Zapadła decyzja ws. dopingu na meczach reprezentacji Polski!

1 godzina temu
Polski Związek Piłki Nożnej sprawdzał różne pomysły na urozmaicenie dopingu i zaktywizowania kibiców na trybunach podczas meczów reprezentacji Polski. W ostatnim roku mogliśmy obserwować zorganizowany doping - zarówno na meczach domowych, jak i wyjazdowych. Wygląda na to, iż związek od tego też postanowił odejść. Pojawiły się osobne komunikaty stowarzyszenia i związku. PZPN podał konkretne argumenty.
Jak poinformowało Stowarzyszenie "To My Polacy!", na barażowych i kolejnych meczach reprezentacji Polski nie będzie zorganizowanego dopingu. Taka decyzja zapadła po wtorkowym spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia z PZPN.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Koniec zorganizowanego dopingu na meczach kadry
"Dzisiaj o godzinie 10:30 miało miejsce nasze spotkanie z władzami PZPN dotyczące zorganizowanego dopingu na meczach barażowych. Przekazano nam informacje, iż dalsza kooperacja w obecnej formie nie będzie kontynuowana" - przekazało stowarzyszenie za pośrednictwem mediów społecznościowych.






Do sprawy odniósł się także PZPN, potwierdzając, iż doszło do spotkania, na którym zakończono dotychczasową współpracę. W opublikowanym na swojej stronie internetowej związek nie ukrywał zniesmaczenia i rozczarowania stowarzyszeniem, na które zrzuca odpowiedzialność za wydarzenia z meczu Polska - Holandia w listopadzie 2025 r.
"Decyzja ta jest konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu kwalifikacji do MŚ 2026 Polska - Holandia, rozegranego 14 listopada 2025 roku na PGE Narodowym. W wyniku tych incydentów federacja stanęła w obliczu realnego zagrożenia zamknięcia stadionu przed kolejnymi meczami barażowymi, a finalnie została ukarana przez UEFA dotkliwą karą finansową" - przypomniał PZPN.



Przy okazji meczu z Holandią doszło do spięć pomiędzy policją a kibicami organizującymi doping. Służby nie pozwoliły wprowadzić wielkoformatowej flagi, która miała być częścią oprawy. Tłumaczyły się decyzją organizatora, który stwierdził, iż flaga nie została wcześniej zgłoszona. W drugiej połowie spotkania kibice zaczęli rzucać na murawę race, stwarzając zagrożenie dla piłkarzy, fotoreporterów i dzieci podających piłki. Mecz przerwano na kilka minut. PZPN stwierdził "rażące złamanie regulaminu i skrajnie niebezpieczne zachowania części osób".


- Takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej - miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. Incydenty tego typu niosą ze sobą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i ryzyko utraty możliwości kibicowania polskiej drużynie. Nie możemy na to pozwolić. Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli - powiedział Adam Kaźmierczak, wiceprezes związku ds. organizacyjno-finansowych.
Zobacz też: Czterech "oskarżonych" z Ekstraklasy. To już jest ciężka recydywa
Sama oprawa wywołała sporo kontrowersji. W sieci pokazano w kolejnych dniach wzór oprawy - zarzucano, iż to była grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Agresywnie wyglądający biały orzeł na biało-czerwonej fladze, trzymający w łapach baner z hasłem "Do boju Polsko!", miał zamkniętą koronę. Zwracano uwagę, iż korona w oprawie przypomina rosyjską. W tamtejszym godle także jest zamknięta, podczas gdy w godle Polski jest ona otwarta.



To jednak nie przeszkadzało urzędnikom z Pałacu Prezydenckiego, którzy postanowili wyświetlić grafikę z oprawy na swoich murach. W kolejnych tygodniach oprawa krążyła między poszczególnymi grupami kibicowskimi w Polsce, pojawiała się na różnych meczach.


Natomiast skandal z rzucanymi racami był powszechnie krytykowany, nic nie usprawiedliwiało kibolskiego, chuligańskiego wybryku. W jednej chwili zatarto dobre wrażenia z dopingu zbudowane w pierwszej połowie meczu.
Półfinałowy mecz baraży o mundial Polska - Albania odbędzie się 26 marca o godzinie 20:45 na PGE Narodowym w Warszawie. Zwycięzca meczu zagra pięć dni później na wyjeździe z lepszym z pary Ukraina - Szwecja.
Idź do oryginalnego materiału