Za nami tydzień z odrobiną PGE Ekstraligi i odrabianiem zaległości w Gorzowie, finałem SON2 oraz rundą Grand Prix w Pradze. Najważniejsze wydarzenie tego tygodnia miało jednak miejsce wcześniej, w środę w duńskim Outrup, gdzie być może byliśmy świadkami wypadku, który wpłynie na końcowe wyniki nie tylko Speedway Grand Prix, ale również PGE Ekstraligi. O tym, co wydarzyło się w Danii oraz o innych wydarzeniach tego tygodnia, w kolejnym felietonie z cyklu DMP, czyli Dużo Merytorycznej Pisaniny.
W środę wieczorem dotarły do Polski fatalne informacje o upadku jednego z liderów Sparty Wrocław i wicelidera klasyfikacji generalnej SGP, Dana Bewleya. Brytyjczyk na pierwszym łuku tuż po starcie nie opanował maszyny i z impetem uderzył w bandę. W wyniku uderzenia i upadku doszło u Bewleya do złamania kości udowej. Sam zawodnik jest już po operacji przeprowadzonej w Danii i ma zostać przetransportowany do Wrocławia, gdzie, jak tylko będzie to możliwe, rozpocznie proces rehabilitacji. Czy wróci na tor jeszcze w tym sezonie? Na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia ani zaprzeczenia ze strony wrocławskiego klubu.
Żużel. Stal Gorzów znów w tarapatach?! Ma brakować ogromnej kasy, wieści szokują! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Smutne wieści. Nie żyje ważna postać dla Unii Tarnów – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Fatalne wieści ws. Bewleya, poważne złamanie! Mamy głos z Betard Sparty Wrocław
Żużel. Bewley zabiera głos po fatalnym wypadku. Jest totalnie załamany!
Jak kontuzja sympatycznego zawodnika wpłynie na Wrocławian? Najbliższy mecz Sparta pojedzie przeciwko Włókniarzowi Częstochowa i będzie to spotkanie, w którym za Brytyjczyka nie będzie można zastosować tzw. ZZ-ki. Z tego powodu awaryjnie do zespołu dołączył Mikkel Bech, który dobrze prezentował się na starcie tego sezonu w lidze duńskiej. Wydawało się jednak, iż to juniorzy Sparty będą mieli większą rolę do przejęcia, przynajmniej w najbliższym spotkaniu w Częstochowie. Być może do roli U-24 przesunięty zostałby Mikkel Andersen, który jeździł już jako senior w zeszłym sezonie w barwach Orła Łódź.
No właśnie, „zostałby” nie jest w tym wypadku pomyłką, bo jakby mało nieszczęść przydarzyło się w środę, tak dwa dni później, w ramach Speedway of Nations 2, w swoim, jak się okazało, jedynym biegu Mikkel Andersen upadł i doznał złamania kości strzałkowej. Uraz mniej poważny niż u Brytyjczyka, ale również wymagający przerwy od startów.
Żużel. Nowe, ważne wieści ze Sparty Wrocław! Chodzi o Mikkela Andersena
Spartanie mimo osłabień powinni poradzić sobie z „Lwami” z Częstochowy, jednak druga część sezonu, choćby przy wykorzystywaniu zastępstwa zawodnika, zapowiada się ciężko i stawia pod znakiem zapytania ambitne cele Wrocławian. BTW Włókniarz, jak nie teraz, to kiedy? To może być właśnie jedna z niewielu okazji, aby powalczyć o coś więcej niż honorowa porażka.
Wróćmy jeszcze do samego Bewleya. Oczywiście kontuzja z jednej strony zabiera Brytyjczykowi szanse na medal Indywidualnych Mistrzostw Świata w tym sezonie, ale z drugiej wpływa na to, kto pojawi się w SGP za rok, bo ciężko sobie wyobrazić, aby Bewley, choćby jeżeli punktowo wypadnie z cyklu, nie otrzymał dzikiej karty od organizatorów. Czy podobnie byłoby z Fredrikiem Lindgrenem? Tutaj, ze względu na wiek, nie byłbym taki pewien. Z drugiej strony brak Lindgrena oznaczałby brak Szweda w SGP i wysłanie tej nacji do „żużlowego czyśćca”, w którym znajduje się już reprezentacja Stanów Zjednoczonych.
