W sobotę poznaliśmy ostateczne rozstrzygnięcia w tegorocznym cyklu FIM Speedway Grand Prix. Doszło do bezpośredniej rywalizacji o tytuł mistrzowski na toruńskiej Motoarenie. Ostatecznie złoty medal trafił do Roberta Lamberta, który po raz pierwszy osiągnął taki sukces. W innej sytuacji był natomiast Brady Kurtz. Australijczyk opowiedział o swoich odczuciach.
Zawodnik pochodzący z Australii w tym roku ponownie liczył się w walce o tytuł. Kurtz przed ostatnią rundą był obok Lamberta i Zmarzlika kandydatem do zdobycia złotego medalu. Ostatecznie jednak musiał on zadowolić się brązowym krążkiem. 30-latek w drugim roku startów w Grand Prix drugi raz stanął na końcowym podium, co jest znakomitym osiągnięciem. Sam żużlowiec był zadowolony z tego, iż udało mu się powtórzyć dobry sezon.
– Jestem oczywiście zadowolony z sezonu jako całości. Najważniejsze dla mnie jest to, iż znów zaprezentowałem się z dobrej strony i nie miałem tylko jednego dobrego seoznu i potem jechałem słabiej. Jestem naprawdę szczęśliwy, iż mam dwa medale zdobyte w dwa lata – mówił na konferencji prasowej po zawodach.
Brady Kurtz miał kosmiczną drugą połowę ubiegłorocznego cyklu FIM Speedway Grand Prix. Australijczyk wygrał pięć rund z rzędu, zostając rekordzistą pod tym względem. Jak przyznał sam zainteresowany, w 2026 roku brakowało mu nieco do jego wersji z poprzedniej kampanii.
– Czuję, iż w tym roku nie miałem tego czegoś, co było w poprzednim sezonie. Teraz czeka nas trochę ciężkiej pracy zimą. Postaram się wprowadzić pewne ulepszenia i wrócić w przyszłości. Ponownie o to zawalczymy – przyznał Kurtz.
Australijczyk stracił do zwycięzcy cyklu pięć punktów. 30-latek był więc blisko zdobycia tytułu, choć nie tak blisko jak w zeszłym sezonie, kiedy stracił jedynie punkt. Brady Kurtz wyróżnił jedną bardzo istotną rzecz w swoich wynikach. Wskazał on, iż istotne okazały się niektóre wpadki w biegach finałowych.
– Mój team był fantastyczny i zrobił wszystko, abym miał jak największe szanse. Ja pare razy pojechałem słabiej w biegach finałowych, co naprawdę zrobiło różnicę – podsumował Australijczyk.














