Abramczyk Polonia Bydgoszcz pewnie zmierza po swoje, co potwierdził ostatni, niezwykle okazały triumf nad Moonfin Magnus Ostrowem Wielkopolskim. Wynik 58:32 na własnym torze robi wrażenie i mocno przybliża Gryfy do upragnionego celu. Choć cała drużyna z grodu nad Brdą pokazała niesamowitą siłę rażenia, nad sportowym świętem przy Sportowej 2 zawisła mała chmura niepokoju. Wszystko za sprawą fatalnego występu Aleksandra Łoktajewa. Reprezentant bydgoskiego klubu zanotował koszmarny mecz, kończąc zawody z zerem przy swoim nazwisku. Zawodnik po upadku w trzeciej serii startów już nie wyjechał na tor, co natychmiast wywołało falę dyskusji wśród kibiców i ekspertów na temat jego przyszłości w składzie.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, iż w odwodzie bydgoszczan pozostaje Tom Brennan. Brytyjczyk, który na początku sezonu wystąpił w trzech spotkaniach, notując solidną średnią biegową na poziomie 1.643, z niecierpliwością czeka w parku maszyn na swoją kolejną szansę. Dla Łoktajewa niedzielna wpadka była bolesna, zwłaszcza iż jego dotychczasowa średnia wynosiła bardzo przyzwoite 1.964. W żużlu margines błędu bywa jednak minimalny, a kibice gwałtownie zaczęli głośno zastanawiać się, czy sztab szkoleniowy Polonii zdecyduje się na roszadę w zestawieniu.
Kanclerz ucina spekulacje. Zmian w składzie nie będzie
Głos w tej palącej sprawie błyskawicznie zabrał Krzysztof Kanclerz doskonale zdaje sobie sprawę z presji, jaka ciąży na zespole walczącym o najwyższe cele, dlatego postanowił natychmiast uspokoić nastroje wokół drużyny. Kierownik drużyny „Gryfów” jasno zadeklarował, iż jeden słabszy występ nie przekreśla zaufania, jakim darzony jest Ukrainiec. Temat nagłego powrotu Toma Brennana do podstawowego składu został na ten moment całkowicie zamrożony.
Kanclerz wierzy, iż kryzys ma charakter wyłącznie przejściowy, a doświadczony zawodnik gwałtownie upora się z problemami sprzętowymi bądź mentalnymi po groźnie wyglądającym upadku.
– Olek miał gorszy dzień, ale na pewno wyciągnie z tego wnioski i mam nadzieję, iż w Poznaniu pojedzie już swoje – uciął spekulacje w rozmowie z Gazetą Pomorską.
Ostrów straszył tylko na początku. Demolacja w drugiej części meczu
Sama konfrontacja z ostrowianami miała dwa zupełnie różne oblicza. Choć ostateczny rezultat sugeruje gładkie i bezproblemowe zwycięstwo Polonii, początek rywalizacji wcale nie należał do łatwych. Goście z Ostrowa Wielkopolskiego zaskakująco mocno postawili się faworytom. W pierwszych biegach kibice zgromadzeni na stadionie w Bydgoszczy przecierali oczy ze zdumienia, widząc zacięty opór rywali. Prawdziwy koncert i pokaz siły w wykonaniu bydgoskich Gryfów rozpoczął się jednak od trzeciej serii startów. Wtedy to gospodarze wrzucili wyższy bieg i całkowicie zdominowali wydarzenia na torze. Ostateczny cios Polonia zadała w biegach nominowanych, pieczętując pogrom wynikiem 58:32 i zgarniając pełną pulę wraz z punktem bonusowym.
Krzysztof Kanclerz, Jacek Woźniak, Tomasz Walczak
Aleksandr Łoktajew