Oprócz wpływu na SGP kontuzja Brytyjczyka zabiera ostatnie resztki nadziei na walkę o zwycięstwo w Drużynowym Pucharze Świata dla synów Albionu. Skład Wielkiej Brytanii może być najsłabszy od lat i najprawdopodobniej ustawi tę reprezentację jako dostarczyciela punktów w finale na Narodowym w Warszawie.
Na koniec, w kwestii Bewleya, przyszła mi do głowy taka krótka rymowanka: „Jechał przekotek przy płocie, żaden kibic nie mrugał, ładna to była piosenka, ale niedługa. Popełnił błąd kotek jeden jedyny raz, obyś wrócił kotku silniejszy i znów zachwycał nas”.
Żużel. Kurtz porusza słowami o Bewleyu! „Wracaj do nas szybko!” (WYWIAD)
Kibicom, a może i brytyjskim działaczom, przemknęła myśl, aby w ramach ekstraordynaryjnego powołania wezwać do reprezentacji trzykrotnego mistrza świata Taia Woffindena. Tai jest przecież wciąż uwielbiany przez brytyjskich kibiców, czego najlepszym przykładem był odbiór oświadczenia „Tajskiego” po meczu ze Stalą Rzeszów. Cała Wielka Brytania i Wrocław murem stanęły za Brytyjczykiem.
Żużel. Woffinden szokuje! Potężne oskarżenia!
W większości miejsc, gdzie czytałem komentarze, były one przychylne dla byłego mistrza świata albo przynajmniej wykazywały się większym zrozumieniem sytuacji brytyjskiego żużlowca. Ku mojemu zaskoczeniu jednym z niewielu miejsc, gdzie nieprzychylni kibice z Rzeszowa przejęli niemal w całości sekcję komentarzy, był post na facebookowym profilu naszego portalu. Jak widać, dużo kibiców „Żurawi” czyta nasze teksty i w tym miejscu serdecznie ich pozdrawiam.
Wróćmy do najlepszego żużlowca wśród DJ-ów i najlepszego DJ-a wśród żużlowców. Sytuacja Woffinden – byli działacze Stali Rzeszów nie została zamknięta wpisem Taia, gdyż w ostrych słowach postanowił Brytyjczykowi odpowiedzieć były prezes Stali, Michał Drymajło. Obydwa oświadczenia były długie, zapewniały o 100% racji i kłamstwach lub niedociągnięciach drugiej strony. Wizerunkowo lepiej wyszedł chyba ostatecznie z tego starcia ten, który pierwszy wydał swoje oświadczenie, czyli Tai Woffinden.
Żużel. Były prezes Stali mocno odpowiada Woffindenowi! „Kłamstwa i oczernianie”
Czy Brytyjczyk miał rację? Nie znamy i chyba nigdy nie poznamy wszystkich szczegółów, więc bezpieczne może być stwierdzenie używane w tego typu sytuacjach, iż „prawda” znajduje się mniej więcej pośrodku.
Woffinden mógł jeszcze bardziej zyskać wizerunkowo, gdyby pojechał dobre spotkanie przeciwko Rybnikowi. Zapowiadało się nieźle, bo zawodnik Ostrovii zaczął od trójki, jednak spotkanie zakończył przedwcześnie po upadku w swoim trzecim biegu. Jak się okazało, w wyniku zdarzenia Brytyjczyk złamał sześć żeber i łopatkę.
Żużel. Fatalne wieści! Poważne kontuzje i złamania u Woffindena, jest lista urazów!
Tai nie zamierza kończyć kariery, mimo iż kibice, dziennikarze, ale też pewnie działacze, trenerzy i koledzy, opierając się na argumentach logicznych, czyli trosce o rodzinę i przyszłe zdrowie mistrza, oraz mniej logicznych, takich jak fatum czy znaki od opatrzności, próbowali przekonywać go do przejścia na sportową emeryturę. Co musi się wydarzyć, żeby Woffinden nie jeździł? Myślę, iż weryfikacja rynku i po prostu brak ofert po sezonie 2026 same rozwiążą ten „problem” i przyspieszą pewne decyzje trzykrotnego mistrza świata.
