywa dobre punkty – zakończył Piotr Paluch.

2 dni temu















