Ze stoku zabrał go helikopter. Koszmarna diagnoza: złamany kark

1 godzina temu
Takich obrazków nie chcemy oglądać. Cam Bolton został przetransportowany helikopterem do Mediolanu po złamaniu karku na treningu. Doświadczony snowboardzista nie wystartuje już na obecnych igrzyskach. Zaskakująco zareagował na diagnozę o swoim urazie.
Reprezentacja Australii na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich przeżywa trudne chwile. Cam Bolton doznał poważnej kontuzji podczas treningu w konkurencji cross i został przetransportowany śmigłowcem do Mediolanu. Badania wykazały dwa złamania w obrębie szyi, co oznacza koniec jego występu na czwartych w karierze igrzyskach.

REKLAMA







Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów



Wypadek w Livigno. Dobry humor nie opuszcza Boltona
35-letni zawodnik uległ wypadkowi w poniedziałek na trasie w Livigno. Następnego dnia ból szyi się nasilił, a szczegółowe badania potwierdziły skalę urazu. Jak poinformowała szefowa misji Alisa Camplin, sportowiec jest w dobrym nastroju mimo dramatycznych okoliczności.


- Cam chciał, aby jego koledzy wiedzieli, co się stało, i iż jest pod dobrą opieką. Wie, jak poważnie traktujemy wsparcie wokół niego - powiedziała Camplin, cytowana przez ESPN. - Jestem dumna z poziomu opieki - dodała.
Bolton w Pekinie był najlepszym australijskim snowboardzistą crossowym, zajmując 13. miejsce. Teraz jego miejsce w czwartkowych kwalifikacjach zajmie debiutant James Johnstone.
W ubiegłym roku Bolton sięgnął po największy sukces w trakcie kariery. Podczas mistrzostw świata w Engadynie wspólnie z Mią Clift zdobył srebrny medal w snowcrossie drużynowym.



Seria kontuzji w kadrze. "Pęka mi serce"
Uraz Boltona to już czwarty poważny przypadek w australijskiej ekipie. Faworytka do medalu w narciarstwie akrobatycznym Laura Peel doznała kontuzji kolana podczas obozu przygotowawczego. Problemy zdrowotne ma także Daisy Thomas (narciarstwo dowolne), a snowboardzistka Misaki Vaughan została wykluczona z rywalizacji po urazie głowy i niezaliczeniu testu medycznego.
- Niestety w sportach zimowych kontuzje się zdarzają. Przy 53 zawodnikach uprawiających dyscypliny wysokiego ryzyka to nie jest nic niezwykłego - podkreśliła Camplin. - Pęka mi serce w ich imieniu. Wiem, ile pracy kosztuje start na igrzyskach - skwitowała.
Idź do oryginalnego materiału