Żużel. Woffinden szokuje słowami po wypadku! Już zapowiada powrót
Mecz Ostrów – Rybnik, zakończony ostatecznie zwycięstwem „Rekinów”, odbył się w niedzielę, ale ten długi żużlowy weekend zaczynaliśmy już w czwartek od starcia lidera i wicelidera Metalkas 2. Ekstraligi. Polonia Bydgoszcz rozbiła Orła Łódź i o ile tworzylibyśmy tak popularną wśród internetowych twórców tier listę, to „Gryfy” byłyby poziomem najwyższym, a reszta ligi, przynajmniej na ten moment, dwa poziomy niżej.
Żużel. Rzeź w Bydgoszczy! Orzeł zmiażdżony przez Polonię (RELACJA)
Drużyną, która wydawało się, iż będzie tą kilka słabszą od Bydgoszczan, miały być Wilki Krosno. Na ten moment to raczej drużyna, która pokonała „Watahę”, czyli „Skorpiony” z Poznania, wydaje się drugą siłą ligi. Na drugim biegunie mamy wspominany już Ostrów Wielkopolski, ROW Rybnik, który jednak powinien iść w górę, oraz niezłą na początku sezonu Polonię Piła. I to właśnie Pilanie wydają się być ostatnią nadzieją Moonfin Malesy Ostrów Wielkopolski na to, iż ten sezon nie zakończy się totalną katastrofą.
W Pile dziwne sytuacje działy się już wyłącznie poza torem, ponieważ na torze wszystko było w dużo lepszym porządku, choć bez happy endu dla drużyny z Wielkopolski. A poza torem? Odstawienie byłego najlepszego zawodnika zespołu, zniszczenie motocykla jednego z młodych zawodników, szarpanina zawodnika z trenerem i tor przygotowany inaczej niż na treningach. Dzieje się dużo, niekoniecznie dobrze, a wydaje się, iż trener Kościuch powoli traci panowanie, ale też wsparcie ze strony swoich zawodników. Sam trener bez reszty zespołu nie utrzyma Polonii, dlatego, aby do tego nie doszło, strony albo się dogadają, albo dojdzie do zmian.
Żużel. Jasiński czeka na kroki Polonii i ujawnia problem z trenerem! „Cierpimy”
Żużel. Drejer mówi o sprzeczkach w Polonii! Dlatego nie jechał?!
W sobotę odbyła się druga runda Speedway Grand Prix w Pradze. Na papierze i z doświadczenia poprzednich lat, jedna z najmniej interesujących rund w cyklu. Jak się okazało, ten doceniany przeze mnie ostatnio Phil Morris po raz kolejny zrobił to, co udaje mu się robić już regularnie. Totalnie odpuszczając pierwsze biegi przygotował tor, który w drugiej części zawodów umożliwił bardzo dobre ściganie z kulminacyjnym biegiem finałowym.
Przygotować tak Manchester, Wrocław czy Toruń jest rzeczą łatwiejszą, ale zrobić z praskiej rundy miejsce interesującego ścigania, gdzie inne pole niż pierwsze również daje wygraną to już sztuka. W Pradze nie wygrali faworyci, czyli Zmarzlik, Jepsen Jensen czy Holder. Nie wygrał też, choć był bardzo blisko, wicemistrz świata Brady Kurtz. Zwyciężył ten, na którego stawiał mało kto albo nikt, czyli najsłabszy w Landshut Leon Madsen.
Żużel. Szok w Pradze! Madsen ograł wszystkich! (RELACJA)
Zwycięstwo Duńczyka jest zaskoczeniem, a może choćby sensacją, ale już jego dobry wynik mniej. To właśnie w Pradze w zeszłym roku jadący jako rezerwowy Leon, mający fatalny początek sezonu, zajął trzecie miejsce. Madsen ogólnie był w Pradze do tego sezonu dwa razy drugi i raz trzeci, więc tor w stolicy Czech po prostu lubi.
Czy to coś potwierdza lub dowodzi? O zasadzie i ślepym opieraniu się na historycznych statystykach bym nie mówił, ale w przypadku Pragi coś jest na rzeczy, bo przecież regularnie słaby w czeskiej rundzie Robert Lambert również w tym roku spisał się poniżej oczekiwań.
