Sprawa ciągnęła się od sierpnia ubiegłego roku. Podczas półfinału pomiędzy Masarną Avesta a Njudungarną Vetlanda, Hellström-Bängs kompletnie stracił nad sobą panowanie. Po serii wykluczeń zawodnik wdał się w furiacką kłótnię z arbitrem, używając wulgaryzmów i ciskając sprzętem w parku maszyn. Sędzia wyrzucił go ze stadionu, a komisja dyscyplinarna nałożyła później karę miesiąca zawieszenia, którą miał odbyć w maju.
Od początku kluby zawodnika – Rospiggarna Hallstavik oraz Masarna Avesta – broniły swojego lidera. Działacze przekonywali, iż kara jest zbyt surowa i drastycznie uderzy w interesy obu ośrodków na starcie nowego sezonu. SVEMO po ponownym przeanalizowaniu sprawy przychyliło się do tych argumentów. Ostatecznie zawieszenie skrócono z miesiąca do dwóch tygodni.
Choć kara została złagodzona, incydent z sierpnia pozostanie rysą na wizerunku Hellström-Bängsa. Sam zawodnik przyznawał w mediach, iż emocje wzięły górę, choć zaprzeczał plotkom, jakoby celowo niszczył drogi kask.
Obecnie 22-latek skupia się na przygotowaniach do sezonu, w którym będzie chciał zmazać plamę po nieudanym epizodzie w barwach Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Mimo braku kontraktu w polskiej lidze na ten moment, dobra jazda w Szwecji w drugiej połowie maja może gwałtownie przywrócić go do notesów menedżerów z PGE Ekstraligi czy Metalkas 2. Ekstraligi, poszukujących wzmocnień w trakcie rozgrywek.
Phillip Hellstrom-Bangs












