
Już w przyszłym tygodniu wystartuje kolejny sezon F1. Będzie on pod wieloma względami wyjątkowy. Chociażby za sprawą zupełnie nowych przepisów i zupełnie nowych bolidów. Również za sprawą tego, iż mamy nowy, jedenasty zespół w stawce oraz nowych kierowców. Ale również przez to, iż w tym roku inny będzie kalendarz królowej motorsportu. Na co szczególnie należy zwrócić tutaj uwagę?
Spis treści:
- Bliźniaczy początek
- Pierwsze zmiany
- Część europejska z podmianą torów
- American swing i finał sezonu
Kalendarz F1 uległ zmianie
W poprzednim tekście zapowiadającym nowy sezon F1 podsumowałem testy, które odbyły się w trzech turach na torach w Bahrajnie oraz Hiszpanii. Znajdziecie go pod tym linkiem. Dziś pora na omówienie kalendarza, który został nieco przemeblowany. Choć nie mówimy tutaj o rewolucji, jest kilka elementów, na które warto zwrócić uwagę.
fot. Clive Rose / Getty Images / Pirelli F1 MediaSezon rozpocznie się w dniach 6-8 marca od Grand Prix Australii na torze w Melbourne. Zresztą, początek sezonu wygląda niemal identycznie, jak przed rokiem. Oznacza to, iż już po tygodniu od rywalizacji w Australii odbędzie się Grand Prix Chin a później po dwóch tygodniach Grand Prix Japonii. Natomiast o ile przed rokiem Japonia była pierwszą z rund „triple-headera”, tym razem od Grand Prix Bahrajnu oddziela ją 2-tygodniowa przerwa. Tak samo, jak w roku ubiegłym, czwarta i piąta runda to właśnie Bahrajn oraz Arabia Saudyjska – rozgrywane tydzień po tygodniu.
Kolejne zmiany już za rok?
Przypomnijmy, iż były w F1 lata, w których to Bahrajn otwierał sezon. Zmieniło się to za sprawą Ramadanu – zarówno w Bahrajnie, jak i w Arabii Saudyjskiej nie chciano rozgrywać wyścigów w tym wyjątkowym dla muzułmanów czasie. To natomiast może zmienić się w kolejnych latach. Ramadan jest okresem ruchomym i o ile w tym roku kończy się 20 marca, tak za rok skończy się już 9 marca. To otwiera pole do tego, aby to właśnie Bahrajn znów gościł inaugurację sezonu Formuły 1, np. w terminie 12-14 marca 2027. W 2028 roku nie powinno być z tym już absolutnie żadnego problemu, bo ów Ramadan skończy się 26 lutego.
fot. Glenn Dunbar / LAT Images / Pirelli F1 MediaPodobnie, jak przed rokiem, szóstą rundą kalendarza jest Grand Prix Miami. Wyścig na przepięknej, słonecznej Florydzie odbędzie się w dniach 1-3 maja, a więc podobnie jak przed rokiem, w Majówkę. Natomiast już w przypadku siódmej rundy mamy pierwszą zmianę – tutaj bowiem pojawia się Grand Prix Kanady. Przypomnijmy, iż wcześniej wyścig w Kanadzie był rozgrywany w środku części europejskiej – w ubiegłym roku był to czerwiec, pomiędzy wyścigami w Hiszpanii i Austrii. W tym roku wygląda to zdecydowanie bardziej logicznie, z wyścigami w USA i Kanadzie obok siebie.
W F1 czas na część europejską
Część europejska liczy w tym roku 9 imprez. Są to kolejno Monako, Katalonia, Austria, Wielka Brytania, Belgia, Węgry, Holandia, Włochy oraz Hiszpania. Na co należy zwrócić tutaj uwagę? Po pierwsze na Holandię – wyścig na Zandvoort będzie rozegrany po raz ostatni i wiemy to już od ubiegłego roku. Przez Włochy mamy oczywiście na myśli legendarny tor Monza. Wydaje się to oczywiście, natomiast przecież bywały takie przypadki, w których w kalendarzu bywały aż 3 włoskie tory. Jeszcze przed rokiem były one dwa, natomiast w tym roku pozostała tylko Monza.
fot. James Sutton / Formula 1 / Getty Images / Pirelli F1 MediaPrzed rokiem część europejską w maju otworzyło Grand Prix Emilii-Romanii na legendarnej Imoli. I tutaj przechodzimy do najważniejszej zmiany w tegorocznym kalendarzu F1. Imoli bowiem już nie ma, natomiast w jej miejsce rozegrane zostanie Grand Prix Hiszpanii w dniach 11-13 września. Wyścig ten odbędzie się na ulicznym torze w Madrycie, który zadebiutuje w mistrzostwach świata. A przynajmniej powinien zadebiutować, bo na ten moment nie ma pewności, czy organizator zdąży z wszystkimi pracami. jeżeli nie, swoją kandydaturę do rozegrana weekendu grand prix zgłasza kilka innych torów – m.in. właśnie Imola.
Amercian swing
Rundy 17 i 18 to Azerbejdżan oraz Singapur. Na dobrą sprawę dalej w kalendarzu nie mamy co szukać nowości. „American swing” rozpocznie się od „triple-headera” Teksas – Meksyk – Brazylia. Po jednym weekendzie przerwy, nadejdzie pora na kolejnego „triple-headera”, który zakończy sezon – mianowicie, Las Vegas – Katar – Abu Zabi. Ostatni wyścig sezonu, a więc rywalizacja na Yas Marina Circuit, odbędzie się w Mikołajki – 6 grudnia.
fot. Clive Mason / Getty Images / Pirelli F1 MediaKalendarz F1 2026:
- 06–08.03 – 1. Grand Prix Australii
- 13–15.03 – 2. Grand Prix Chin
- 27–29.03 – 3. Grand Prix Japonii
- 10–12.04 – 4. Grand Prix Bahrajnu
- 17–19.04 – 5. Grand Prix Arabii Saudyjskiej
- 01–03.05 – 6. Grand Prix Miami
- 22–24.05 – 7. Grand Prix Kanady
- 05–07.06 – 8. Grand Prix Monako
- 12–14.06 – 9. Grand Prix Katalonii
- 26–28.06 – 10. Grand Prix Austrii
- 03–05.07 – 11. Grand Prix Wielkiej Brytanii
- 17–19.07 – 12. Grand Prix Belgii
- 24–26.07 – 13. Grand Prix Węgier
- 21–23.08 – 14. Grand Prix Holandii
- 04–06.09 – 15. Grand Prix Włoch
- 11–13.09 – 16. Grand Prix Hiszpanii
- 24–26.09 – 17. Grand Prix Azerbejdżanu
- 09–11.10 – 18. Grand Prix Singapuru
- 23–25.10 – 19. Grand Prix Stanów Zjednoczonych
- 30.10–01.11 – 20. Grand Prix Meksyku
- 06–08.11 – 21. Grand Prix Brazylii
- 19–21.11 – 22. Grand Prix Las Vegas
- 27–29.11 – 23. Grand Prix Kataru
- 04–06.12 – 24. Grand Prix Abu Zabi
Zdjęcie główne: Sam Bagnall / Sutton Images / Pirelli F1 Media

2 godzin temu
