Liderem po dwóch rundach i dzierżącym złoty plastron został Bartosz Zmarzlik. Czy Polak odda jeszcze w tym roku „koszulkę lidera”? Po SGP pojawiła się też interesująca teza, iż Zmarzlik ma kompleks Brady’ego Kurtza taki, jaki w czasach minionych miał Tomasz Gollob wobec Tony’ego Rickardssona. Porównanie kompletnie pozbawione sensu, bo Bartosz nie ma i nie powinien mieć żadnych „kompleksów” wobec kogokolwiek, nie tylko w tym sezonie, ale i w całej historii.
To raczej Zmarzlik powoduje wśród większości rywali poczucie dyskomfortu już przed startem wyścigu, a na pewno wtedy, gdy polski mistrz znajduje się za plecami swojego przeciwnika.
Ostatnia rzecz o Grand Prix związana jest poniekąd z pierwszym tematem poruszonym w felietonie, czyli kontuzjami Bewleya, ale też Fredrika Lindgrena. Dziennikarze stacji Eurosport podrzucili podczas kwalifikacji pomysł na typowanie rezerwowych cyklu nie przed sezonem, a w jego trakcie, w nawiązaniu do aktualnej formy sportowej potencjalnych zastępców.
Abstrahując od kwestii logistycznych i finansowych przy wprowadzeniu tego rozwiązania na stałe, akurat w przypadku GP Czech kilka by ono zmieniło. No bo kto byłby lepszym wyborem, nie będąc Australijczykiem bądź Polakiem, do roli rezerwowego? Australijczycy i Polacy odpadają z powodu zbyt dużej liczby stałych uczestników z tych krajów. Odpada więc Łaguta, Piotr Pawlicki, Sajfutdinow, ale też Ryan Douglas czy, bardziej ekstrawagancko, Benjamin Cook.
Thomsen i Kvech, czyli drugi najlepszy zawodnik Metalkas 2. Ekstraligi, mimo wszystko się bronią. Michelsen jest w słabszej formie. Inni Szwedzi to zupełnie nie ta liga. Becker bardzo słaby. Huckenbeck gorszy niż Kvech. Pollestad i Nagel, chyba jednak jeszcze za wcześnie.
Żużel. Kvech znów pojedzie w Grand Prix! Diamencik Stali z wielką szansą
Żużel. Zaroiło się od zawodników Stali Gorzów w Grand Prix! Ważne decyzje!
Najbardziej, o ile nie Thomsen i Kvech, pasowałby prawie zawsze świetny w Pradze Vaculik, ale pytanie, czy sam Martin chciałby już wracać do Grand Prix i w jakiej formie zobaczylibyśmy Słowaka. Bardziej z lat 2022–2024 czy z zeszłego roku, gdy zajął dziewiąte miejsce na Markecie?
Weekend żużlowy zamykaliśmy jedynym meczem PGE Ekstraligi. Stal Gorzów podejmowała u siebie Motor Lublin. „Koziołki”, choćby mimo braku Fredrika Lindgrena, wydawały się faworytem, mając w swoim składzie być może dwóch najlepszych zawodników jeżdżących na torze w Gorzowie w ostatnich pięciu, jak nie dłużej, latach, Bartosza Zmarzlika i Martina Vaculika.
Jak się okazało, dobre spotkanie tej dwójki zawodników było za mało i Stal odniosła bardzo ważne zwycięstwo dla dalszych losów Gorzowian w tym sezonie. Na torze działo się niewiele, o ile chodzi o mijanki, jednak dwa najjaśniejsze punkty tego spotkania wiązały się z dwiema porażkami polskiego mistrza świata.
Bieg siódmy i zwycięstwo Jacka Holdera z celebracją mówiącą więcej niż tysiąc słów. Trash talk, tak popularny choćby w koszykówce, w czystym wydaniu podczas zawodów żużlowych. I tak jak nie opłacało się tego typu zagrywek robić wobec takich mistrzów jak Michael Jordan czy Kobe Bryant, tak bieg piętnasty był słodko-gorzką zemstą sześciokrotnego mistrza świata na liderze Stali.
