Ben Trigger zdecydował się na zawieszenie kariery, aby ją odwiesić po kilku miesiącach. W międzyczasie żużlowiec poinformował o tym, iż zostanie ojcem, a do tego otworzył się na łamach Speedway Stara odnośnie swojej kariery.
Mark Philips to promotor Plymouth Gladiators, czyli lokalnego klubu żużlowca. Jak się okazuje, przed sezonem działacz nie gryzł się w język i powiedział wprost, iż Ben Trigger musi zrzucić wagę. Jeden z zawodników napisał wprost do zawodnika, iż to bardzo nieeleganckie zachowanie ze strony promotora. O tym samym pomyślał Trigger. Przez słowa Philipsa dało się również wyczytać, iż angaż Triggera był opcją awaryjną.
– Usłyszałem w Plymouth, iż muszę zrzucić wagę, co było trudne, ale potrzebne – powiedział Ben Trigger dla Speedway Stara. – Nie mam drużynie tego za złe. Obwiniam ich jednak za to, iż powiedzieli o tym publicznie. To po prostu potwierdzenie, iż podpisali Bena Triggera, bo nie mieli innego wyboru.
Zwolniony w ciężkim położeniu
Brytyjski żużel nie jest wystarczająco stabilny dla młodego zawodnika. Tym bardziej przy zmianach w średniej kalkulowanej, przez które trzeba dokonać zmian w składzie. Nie da się ukryć, ze od początku dni Triggera w Plymouth były policzone. Młody zawodnik nie jechał na wystarczająco dobrym poziomie, chociaż potrafił wygrywać na swoim torze. Mark Philips musiał podjąć jednak trudną decyzje. O tym wszystkim Trigger dowiedział się podczas Speedway Ekstraliga Camp, a do tego wyczuwał pismo nosem od dłuższego czasu.
– To mnie zabolało. Przez średnie miałem świadomość, iż ktoś musi odejść. Często podróżowałem z tatą i myślałem, iż to może być mój ostatni mecz. Mentalnie czułem się bardzo źle, bo cały czas myślałem o tym, co ze mną będzie.
Ben Trigger postanowił jednak wrócić na motocykl w zawodach ligowych. Młodzieżowiec podpisał umowę z Middlesbrough Tigers na starty w National Development League.
Ben Trigger 







