Wszystkie wydarzenia z tego tygodnia zostały przyćmione przez okropny wypadek z dwunastego biegu spotkania Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy Startem Gniezno a Śląskiem Świętochłowice. W wyniku walki na przeciwległej prostej doszło do nieszczęśliwego wypadku dwóch młodych żużlowców. Leon Szlegiel i Patryk Budniak zostali przetransportowani do szpitali. Wychowanek Stali Gorzów mimo poważnych obrażeń i tak jest w dużo lepszym stanie niż junior Startu Gniezno. Patryk Budniak od momentu wypadku tak naprawdę walczy o swoje zdrowie. Całe żużlowe środowisko ma nadzieję i wierzy w to, iż Patryk wygra tę walkę, a ten okropny wypadek będzie miał jak najszczęśliwszy finał.
Żużel. Makabryczny wypadek i dramat w Gnieźnie! Mecz skończony!
Żużel. Kolejne wieści ze szpitala ws. Patryka Budniaka. Powiew pozytywnych informacji – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Sparta ostro zabiera głos ws. bloków obok „Olimpico”! „Potępiamy” – PoBandzie – Portal Sportowy
W niedzielę wraz z informacjami o wypadku Patryka Budniaka do szerszej przestrzeni medialnej przedostała się również informacja o nieszczęśliwym wypadku, który wydarzył się w piątek w Czechach. Piętnastoletni żużlowiec Karel Prusa w wyniku wypadku na torze doznał poważnych obrażeń, które wymagały do tej pory dwóch operacji mających zatamować krwotoki wewnętrzne. Młody żużlowiec i jedna z nadziei czeskiego speedwaya walczy o zdrowie i życie w szpitalu w Pradze. Ode mnie w tym temacie tylko dwa zdania do dziennikarzy, którzy zamiast sprawdzić rzetelność źródeł, powielali informacje, iż obydwa tragiczne zdarzenia wydarzyły się tego samego dnia. w tej chwili choćby Tłumacz Google jest w stanie poradzić sobie z tekstem informacyjnym w języku czeskim, a pogoń za newsem w tego typu treściach warto odłożyć na rzecz rzetelności. Dlatego proszę też kibiców, aby nie wpadali w paranoję „klątwy tragicznego dnia”, a energię na szukanie czegoś, czego nie ma, przeznaczyli na wsparcie w jakiejkolwiek formie obydwu młodych żużlowców.
Oprócz fatalnych wieści za nami również weekend wypełniony wydarzeniami żużlowymi. Rozpoczęliśmy go od pojedynku pomiędzy mistrzem Polski z Torunia a Falubazem Zielona Góra. Torunianie w końcu wygrali przekonująco, a perfekcyjne spotkanie zaliczył Robert Lambert. o ile chodzi o Falubaz, to chyba już coraz mniej osób łudzi się, iż „Myszy” będą w stanie włączyć się do wyścigu o play-off. Dalej pewny tego przed derbami ze Stalą Gorzów jest prezes Goliński. „Dobra mina do złej jazdy” czy raczej „tonący brzytwy się chwyta”?
Żużel. Falubaz dalej słabiutki, PRES Toruń gromi rywala! Latający Lambert! (RELACJA)
Drugi piątkowy mecz to spotkanie w Grudziądzu pomiędzy miejscowym GKM-em a Unią Leszno. Grudziądzanie po nudnym jak PRL-owskie BETONOWE bloki meczu pokonali „Byki” dziesięcioma punktami. W końcu dobry, a może choćby bardzo dobry mecz Maxa Fricke’a. Czy jest to zapowiedź długoterminowego przebudzenia? Najbliższy mecz z Częstochową raczej nie da jednoznacznej odpowiedzi, ale o ile byłyby to już dwa z rzędu dobre mecze u siebie, to nastawienie przed trudniejszymi rywalami mogłoby być zdecydowanie lepsze niż, aby daleko nie szukać, po meczu z Toruniem. Oczywiście ktoś zarzuci mi, iż jak to nudny mecz, skoro długo był na styku plus kilkanaście mijanek na dystansie. Ale wyprzedzali głównie gospodarze, bo zdecydowanie gorzej startowali i to na dystansie odrabiali pozycje stracone po pierwszym łuku. Wynik się zgadza, fundusz atrakcyjności się zgadza, tylko skąd tyle narzekań?