Drugim momentem meczu nie było przepuszczenie Bartka przy wewnętrznej w biegu dziesiątym przez Pawła Przedpełskiego, a heroiczna obrona Adama Bednara w biegu trzynastym. Emocje niosące się po stadionie było czuć adekwatnie od końca pierwszego okrążenia aż do samej mety, a bieg trzynasty tego meczu, gdyby istniała kategoria „najbardziej emocjonalnie naładowany bieg sezonu”, byłby jednym z faworytów nie tyle do nominacji, co do zwycięstwa.
Żużel. Motor znów przegrywa! Stal Gorzów w euforii! (RELACJA)
Motor przegrywa dwa wyjazdowe mecze z rzędu i ustawia się w triumwiracie z Toruniem i Wrocławiem. GKM dalej jest liderem, punkt poniżej play-off znajduje się Stal, a dwa punkty mniej od czwartej drużyny w tabeli ma Unia Leszno.
Ja podtrzymuję mój typ z zeszłego tygodnia, iż to obecny mistrz Polski ma największe szanse na zakończenie rundy zasadniczej na pierwszym miejscu w tabeli. Trudno będzie Sparcie, a Motor musi liczyć, iż do końca czerwca do składu wróci kontuzjowany Szwed.
Jeszcze zanim o „defektach” z tego tygodnia, warto wspomnieć o historycznej sytuacji w Anglii, gdzie swój pierwszy mecz w Premiership wygrały „Lisy” z Northampton. Gratulacje dla debiutantów i jak najwięcej podobnych sukcesów w przyszłości.
No i „defekty”. Tym razem tylko dwa. Przy pierwszym musimy wrócić jeszcze do Taia Woffindena, ale ani on, ani Michał Drymajło nie dostaną nominacji za swoją dramę. Chodzi o sytuację związaną z wypadkiem „Tajskiego” podczas niedzielnego meczu, a nominację otrzymuje lekarz zawodów.
I ja sam nie jestem lekarzem ani ratownikiem i nie deprecjonuję tego, co służby wykonujące tę rolę podczas zawodów robią jako lekarze czy ratownicy poza torem. Skupiam się wyłącznie na tym jednym zdarzeniu. No bo czy powinniśmy osobę z możliwym urazem kręgosłupa ciągnąć za ręce na bok? No chyba nie do końca.
To jeszcze można tłumaczyć presją czasu, stresową sytuacją i chęcią odciągnięcia poszkodowanego od palącego się motocykla. Niewytłumaczalny jest jednak dla mnie fakt, iż lekarz po raz kolejny dopuszcza zawodnika do startów, który wydaje się mieć kontuzję z wyraźnymi objawami i, w założeniu, uniemożliwiającą jazdę.
No bo skoro zawodnik skarży się na ból poniżej klatki piersiowej, a później okazuje się, iż ma złamanych sześć żeber i łopatkę, to chyba zapobiegawczo można uznać go za czasowo niezdolnego do jazdy lub wykluczyć do końca zawodów i przebadać dokładniej. Nie rozumiem takich decyzji, nie wiem, czemu są podejmowane i dlaczego nie są wyciągane żadne wnioski oraz nie ma inicjatywy zmian dbających o bezpieczeństwo zawodników.
Druga nominacja nie jest już tak poważnym tematem, a dotyczy wspomnianych już zawodów Speedway of Nations 2, które ostatecznie padły łupem reprezentacji Polski. Drugie miejsce zajęli Duńczycy, a trzecie reprezentacja Niemiec. Bardzo dobre zawody odjechał Wiktor Przyjemski, a wtórował mu Bartosz Bańbor.
Żużel. Polacy mistrzami świata! Rewelacyjne występy Przyjemskiego i Bańbora (RELACJA)
Skąd to wszystko wiem? Z relacji tekstowych, ponieważ nadawca nie zdecydował się na transmisję zawodów. Zawody rangi młodzieżowych mistrzostw świata nie były transmitowane i, jak widać, słowo „promocja” pod nowym promotorem nabiera zupełnie nowego znaczenia. Poprzedni promotor jaki był, taki był, ale przynajmniej transmitował całe Speedway of Nations, a obecny robi wszystko, aby kolejnemu, o ile taki będzie, nie postawić zbyt wysoko poprzeczki.
Żużel. Wiemy, co z transmisją z SON 2! Korościel zabrał głos!
Kornel Jasiński

3 miesięcy temu















