Zaryzykowali transferem i się opłaciło. „Dopasował się i dał nam wygraną”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Kamil Brzozowski w tym roku pełni rolę trenera pomagając Krzysztofowi Kasprzakowi w tym sezonie. Po meczu szkoleniowiec drużyny podsumował spotkanie. Przyznał, iż opady nieco pokrzyżowały ich plany, ale spotkanie mogło się kibicom podobać. Zwrócił jednak uwagę, iż kilka punktów gospodarze zgubili na dystansie.

– Mecz interesujący na pewno dla kibiców, bo był cały czas „cios za cios”. Była plandeka, przez co też trenowaliśmy w innych warunkach, ale z aurą nie wygramy. Trochę jeszcze punktów straciliśmy na dystansie, gdzie było parę nieporozumień – Oskar Fajfer z Frankiem Majewskim, a później z Joshem Pickeringiem, także tu trochę uciekło. Ale summa summarum, mecz jest wygrany i powinniśmy być zadowoleni – powiedział.

Australijski bohater

O wyniku spotkania zdecydowały biegi nominowane. W czternastym biegu miejscowi popisali się znakomitym rozegraniem pierwszego łuku wychodząc na podwójne prowadzenie i dowieźli to do samego końca. Trener ZKS Stali Rzeszów przyznał, iż ten triumf uspokoił drużynę przed decydującą gonitwą. Przypomniał jednak, iż z Orłem taka przewaga została raz już roztrwoniona i nie chcieli pozwolić, żeby to się powtórzyło.

– Na pewno wygrana 5:1 dała trochę spokoju. Wiedzieliśmy, iż podobna sytuacja była z Orłem Łódź i był remis w tym meczu. Jakobsen był nieobliczany, bo był bardzo szybki w tym spotkaniu. Gleb Czugunow to także klasowy zawodnik. Tutaj mogło być 5:1 dla nas, ale także dla Ostrowa. Skończyło się remisem i dało nam to zwycięstwo – podsumował

„Pierwsze koty za płoty” można by rzec o występie Josha Pickeringa, który niemrawo wszedł w mecz. W końcówce okazał się jednak cichym bohaterem „Żurawi” – w trzynastym biegu do końca naciskał szybkiego Czugunowa, a w czternastym znakomicie odpierał ataki Jonasa Seifert-Salka.

– Widać, iż Josh Pickering szarpie na trasie. Miał trochę problem ze startami, ale później dopasował motocykl i przywiózł nam zwycięstwo. odjechał tylko jeden trening w środę. Potem leciał do Anglii na mecz, więc jazdy tu pewnie jeszcze ma za mało. Ale kto go zna, to wie, iż to jest chłopak, który nie odpuszcza, bardzo walczy na torze – ocenił występ nowego podopiecznego.

Kamil Brzozowski o młodzieżowcach Ostrovii

W Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski startują wychowankowie, który wychodzili już spod skrzydeł Kamila Brzozowskiego. W niedzielę jego obecni podopieczni pokonali ostrowską młodzież podwójnie. „Brzoza” przyznał, iż cały czas ma dobre relacje z najmłodszymi w kadrze gości Ostrowianami. Zresztą przed naszą rozmową można było ujrzeć rozmowę juniorów z byłym trenerem. Takie widoki są zawsze miłe i podkreślają, iż zawodnicy mieli w nim duży autorytet.

– Ja ogólnie staram się mieć dobry kontakt z młodymi chłopakami. Sprawia mi to frajdę, jak mogę im tam trochę pomóc. Parę ładnych lat byłem w Ostrowie i zarówno z Filipem Seniukiem, Pawłem Sitkiem, czy też Nikodemem Łuczakiem zawsze byliśmy zżyci, ale oni wiedzą, iż na torze nie ma kumpli, trzeba rywalizować i zawsze się im powtarza, iż niech wygra po prostu lepszy, a najważniejszy wyścig ich jest taki, jak kończą zawody w cali i zdrowi – kontynuował.

Idź do oryginalnego materiału