Żużel. GKM ogrywa pokiereszowaną Unię! Odrodzenie Fricke’a! (RELACJA)
Jeszcze parę słów o Unii. Lepszy Zengota to było za mało na GKM, a mecz dla „Byków” skończył się tak naprawdę w biegu piątym, gdy bardzo niebezpiecznie na tor upadł Piotr Pawlicki. To, co wydarzyło się potem, przypominało trochę skecz z „Latającego Cyrku Monty Pythona”. Pawlicki długo nie podnosił się z toru. Kibice gospodarzy przyspieszali rekonwalescencję wyzwiskami i przekleństwami, które radośnie mogliśmy usłyszeć podczas transmisji. Młodszy z braci Pawlickich został przetransportowany do parku maszyn, gdzie, kuśtykając na jednej nodze, poszedł na obowiązkowe badanie lekarskie. Po chwili wyszedł i widzieliśmy dwu-, trzykrotnie większą kostkę w jednej nodze zawodnika Unii. Następnie został zaniesiony na motocykl i pojechał w biegu siódmym tej samej serii, zdobywając trzy punkty. Komentujący to spotkanie nazwali ten i dalsze występy Pitera heroicznym wyczynem.
Wracając do biegu siódmego, po nim odbyła się narada w boksie Pawlickiego, aby nie przemęczać go chodzeniem, co też stało się już tradycją w kolejnych przerwach między seriami biegów. Doczekaliśmy się też ekskluzywnego wywiadu z korespondentem Canal+. Finalnie Pawlicki przejechał kontuzjowany pięć biegów i zdobył w nich jedenaście punktów. W sobotę powołany do reprezentacji Piotr poinformował, iż nie wystartuje w zawodach DME, ponieważ ma „zwichnięcie, skręcenie, naderwanie stawów i więzadeł na poziomie stawu skokowego i stopy, takie jest rozpoznanie po pierwszych badaniach”.
I można pomyśleć, iż to już koniec tego „skeczu”, ale jak to w dobrym dowcipie zawsze musi być mocna puenta. Na koniec weekendu Canal+ nominował zawodnika Unii Leszno do nagrody rajdera kolejki, a dzięki głosom kibiców udało się wygrać ten plebiscyt. I żeby było jasne, w tym całym absurdalnie żużlowym zdarzeniu nie winię i nie deprecjonuję poświęcenia zawodnika, jego woli walki i umiejętności. Krytykować warto zachowanie kibiców, zarówno tych ze stadionu, jak i tych argumentujących, iż w mieście „X” to dopiero lecą wyzwiska i nie szanują zawodników. Krytykować warto decyzję lekarza o tym, iż dopuszcza zawodnika, który ma wyraźne problemy z poruszaniem się, a jego kontuzja powinna być z automatu sklasyfikowana jako uniemożliwiająca jazdę.
Do czytelników wyjeżdżających teraz z „Doylem, co miał złamaną nogę” albo „żużlowcy sami wiedzą, jak się czują i mogą podjąć decyzję” zwracam się słowami, iż „przekonujesz mnie, ale odrzucam to bez powodu, bez powodu to odrzucam”. Ja nie jestem lekarzem, ale o ile zawodnik ma zwichnięcie, skręcenie i naderwanie stawów oraz więzadeł, to wydaje mi się, iż choćby bez rentgena lekarz jest w stanie ocenić, czy zawodnik jest sprawny na tyle, żeby nie tyle jechać na motocyklu, co w ogóle na niego wsiąść albo do niego dojść.
Krytykować można też oczywiście naszego ulubionego nadawcę telewizyjnego. Heroiczna postawa i nominacja do rajdera kolejki to nie jest według mnie przekaz, jaki powinniśmy dawać dalej. Skoro obawiamy się o każdego żużlowca, który po uślizgu wstaje i próbuje ściągnąć motor, iż to za szybko, iż może mieć jakiś uraz, to jak możemy gloryfikować dopuszczanie i jazdę zawodnika kontuzjowanego? I ostatnia rzecz do tego tematu. Czy Wy, drodzy kibice, naprawdę chcecie, aby żużlowcy wsiadali z takimi kontuzjami i po takich wypadkach na motor, i coś sobie, Wam i wszystkim dookoła udowadniali dla dobra własnego, klubu lub kogokolwiek? Czy naprawdę oczekujemy, iż dziewiętnastolatek po dzwonie w bandę powinien wybiegać z karetki, żeby zdążyć na bieg, bo już włączony jest czas dwóch minut? Czy chcemy i czekamy, żeby w końcu jakiś zawodnik, który został dopuszczony do biegu, bo przecież był zdolny, narobił sobie, ale też innemu zawodnikowi dużo poważniejszych problemów? o ile tak, to nie mamy o czym rozmawiać. o ile nie, to choćby o ile jest to Wasz ulubieniec, nie promujcie takich zachowań.
