Rozmawiamy podczas Media Day Speedway Grand Prix w Łodzi. To miejsce, które dobrze Ci się kojarzy, bo – jak pamiętam – rundy IMP tutaj wygrywałeś, raczej jeździłeś na tym torze bardzo dobrze.
Kurczę, jak pasuje i wszystko się dobrze układa, to żaden tor nie jest jakąś tam przeszkodą. Żużel jednak nie jest łatwy i czasami przydarzają się wpadki.
Przed wywiadem trochę Cię zagaiłem o to, iż widziałem mniej Twoich zdjęć na Instagramie w tym roku z wakacji. Zeszły rok to była u Ciebie głównie Azja, w szczególności Tokio. Obowiązki rodzicielskie i czasu w wakacje nie było?
Może wakacje były, ale w innym terminie. Patrząc na to, jak prowadzę Instagrama, to tylko wrzucam od jakiegoś czasu interesujące rzeczy, jak coś się fajnego wydarzy, ale tak poza tym, żeby tam spamować na co dzień, to raczej nie. Chyba, iż kota na relacje 24-godzinne. Córeczki na razie nie chciałbym pokazywać, to zrozumiałe. Patrząc na początkowe wyniki też nie było czego wrzucać.
Żużel. Protasiewicz wprost po ograniu Falubazu! Mówi o braku klasy! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Jasny przekaz kibiców Falubazu pod płotem! „To nie może tak wyglądać!” – PoBandzie – Portal Sportowy
Córeczka Stefania, z tego co pamiętam, urodziła się pod koniec poprzedniego sezonu. Coś zmienia się w życiu żużlowca po takim wydarzeniu? Jeździsz jakoś ostrożniej, czy może to jest dodatkowa motywacja, żeby jej przywieźć jakiś puchar, medal?
Nie odczułem jakichś tam problemów. Bardziej to, iż jest więcej obowiązków w domu i trzeba być tym rodzicem 24 godziny na dobę. Ja i tak jak teraz się zaczyna sezon, to jestem trochę więcej poza domem niż chciałbym, ale cóż – taka profesja.
Żużel. Leszno będzie twierdzą nie do zdobycia? Chce poprowadzić Unię po… złoto! – PoBandzie – Portal Sportowy
Postów na Instagramie wiele nie było, ale zapamiętałem ten, w którym napisałeś, iż 2025 to Twój ulubiony rok. Oceniasz go choćby wyżej niż ten 2017, gdy byłeś wicemistrzem świata?
Nie wiem choćby czy wtedy Instagrama miałem. Nie mam pojęcia. Człowiek się zmienia. Nie będę sobie wspominał tego, co pisałem prawie 10 lat temu. Pod sportowymi względami, to ciężko mi jest porównać sezon 2017. Do tych najlepszych wrzuciłbym jeszcze 2013 rok, bo ostatni rok juniora też był złoty. Ja nie jestem z tych, którzy się porównują rok do roku. Zawsze każdy odcinam grubą kreską i zaczynam od nowa.
WYWIAD W WERSJI WIDEO OBEJRZYSZ PONIŻEJ:
To o tym sezonie 2026 chwilkę pogadamy. Pre-season adekwatnie został już zakończony. Było trochę tych imprez sparingowych. Jest jakiś niepokój u Ciebie po tych wynikach?
Popełniamy małe błędy, ale lepiej jak one się teraz pojawiają niż na przykład w pierwszym meczu ligowym. Ja wolałbym na takie rozliczenia patrzeć w październiku na przykład, bo start sezonu w tamtym roku chyba też nie był jakiś udany w tych turniejach. Tak czy siak, my wiemy z teamem co robimy źle, wyciągamy jakieś wnioski. Może to nie wygląda dobrze w telewizji i wynikowo, ale ja na razie się tym nie przejmuję. jeżeli będę tak, brzydko mówiąc, jeździł do połowy sezonu, wtedy powiem coś więcej, bo będę w innym punkcie. Na dzień dzisiejszy to po prostu próbujemy. Wiadomo, iż nie chce się przyjeżdżać ostatnim w biegu, ale gdzie nie próbować, jak w takich zawodach w doborowej stawce. Dla mnie to nie jest nic rozczarowującego – po prostu my wiemy też w teamie co robimy i tyle. Zobaczymy, tak naprawdę sezon rusza w niedzielę i to wszystko zacznie się rozpędzać.
