Sean Sharaf po UFC 331 znalazł się na językach wszystkich, ale mimo to Amerykanin nie zachłysnął się sławą. Zawodnik zamierza wykorzystać swoją popularność, aby pomóc mamie. „The Smoke” dzisiejszego wieczoru stał się autorem jednej z największych niespodzianek w historii amerykańskiego giganta. Podczas UFC 331 Sharaf skrzyżował rękawice z Gablem Stevesonem, który uchodził za największego faworyta tego wydarzenia. Złoty medalista olimpijski z Tokio, w tej chwili trenowany przez Jona Jonesa, miał gładko rozprawić się z Amerykaninem o palestyńskich korzeniach.