Mikkel Michelsen zaliczył kolejny bardzo słaby występ na torze w Lesznie. Duńczyk zapisał przy swoim nazwisku 5 punktów. Jest to kolejny występ od 19 kwietnia, w którym 31-latek nie przebija bariery ośmiu punktów. Takie zdobycze punktowe zdecydowanie nie pomagają zawodnikowi PRES Toruń wrócić na odpowiednie tory i zbudować wystarczającej pewności siebie. Sam zawodnik przyznaje, iż próbuje wszystkiego, ale nic nie działa.
Żużel. Kołodziej szczery po triumfie Unii! Mówi o bólu i… jeździe na wózku (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Falubaz przepłaci za Pawlickiego? Mówi, co powinni zrobić! – PoBandzie – Portal Sportowy
– Tak naprawdę nic nie było takie, jakbym sobie tego życzył. Szczerze mówiąc, brakuje mi słów. Nie wiem, co robić. Nie wiem, co się w ogóle teraz dzieje. Próbujemy niemal wszystkiego. Jestem w tej chwili w naprawdę frustrującym miejscu, szczerze mówiąc – zarówno jeżeli chodzi o sprzęt, jazdę, jak i mentalność. To nie tak, iż nie próbujemy, ale wydaje się, iż nic nie działa. To tor, na którym bardzo lubię jeździć. Zawsze radziłem tu sobie dobrze i notowałem świetne występy. Pięć punktów to po prostu za mało i nie ma tu żadnych wymówek. Wyjechałem na próbę toru i byłem po prostu niesamowicie wolny. To jakieś szaleństwo. Chciałbym wiedzieć, jaki jest tego powód, wtedy pewnie mój wynik byłby lepszy. Oczywiście w ostatnim wyścigu przesiadłem się na drugi motocykl, co było dobrym posunięciem. Wygrałem ten bieg, ale może powinienem był zrobić to wcześniej. To był dla mnie dzisiaj bardzo dziwny mecz. Mam wrażenie, iż wyjeżdżam stąd bardziej zdezorientowany niż cokolwiek innego – powiedział Michelsen.
Problemem Duńczyka są bardzo duże wahania formy, choćby w trakcie jednego spotkania. Notuje biegi, w których potrafi wygrać z przewagą całej prostej, by kilka minut później potwornie męczyć się na torze. Tego dnia dostał także okazję, by pojechać na próbie toru, jednak nie pomogło mu to, ponieważ w pierwszych trzech startach zdobył zaledwie dwa punkty.
Żużel. Janowski i Przedpełski…obcokrajowcami?! Duża wpadka reprezentacji! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. GKM zapracował na medal? Wskazał podium PGE Ekstraligi! – PoBandzie – Portal Sportowy
– Mam wrażenie, iż na treningu pewnie wszyscy wyglądamy tak samo. Każdy wydaje się szybki, kiedy ściga się na torze z samym wiatrem. W tym roku po prostu nie jestem nieuchwytny. W zeszłym roku wszystko mi sprzyjało. Miałem wrażenie, iż nie potrafię popełnić błędu, a wszystko układało się dokładnie tak, jak chciałem. Kiedy przytrafiały mi się słabsze zawody, była to tylko i wyłącznie moja wina, bo sam popełniałem błędy. Teraz czuję, iż bez względu na to, co zrobię – choćby jeżeli wygram start, to i tak mnie za chwilę wyprzedzą. jeżeli zepsuję start, po prostu dojeżdżam do mety ostatni. Czuję się, jakbym ścigał się na torze z własnym cieniem, co jest bardzo frustrującym uczuciem. Robimy mnóstwo testów i sprawdzamy różne rzeczy, żeby rozwiązać ten problem, ale to nie wychodzi. Ten rok to jakiś koszmar, szczerze mówiąc. To frustrujące. Tak jak powiedziałem, to nie wynika z tego, iż się nie staramy, po prostu na ten moment nic nie działa – przyznał Duńczyk.