Piotr Baron wiele razy już uspokajał w Twoim temacie. Mówił, iż jest bardzo spokojny. Ja też pamiętam naszą rozmowę z zeszłego roku w bardzo podobnym okresie. Pytałem Cię o to, iż te wyniki przedsezonowe nie są za dobre, a potem średnia 2,4, Mistrz Europy, Mistrz Polski… Może to jest taki dobry prognostyk, iż jak na początku nie idzie, to potem sezon jest dobry?
Tu przytoczę właśnie historię, jak byłem juniorem i Greg Hancook z nami jeździł. Jeździliśmy razem w drużynie i właśnie też pamiętam obawy wszystkich, iż czemu on tak jechał w sparingach, turniejach, iż to nie były jakieś okazałe wyniki. Przyszła liga i robił to, co trzeba. Też do tego tak podchodzę, już któryś sezon z rzędu. Po prostu ludzie muszą też zrozumieć, iż właśnie sparing, trening to jest od tego, żeby coś próbować i sprawdzać. Najlepsze rozliczenia wyjdą po sezonie.

To jest sezon, przed którym jest najwięcej testowania od dawna przez nowe opony? Wy faktycznie macie miszmasz w głowach na tę chwile, co tu robić, jak to wszystko zgrać po nowemu?
Są różnice, ale myślę, iż wszyscy mamy te różnice. To nie jest tak, iż tylko jeden zawodnik będzie miał problemy. Tu jest kwestia tego, żeby z teamem jak najszybciej właśnie te ustawienia, dobór tych zębatek, silników, tego wszystkiego ustawić, żeby być przed innymi. Tak naprawdę ciężko mi teraz cokolwiek powiedzieć, bo jesteśmy przed sezonem. Tej jazdy trochę jest, u mnie było to w kratkę. Wyjdzie w praniu tak naprawdę.
Maciek Janowski mówił mi, iż to, co czuję przede wszystkim na nowych oponach, to to, iż jest wolniej. Potwierdzisz, iż to jest odczuwalne?
Nie wiem, nie mam telemetrii na treningach, ani nie mierzymy sobie czasów za bardzo. Na pewno są różnice. Ja odczuwam dużą różnicę na starcie i tu muszę właśnie trochę popracować nad czymś, żeby coś znaleźć takiego błyskotliwego, co było w tamtym roku. Chwilowo tego nie mam, bo muszę coś tam chyba pozmieniać. Jeszcze nie wiem dokładnie, czy to moje ustawienie na motocyklu na starcie, czy przygotowanie motocykla, bo coś jest nie tak, jakbym chciał.
Postawiłeś na jednego tunera przed sezone – Ashleya Hollowaya. To dla Ciebie też utrudnienie, bo w zeszłym roku żonglowaliście tymi silnikami? Możesz zdradzić jak te decyzje zapadały?
Zdradzać nie będę, bo to chyba gdzieś tam w kuluarach każdy ma podobnie. Tak samo jest z innymi zawodnikami. Na pewno trzeba się przyzwyczaić do sprzętu i go wyczuć. Właśnie na tym etapie jesteśmy. Dostrajamy się, wyczuwamy się ze sprzętem. Na pewno przyzwyczajenia z zeszłego roku muszę trochę wyrzucić, przez to musimy znaleźć coś jakby ekstra, żeby do tych motocykli nowych odpowiednio się zgrać. Nie chcę fachowo mówić, bo to głupio będzie zabrzmi – w uproszczeniu wyczuwamy się ze sprzętem.
Kolejny sezon w Toruniu przed Tobą. Przystępujecie do sezonu jako mistrzowie Polski. Cieszysz się, iż w tej drużynie za dużo się nie zmieniło? Jest tylko nowy U24.
