
Jan Błachowicz dalej pozostaje w grze. Polak od lat pozostaje w ścisłej czołówce wagi półciężkiej w największej organizacji na świecie. Teraz ”Cieszyński Książę” został wyzwany na pojedynek. Potencjalny rywal zdradza powody, dlaczego rzucił wyzwanie.
42-latek po dłuższej przerwie wrócił w poprzednim roku. Było to jakże ważne starcie w Londynie. Polak udowodnił, iż dalej zawiesza wysoko poprzeczkę w starciach na szczycie swojej kategorii wagowej. To był bliski pojedynek, który w zasadzie mógł iść w dwie strony. Błachowicz zmierzył się wtedy z Carlosem Ulbergiem, który jest uważany za jednego z najlepszych w tej chwili prospektów wagi półciężkiej.
Wojownik z Nowej Zelandii wydaje się, iż lada moment zawalczy o tytuł mistrzowski. Choć sytuacja nie jest taka prosta, bowiem nie wiemy z kim stoczy następny pojedynek Alex Pereira. Mówi się przecież od dawna o potencjalnym występie Brazylijczyka na hitowej gali w Białym Domu, a rywal? Kibice liczą na starcie pokroju Pereira-Jones.
Ostatni start Jana miał miejsce w grudniu podczas UFC 323 w Las Vegas. Polakowi ponownie zabrakło trochę szczęścia, bowiem w trzeciej rundzie wydawało się, iż jest naprawdę bliski skończenia przed czasem. Ostatecznie Polak po raz drugi w karierze odnotował remis. Było to starcie z niebezpiecznym Bogdanem Guskovem.
ZOBACZ TAKŻE: Fani narzekają na częste reklamy podczas gal UFC. Dana White staje w obronie
Krylov wyjaśnia dlaczego rewanż z Błachowiczem
Nikita Krylov podczas sobotniej gali UFC 324 wrócił na odpowiednie tory po ostatnich dotkliwych przegranych przed czasem. To była bardzo ważna walka w karierze 33-latka. Krylov w zaledwie 3-sekundy przed końcem walki znokautował reprezentanta Litwy – Modestasa Bukauskasa.
Tuż po pojedynku Nikita rzucił wyzwanie w kierunku Jana Błachowicza, ale warto zaznaczyć, iż zrobił to z wielkim szacunkiem do byłego mistrza UFC. Krylov tym samym chciałby stoczyć rewanżowy pojedynek z Polakiem.
Krylov wyjawił, dlaczego tak bardzo istotny jest dla niego rewanż z Janem Błachowiczem.
Wskazałem Jana, bo ta walka jest dla mnie niezwykle ważna. Gdy walczyliśmy pierwszy raz, była to pierwsza gala UFC w Moskwie. To było ogromne wydarzenie, ale mój obóz przygotowawczy był wtedy koszmarny. Byłem bardzo chory. Już w tygodniu walki wszystko się pogarszało. W poniedziałek ważyłem 93 kg i nie byłem w stanie nabrać siły. W dniu pojedynku nie byłem sobą. Nie byłem w odpowiedniej formie.
”The Minner” z wielkim szacunkiem wypowiada się o naszym reprezentancie.
Bardzo go szanuję. To wciąż niebezpieczny zawodnik. Zdaję sobie sprawę, iż nie będzie walczył wiecznie (…) Jest krótki moment, kiedy mogę się z nim zmierzyć, gdy przez cały czas jest groźny i jeszcze nie jest na końcówce kariery. Chcę wykorzystać to okno. Chcę pomścić tę porażkę, zanim zajmę się innymi rywalami.
Do ich pierwszej walki doszło w 2018 roku. ”Cieszyński Książę” w drugiej rundzie trójkątem rękoma zakończył pojedynek przed czasem.

1 godzina temu