Szczególną uwagę kibiców zwrócił bieg ósmy, gdzie Michelsen po starcie wyglądał na bardzo szybkiego, jednak dość gwałtownie się pogubił. Można by powiedzieć, iż jest to zrozumiałe dla zawodnika, któremu nie idzie i który traci pewność siebie, przez co czasem może podjąć złe decyzje. Niewykluczone też, iż sam wyścig po prostu źle ułożył się dla 31-latka, bo krawężnik zajął mu Nicolai Heiselberg.
– Byłem szybki dokładnie na starcie i przez pół okrążenia, a potem zupełnie zgasłem. Z kolei w moim pierwszym biegu miałem fatalny start, ale przez ostatnie półtora okrążenia czułem się naprawdę szybki. Znalazłem się jednak w sytuacji, w której Nazar blokował krawężnik, a obok miałem Antka, który oczywiście próbował go atakować. Ja znalazłem się jakby na „ziemi niczyjej”, kilka mogłem w tamtej chwili zrobić. Ale tak jak mówiłem, nie szukam wymówek – tłumaczy.
Po raz drugi w tym sezonie Mikkel Michelsen wygrywa wyścig czternasty, podczas gdy we wcześniejszych seriach jest po prostu cieniem samego siebie. Po óśmym biegu Duńczyk miał na swoim koncie dwa punkty, po czym został zmieniony w wyścigu jedenastym i na torze pojawił się dopiero w pierwszym z biegów nominowanych, gdzie odniósł zwycięstwo. We Wrocławiu sytuacja wyglądała niemal identycznie: 31-latek do ósmego biegu zapisał trzy oczka, został zmieniony, a następnie wygrał bieg czternasty.
– Tak i przez to wyglądam jak amator, szczerze mówiąc. Przez cały mecz plączę się gdzieś z tyłu stawki w każdym kolejnym wyścigu, a na sam koniec wyjeżdżam i wygrywam bieg. Na tym poziomie – jesteśmy profesjonalistami jeżdżącymi w Ekstralidze – to jest po prostu niewystarczające. Wiem to ja, i wie to również mój team. Właśnie dlatego jest to tak strasznie frustrujące. Wkładamy w to mnóstwo pracy. choćby w dni, kiedy powinienem mieć wolne i zregenerować siły, my trenujemy i testujemy. W tym tygodniu testowaliśmy sprzęt w Rybniku, a potem pojechaliśmy jeszcze do Danii. I znowu ta sama sytuacja – dzisiaj nic nie działa, a ja czuję się na motocyklu tak, jakbym był w swoim pierwszym roku startów na żużlu. To strasznie frustrujące, a wierz mi, iż próbujemy wszystkiego. Próbuję wytłumaczyć moim mechanikom: „Okej, w porządku, może tu czy tam popełniłem jakiś błąd, ale mam wrażenie, iż niezależnie od tego, jak poprowadzę motocykl, to i tak zwalniam”. jeżeli rywale wyprzedzają mnie po wewnętrznej i w kolejnym biegu sam wejdę w krawężnik, to następnym razem ktoś inny objedzie mnie po zewnętrznej. To potrafi dobić – komentuje.
Warto docenić, iż w tak ciężkim okresie Duńczyk nie oskarża swojego sprzętu, ale szuka problemów również w samym sobie. Po zawodach w Lesznie przyznał z dystansem, iż jest w stanie nawet… pojechać po łopatę do Castoramy, by wykopać się z dołka, w którym się znajduje. – Kiedy nie idzie, łatwo jest wskazywać palcem na tunerów, obwiniać sprzęt i tego typu rzeczy. Ja nie jestem takim typem zawodnika. Jestem raczej osobą, która bierze to na klatę. Wygląda na to, iż chyba będę musiał się wybrać do Castoramy, bo wpadłem w dużą dziurę, z której muszę się teraz wygrzebać – podsumował Mikkel Michelsen w rozmowie z mediami po zawodach.

2 miesięcy temu