Jeszcze mała prośba. Drodzy prezesi, jako iż trenerzy nie zdejmą najlepszego zawodnika, tym samym przegrywając mecz i obawiając się o posadę w tym i kolejnych klubach, to Wy powinniście myśleć o zdrowiu tego i kolejnych zawodników, a nie o wyniku. To Wy, skoro trener może być karany za takie decyzje, jasno powinniście interweniować w tego typu sytuacjach.
Żużel. Fatalny wypadek Pawlickiego i… bydło w Grudziądzu! Skandaliczne zachowanie kiboli!
Żużel. Pawlicki nie może chodzić, a jedzie! Determinacja czy brak rozwagi?
Żużel. Pawlicki przekazał ważne wieści! Porusza się o kulach
W sobotę, jak już wspominałem, odbyły się już bez młodszego z braci Pawlickich, którego zastąpił Wiktor Przyjemski, Drużynowe Mistrzostwa Europy. W tych zawodach tradycji nie stało się zadość i Polacy po raz pierwszy zdobyli „tylko” srebrny medal. I znowu kibice, i co gorsza, „eksperci”, zanieśli się płaczem, iż czemu „ten Kowalski i Przyjemski jechali”, „czemu nie Dudek i Woryna”, „czemu nie Drabik i Janowski”, „czemu pozwalamy FIM ustalać regulamin przeciwko nam, iż tylko jeden zawodnik z Grand Prix może wystartować”.
Żużel. Wtopa Biało-Czerwonych! Nie ma złota! (RELACJA)
Szybkie wyjaśnienie. Kadra zawodników, którzy mogą być powoływani na tego typu zawody, została ogłoszona przed sezonem i nie ma w niej Drabika, Janowskiego czy na przykład Oskara Fajfera, zawodnika miejscowej Stali. Regulamin o jednym zawodniku z Grand Prix wyklucza Kuberę, Worynę i Dudka. Szanowny panie Krzystyniak i jemu podobni eksperci, regulamin nie został wprowadzony w tym roku, tylko jest taki sam od kilku lat i jakoś do tej pory nie był antypolski.
Jedynym zawodnikiem dostępnym, a niestartującym w Rzeszowie, był Mateusz Cierniak, ale po pierwsze nie jestem pewien, czy Mateusz był dostępny w tym terminie i czy tak naprawdę przy jego obecnej formie byłaby to rzeczywiście tak duża zmiana in plus w porównaniu z Przyjemskim lub Kowalskim. Całość wygrali Duńczycy, a wśród Polaków najlepiej zaprezentowali się Bartoszowie, Zmarzlik i Bańbor.
W niedzielę rozpoczęliśmy od meczu w Częstochowie. Stal wygrała i chyba tyle o tym meczu, i postawię „Lwów”. W Stali świetny Bednar i wracający po kontuzji Thomsen. Stal, patrząc na formę od początku sezonu, wydaje się być zdecydowanym faworytem derbów, które czekają nas już w ten piątek na stadionie im. Edwarda Jancarza.
Żużel. Kolejna demolka w Częstochowie. Stal nie dała szans Włókniarzowi (RELACJA)
Rundę PGE Ekstraligi kończyło spotkanie w Lublinie między Spartą a Motorem. Motor wygrał aż dwudziestoma punktami, a klasą samą dla siebie był w tym meczu zdobywca kompletu punktów, Bartosz Zmarzlik. Oglądając ten mecz, miałem wrażenie, iż abstrahując od kilku literek po stronie Wrocławian, Spartanie nie są drużyną na 35 punktów, a Motor nie jest drużyną na 55 punktów. Nie twierdzę, iż Motor nie wygrałby tego spotkania albo iż Sparta prowadziła wyrównany bój, szczególnie w drugiej części meczu, jednak to 55:35 było dużo mniej przekonujące niż ten sam wynik rok wcześniej.
Piotr Protasiewicz mógł zrobić rezerwę taktyczną w biegu ósmym, nie zrobił jej wtedy, nie zrobił też żadnej później, być może z podobnych powodów co Piotr Baron na inaugurację. O ile trener Baron broni się mistrzostwem Polski wywalczonym na stadionie w Lublinie, o tyle trener Protasiewicz nie ma się czym bronić i stąd odbiór jest dużo gorszy. Nie wiem, jakie komentarze kibiców Sparty były bardziej odklejone, te wierzące, iż Sparta zdobędzie punkt bonusowy, czy te wieszczące play-down i walkę o utrzymanie.