Tak. Patrząc na to, jak w tamtym roku podpisywaliśmy wszyscy, to każdy został na miejscu. Zmiana na U24, trener jest ten sam, obiekt ten sam, nic się nie zmieniło – tylko konkurencja może nas bardziej cisnąć, żeby odzyskać złoty medal. Ruszamy, jesteśmy przed sezonem, on naprawdę jest długi, każdy jest w innej formie. Najważniejsze, żeby cało i zdrowo objechać sezon, a reszta się gdzieś ułoży. Zawsze wychodzę z tego założenia.
Masz spokój kontraktowy w Toruniu, bo do 2027 roku jest przedłużona Twoja umowa. Jak przedłużaliście kontrakt, to Państwo Termińscy wszystkich wyprzedzili, czy ktoś do Ciebie zdążył zadzwonić i ponamawiać na transfer?
Ja gwałtownie wraz z Robertem Lambertem rozmawiałem o tym, czy zostaję. Mikkel Michelsen jednak pierwszy podpisał i to do 2027 roku. Tu była też śmieszna anegdotka. Żartowaliśmy, iż my mamy tylko do 2026 roku umowy i Mikkel zostanie sam. Już wtedy jednak jakoś z chłopakami rozmawialiśmy, iż zostajemy i iż z każdym już są prowadzone rozmowy. Trener Piotr Baron gwałtownie podpisał, więc wiadomo – też była to jakaś tam karta przetargowa, żeby zostać dalej w klubie. Czy ktoś pytał o przejście do innego klubu? Może nie ze mną były rozmowy, tylko gdzieś tam z tatą, bo ja we wszystkim nie biorę udziału. Trzeba by było jego zapytać.
Pojawiły się już takie myśli, iż skoro przedłużasz te kontrakty w tym Toruniu, to może zostać tam do końca kariery? Choć młody zawodnik jeszcze jesteś, to tej kariery trochę przed sobą masz…
Patrząc na to, co się dzieje teraz w żużlu, to jest trudne, bo strasznie gwałtownie te wszystkie rozmowy się zaczynają. Czasami, jeżeli jesteś w złym momencie, to twoja karta przetargowa jest albo dobra, albo słaba. W tym czasie inne kluby działają, wiesz mniej więcej kto i gdzie pójdzie i już się rozmowy toczą. Tam się rozgrywają duże szachy. Czasami trzeba gwałtownie zadziałać, bo nie wiesz, jaka będzie twoja pozycja. I tak naprawdę musisz wybierać, na przykład, między dobrym klubem, a beniaminkiem i nie wiesz, co będzie za miesiąc. Trzeba się dobrze wstrzelić, żeby w danym momencie wynegocjować jakiś dobry kontrakt, a nie wtedy, jak zawodnik gdzieś słabiej jedzie, bo wtedy ma inne karty na stole do negocjacji. Ciężki temat, bo ja naprawdę pamiętam czasy, jak się zaczynało rozmawiać w listopadzie.

Czyli tak, jak teoretycznie regulamin nakazywał.
Tak, jak to było w menadżerze żużlowym, jak się grało w takie gierki. Teraz są strasznie gwałtownie te rozmowy. W sumie w tamtym roku doszło do tego, tak było chyba z Dominikiem Kuberą, iż już przed sezonem było teoretycznie wiadomo, gdzie on będzie jeździł. Dziko jest – jest trochę jak na dzikim zachodzie i tu trzeba mieć zmysł taktyczny. Ja też jakbym był kibicem, to byłbym z tego niezadowolony, ale tak się pozmieniało i trzeba się do tego dostosować i to zrozumieć.
To na koniec dopytam Cię o przewidywania na ten rok. Kogo Ty widzisz jako takiego najgroźniejszego rywala do złotego medalu?
Nie mnie to oceniać, żeby nie było nagłówków. Niech się bawią w to kibice, dziennikarze. Po prostu cieszmy się żużlem, żeby każdy mecz był fajny, ciekawy.
Dziękuję za rozmowę.
Dzięki.
Rozmawiał BARTOSZ RABENDA

1 miesiąc temu
