Jeszcze słówko o Motorze. Póki co tak się poukładał terminarz lublinianom, iż nie mieli jeszcze meczu sprawdzianu. Sparta miała dwa, obydwa przegrała, teraz czeka ich trzeci, być może mający wpływ na cały dalszy sezon. Toruń miał przetarcie w Lublinie, a gdzie są, pokaże im wyjazd do Wrocławia. GKM miał najważniejszy mecz w Zielonej Górze, weryfikację w Toruniu i trudnego rywala z Wrocławia u siebie. Leszno było już w Toruniu, Grudziądzu i Wrocławiu. Zielona Góra i Częstochowa dostają bęcki adekwatnie gdzie nie pojadą, z tą różnicą, iż w Lublinie Zielona Góra pokazała coś i wygrała z Włókniarzem.
A Motor? U siebie z Toruniem i Wrocławiem, czyli najtrudniejsze mecze, bez problemu wygrane. Zielona Góra w kryzysie postawiła się zaskakująco mocno, jedyny wyjazd to Częstochowa. Mecz w Lesznie może pokazać, gdzie jest Motor, ale znowu szykuje się rywal osłabiony przez kontuzje liderów, Kołodzieja i Pawlickiego. o ile Unia pojedzie w pełnym, wystarczająco zdrowym składzie, to być może zobaczymy prawdziwe oblicze wicemistrzów Polski. Na ten moment nie ma lepszej drużyny w lidze niż Motor i nie ma lepszego zawodnika na świecie niż Bartosz Zmarzlik.
Żużel. Motor leje Spartę! Zmarzlik bezbłędny! (RELACJA)
W weekend odbyły się też dwa spotkania Metalkas 2. Ekstraligi. W Pile „w zawodach motocrossowych” Polonia rozbiła rywali, tylko iż nie ta z Piły, a goście z Bydgoszczy. Miejmy nadzieję, iż ten wynik spowoduje pewne zmiany w filozofii przygotowywania pilskiego toru, o ile może on być przygotowywany tak, aby był to tor z koleinami, a nie koleiny z kawałkami toru.
Żużel. Miazga w derbach dwóch Polonii! Motocross i festiwal upadków! (RELACJA)
W drugim meczu Rybnik przegrał z PSŻ-em Poznań i tak jak w wypadku Falubazu chyba tylko najwięksi optymiści wierzą jeszcze w to, iż spadkowicz z PGE Ekstraligi będzie walczył o ponowny awans w fazie play-off. W związku z tym meczem muszę zaznaczyć, iż krytykowany swego czasu przeze mnie redaktor Robert Sitnicki w parze z Edwardem Durdą podobał mi się na tyle, aby odsunąć redaktora Sitnickiego od zadawania „dociekliwych” pytań, jednocześnie umożliwiając komentowanie w „starym stylu” większej liczby meczów. Dla dobra słuchających, oglądających oraz potencjalnie pytanych.
Żużel. Kompromitacja ROW-u! PSŻ wygrywa w Rybniku (RELACJA)
W tygodniu ruszyła kolejna liga zagraniczna. W Szwecji wystartowała druga najlepsza liga świata i można ogłosić, iż sezon rozpoczął się już w pełni. Czy wyniki z innych lig mają znaczenie dla PGE Ekstraligi? Słyszałem już w telewizji opinie, iż nie, jednak warto podać tutaj przykład Kacpra Woryny. Czy, bazując wyłącznie na wynikach z PGE Ekstraligi, ktoś oceniałby Kacpra jako potencjalnego lidera klubu w Ekstralidze? Raczej nie, chociaż w Częstochowie trochę z przymusu tak to widzieli w zeszłym sezonie.
Jednak jak popatrzymy na ostatnie kilka lat w szwedzkiej lidze, to Woryna był w czołówce najlepszych zawodników ligi, jeżdżąc na poziomie medalistów SGP, Zmarzlika, Lamberta czy Lindgrena, albo najlepszych zawodników PGE Ekstraligi, Łaguty, Jepsena Jensena czy Drabika. Na szczęście dla rybnickiego zawodnika w końcu potencjał prezentowany za granicą jest też pokazywany na rodzimym i międzynarodowym podwórku.
Zawsze na koniec mamy kilka nominacji do „Defektów Miesiąca”. W tym tygodniu jednak nie jest pora i czas na taką rubrykę. Defekty wrócą, obiecuję, a póki co zachęcam do wsparcia w miarę możliwości, w wybrany przez siebie sposób, młodych wojowników torów, którzy teraz tego wsparcia potrzebują od żużlowego środowiska najbardziej.
KORNEL JASIŃSKI

12 godzin temu

















